Boniek nie chciał rozmawiać o Lewandowskim. Teraz takie doniesienia. "Tam nie ma miłości"
Książka Sebastiana Staszewskiego o Robercie Lewandowskim stała się prawdziwym hitem. Pojawiło się w niej sporo informacji, które wstrząsnęły nie tylko polskimi kibicami, ale również tymi z całego świata. Nie zabrakło interesujących opinii na temat kapitana reprezentacji Polski. Swoich trzech groszy do całości nie dodał jednak Zbigniew Boniek. Choć sam tłumaczył swoją decyzję, w tej kwestii swoje trzy grosze dorzucił także autor książki. Padły zaskakujące słowa.

Zbigniew Boniek wcześniej w bardzo pozytywnym tonie wypowiadał się o Lewandowskim w rozmowie z portalem Weszło. Stwierdził, że nie uwierzy w żadne negatywne informacje o piłkarzu, jakie miałyby pojawić się w książce Staszewskiego.
Zbigniew Boniek odmówił rozmowy o Lewandowskim
Sebastian Staszewski, szykując swoją książkę o Robercie Lewandowskim, zwrócił się do sporej grupy osób związanych bezpośrednio lub pośrednio z piłkarzem. Rozmawiał z jego byłymi i obecnymi trenerami, kolegami z zespołów, a także z działaczami PZPN. Kiedy poprosił o komentarz Zbigniewa Bońka, ten odmówił.
Ja akurat odmówiłem, bo pan Staszewski mnie także chciał w wielu kwestiach przepytać. Ja natomiast uważałem, że absolutnie nie ma potrzeby, żebym w tym uczestniczył i nie mam z tą książką niczego wspólnego. Nie wiem, czy spowoduje ona jakąś rysę w ocenie Roberta Lewandowskiego
Sebastian Staszewski uważał jednak, że Boniek mógł mieć dwa powody, by odmówić rozmowy z nim. W wywiadzie z Żurnalistą wyjaśnił możliwe według niego opcje. Wyraził też dość zaskakującą opinię.
Między Bońkiem a Lewandowskim "nie ma miłości"?
"To nic osobistego, ale nie chcę brać udziału w tym projekcie" - miał powiedzieć Zbigniew Boniek Sebastianowi Staszewskiemu. "Nie jest żadną tajemnicą, że ja nie mam dobrych relacji z prezesem Bońkiem" - zaczął dziennikarz. "Nie byłem nigdy dziennikarzem, który oddawał prezesowi Bońkowi jakąś szczególną cześć, więc może dlatego mnie nie lubił" - kontynuował Staszewski. Dodał jednak, że wciąż ma ogromny szacunek dla Zbigniewa Bońka za jego sportowe dokonania.
Dodał jednak potem drugi powód, który, według niego, miał być przyczyną odmowy. "Nie wiem, czy Zbigniew Boniek nie chciał ze mną rozmawiać czy nie chciał rozmawiać o Robercie Lewandowskim, bardzo szkoda, natomiast tam też nie ma miłości, między Robertem a Zbigniewem Bońkiem. Jest olbrzymi szacunek, ale jeden z najbliższych współpracowników Zbigniewa Bońka mówi w tej książce pod nazwiskiem wprost, że tam wciąż trwa rywalizacja o to, kto jest najlepszym polskim piłkarzem" - tłumaczył Staszewski. Ostateczny powód pozostanie zapewne jedynie w umyśle byłego prezesa PZPN.












