Bezpardonowy atak na "Lewego", Tomaszewski wkroczył do akcji. Wspomniał o Świątek
Wyjazd Roberta Lewandowskiego do USA, gdzie 11 listopada zapalił na biało-czerwono światła na Empire State Building, miał być symbolicznym gestem patriotyzmu i dumy narodowej. Zamiast powszechnego uznania, kapitan polskiej kadry musiał jednak zmierzyć się z falą krytyki. Część fanów zarzucała mu, że jego wizyta w USA odbyła się kosztem przygotowań do zgrupowania przed meczami z Holandią i Maltą. W obronie piłkarza stanął Jan Tomaszewski. Legendarny golkiper wspomniał nagle o... Idze Świątek.

Robert Lewandowski ponownie zapisał się na kartach historii. 11 listopada kapitan reprezentacji Polski zapalił na biało-czerwono światła na legendarnym Empire State Building w Nowym Jorku, symbolicznie łącząc Polaków w kraju i za granicą. Warto zaznaczyć, że Amerykanie w tej sposób uczcili niepodległość naszego kraju po raz pierwszy - nic więc dziwnego, że kapitan naszej reprezentacji wręcz pękał z dumy. Choć był to gest patriotyczny, nie wszyscy przyjęli go z entuzjazmem. Gdy reszta kadry już trenowała w Warszawie przed meczami eliminacji mistrzostw świata z Holandią i Maltą, Lewandowski dołączył do drużyny dopiero dzień później, co dla części internautów i komentatorów stało się pretekstem do krytyki.
Robert Lewandowski w ogniu krytyki. Jan Tomaszewski reaguje, nagle wywołał do tablicy Igę Świątek
Fala negatywnych komentarzy wobec kapitana "Biało-Czerwonych" nie pozostała bez echa. W obronie napastnika FC Barcelona zdecydowanie stanął Jan Tomaszewski, legendarny bramkarz reprezentacji Polski. W rozmowie z "Super Expressem" ostro skrytykował osoby, które podważały decyzję Lewandowskiego o wyjeździe. "Wydaje mi się, że tym krytykantom odwaga pomyliła się z odważnikiem. Po prostu są to zazdrośnicy, którzy nie mogą znieść tego, że Robert jest jednym z najlepszych piłkarzy świata i jest doceniany przez cały świat" - stwierdził bez ogródek.
Były golkiper ujawnił, że wyjazd Lewandowskiego do USA nie był wcale decyzją spontaniczną - został on bowiem wcześniej skonsultowany zarówno z PZPN, jak i selekcjonerem kadry. "Jestem dumny z tego, że Robert tam pojechał. Mój młodszy kolega dokonał czegoś, czego nie było dane żadnemu z Orłów Górskiego. Wszyscy Polacy, obojętnie z jakiej strony sceny politycznej, świętują Dzień Niepodległości. Robert stał się symbolem" - oznajmił.
Nagle Tomaszewski wywołał do tablicy Igę Świątek - wiceliderkę światowego rankingu kobiecego tenisa i sześciokrotną mistrzynię wielkoszlemową. "Moim zdaniem tylko dwie osoby mogłyby zapalić to światło: Iga Świątek albo Robert Lewandowski. Współczuję Idze, ale gratuluję Robertowi" - podsumował.








![O której godzinie mecz Legia - Piast? Gdzie oglądać? [TRANSMISJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000M2781QG2WFERN-C401.webp)


