Bolesne odpadnięcie Barcelony, co dalej z Lewandowskim? To może spotkać Polaka, kilka scenariuszy
FC Barcelona zakończyła swoją przygodę z Ligą Mistrzów w tym sezonie na poziomie ćwierćfinału, ulegając na tym etapie Atletico Madryt w dwumeczu. Drugie spotkanie z "Los Colchoneros" może okazać się jednocześnie ostatnim występem Roberta Lewandowskiego w Champions League... kiedykolwiek. Przed Polakiem kilka możliwych scenariuszy dotyczących jego przyszłości, za nim zaś fantastyczne liczby osiągane dotychczas w LM.

Wielka remontada się nie udała - lub też można rzec, że udała się co najwyżej połowicznie. FC Barcelona przegrała swój pierwszy mecz z Atletico Madryt w ćwierćfinale Ligi Mistrzów 0:2 - na własnym terenie - i stanęła przed naprawdę trudnym zadaniem w rewanżu.
14 kwietnia nadzieje kibiców "Blaugrany" zostały jednak całkowicie rozwiane - ich ulubieńcy co prawda wygrali kolejną odsłonę konfrontacji, ale triumf 2:1 to było zbyt mało, by wyeliminować "Los Colchoneros".
Nie można przy tym wykluczyć, że wtorkowe spotkanie na Estadio Metropolitano było... ostatnim występem Roberta Lewandowskiego w Lidze Mistrzów UEFA. Przyszłość Polaka stoi pod znakiem zapytania i jawi się tu kilka możliwych scenariuszy.
Co dalej z Lewandowskim? Barcelona, Włochy, a może wyprawa poza Europę?
Umowa "Lewego" z Barceloną wygaśnie 30 czerwca - i oczywiście wciąż istnieje szansa na jej prolongatę. Ba, kapitan "Biało-Czerwonych" miał już nawet dostać konkretną propozycję co do nowego kontraktu, który miałby zostać przedłużony o rok, jednak przy zdecydowanie niższych zarobkach napastnika.
"RL9" musi teraz zrobić poważny bilans zysków i strat, nie tylko tych finansowych. Życie w Katalonii mocno odpowiada zarówno jemu, jak i jego najbliższym, ale istotna pozostanie przecież też kwestia tego, jaki głód gry ma jeszcze "Lewy" - i czy bycie domyślnym rezerwowym to coś, na co ostatecznie przystanie.
Trudno bowiem nie dostrzec, że FCB rozgląda się za nową "dziewiątką" - i głównym kandydatem ma pozostawać tu Julian Alvarez, obecnie członek ekipy pogromców Barcelony z Champions League. Ostatnio przełamanie po tygodniach strzeleckiej posuchy zaliczył też Ferran Torres i niekoniecznie zmieni on barwy najbliższego lata.
Gdyby więc Robert Lewandowski zdecydował się jednak opuścić "Barcę", absolutnie już pewną udziału w najważniejszym europejskim pucharze w kolejnej kampanii, to czy miałby on jeszcze okazję do powrotu do LM?
Tutaj wchodzi w grę "opcja włoska", bowiem zgodnie z ostatnimi spekulacjami zawodnik miał znaleźć się na celowniku Juventusu oraz Milanu (który już ostatnio postawił na innego weterana światowych muraw, Lukę Modricia i niezmiennie daje mu szansę na grę w wyjściowym składzie).
Zarówno "Bianconeri", jak i "Rossoneri" znajdują się obecnie w Serie A na miejscach premiowanych awansem do Ligi Mistrzów - odpowiednio obejmują oni w tabeli 3. i 4. lokatę, a do końca rozgrywek pozostało sześć kolejek. Warto jednak nadmienić, że co najmniej kilka zespołów czai się na ich pozycje - zwłaszcza Como czy Roma.
Jeśli jednak z przenosin do pięknej Italii będą nici, to co pozostanie "Lewemu"? Prawdopodobnie transfer poza "Stary Kontynent" - a i tu zainteresowanych stron jest naprawdę niemało.
Dość ciekawym krokiem byłaby z pewnością przeprowadzka za ocean, do Stanów Zjednoczonych i tamtejszej MLS, stale się rozwijającej, choć też będącej wciąż swoistą spokojną przystanią dla futbolistów zmierzających powoli do zakończenia swojej kariery.
Tam "Lewy" miał znaleźć się w orbicie zainteresowań Chicago Fire, które na pozyskaniu napastnika zyskałoby z pewnością nie tylko sportowo, ale i marketingowo - w największym mieście stanu Illinois i jego okolicach nie brak przecież osób o polskim pochodzeniu.
Na koniec nie można nie wspomnieć o Arabii Saudyjskiej, która stale celuje w ściąganie największych piłkarskich gwiazd z Europy. Na Bliskim Wschodzie "RL9" z pewnością zarobiłby najlepiej, ale też Saudi Pro League wciąż nie jawi się jako przesadnie mocne rozgrywki. Wybranie Arabii lub Stanów przy tym definitywnie zakończyłoby oczywiście przygodę Polaka z LM.
Robert Lewandowski to legenda Ligi Mistrzów. Za Polakiem stoją tu potężne liczby
Robert Lewandowski tymczasem zapisał się w dziejach Champions League złotymi zgłoskami. To trzeci najlepszy strzelec w historii rozgrywek ze 109 trafieniami na koncie - wyżej są już tylko Cristiano Ronaldo i Leo Messi.
Do tego zaliczył on jak dotychczas 144 występy w tych zmaganiach, co daje mu dziewiąte miejsce pod tym względem w tabeli wszech czasów - wyżej od niego jest tylko jeden aktywny gracz wciąż występujący w Europie - Manuel Neuer, a liderem pozostaje "CR7" (183 mecze).
Łącznie "Lewy" był obecny w LM przez 15 sezonów - debiutował w kampanii 2011/2012 w barwach Borussii Dortmund, swój pierwszy mecz rozgrywając z londyńskim Arsenalem (padł wówczas remis 1:1). Pierwszą bramkę zaś zaliczył przeciwko Olympiakosowi Pireus w tej samej edycji - to było honorowe trafienie BVB wobec przegranej 1:3.
Najbardziej obfity w trafienia był dla reprezentanta Polski sezon 2019/2020 - ten, w którym (wówczas już w barwach Bayernu Monachium) sięgnął po upragniony puchar Champions League, pisząc wielką historię.
W kampanii 2025/2026 Lewandowski odnotował w europejskim pucharze łącznie cztery trafienia (dwa z Newcastle United i po jednym ze Slavią Praga i FC Kopenhaga). Czy dla 37-latka to naprawdę było już domknięcie tak wspaniałego rozdziału?












