Po wielu przejściach i perturbacjach FC Barcelona zdołała w końcu wylecieć do Japonii, gdzie w niedzielę rozegrała swój pierwszy przedsezonowy sparing z ekipą Vissel Kobe. Trener Hansi Flick oddelegował do gry niezwykle mocny skład, w którym zabrakło niestety miejsca dla Polaków. W bramce stanął nie Wojciech Szczęsny, a notujący nieoficjalny debiut w barwach "Dumy Katalonii" Joan Garcia, natomiast miejsce Roberta Lewandowskiego w linii ataku zajął Ferran Torres.
FC Barcelona weszła w mecz odważnie, w swoim stylu, próbując narzucić rywalom swoje warunki gry. To jednak gospodarze oddali jako pierwsi celny strzał. Formę interweniującego bez zarzutu Joana Garcii postanowił sprawdzić Taisei Miyashiro.
W kolejnej fazie meczu dało się odczuć, że jest to tylko sparing rozpoczynający etap przygotowań do sezonu. Po obu stronach brakowało intensywności, za to sporo było strat. Nie brakowało także fauli, które także źle wpływały na płynny przebieg rywalizacji. Barcelona szukała jednak swoich szans, choć początkowo nieskutecznie. Gdy już Raphinha uderzył głową, to trafił prosto w bramkarza, a po chwili Lamine Yamal posłał piłkę tuż obok słupka.
Eric Garcia otwiera konto strzeleckie FC Barcelona w nowym sezonie
Przełamanie przyniósł stały fragment gry, a dokładniej rzut rożny, po którym najsprytniej zachował się Eric Garcia. Hiszpański defensor wykorzystał zamieszanie, które powstało przed bramką Japończyków i z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki.
Jeszcze przed przerwą podopiecznym Hansiego Flicka przydarzyła się jednak chwila dekoncentracji. Wykorzystali ją gospodarze, natychmiast ruszając z kontrą. I choć Joan Garcia poradził sobie z ich pierwszym strzałem, tak przy poprawce w wykonaniu Taisei Miyashiro był już bezbronny i w efekcie obie drużyny zeszły na przerwę przy remisie 1:1.
Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny w akcji po przerwie
Przed drugą połową Hansi Flick zdecydował się zmienić całą "jedenastkę". A na boisku pojawili się między innymi Wojciech Szczęsny i Robert Lewandowski, a także kolejny z debiutantów - Marcus Rashford. Na podobny manewr zdecydował się także szkoleniowiec Vissel Kobe.
Robert Lewandowski zaliczył bolesne wejście w mecz. Został bowiem sfaulowany przez jednego z rywali i padł na murawę, odczuwając konsekwencje tego starcia. Na szczęście był jednak w stanie kontynuować grę. Polak mógł stanąć przed okazją bramkową po świetnym podaniu Marcusa Rashforda, ale Anglik jednak za mocno kopnął piłkę, która padła łupem bramkarza.
To może być oficjalny koniec ter Stegena. Niemiec zna już datę, zostały tygodnie
Perfekcyjne było za to zagranie Marca Casado w stronę Daniego Olmo. Hiszpan znalazł się w naprawdę dogodnym położeniu w polu karnym, ale chybił - piłka po jego strzale przeleciała obok prawego słupka.
Problemów ze skutecznością nie miał za to letni nabytek "Dumy Katalonii" Roony Bardghji, który strzałem bez przyjęcia tuż sprzed linii pola karnego pokonał bramkarza, uderzając w stronę dalszego słupka. Asystę przy jego trafieniu zanotował Robert Lewandowski.
To jednak nie był jeszcze koniec emocji, bo w 87. minucie gola na 3:1 strzelił jeszcze - popisując się widowiskowym wolejem - 17-letni Dro Fernandez, który wcześniej zmienił Marcusa Rashforda, pieczętując tym samym triumf Barcelony.







![ME siatkarzy: Polska - Portugalia. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9GX8R5FPAAK0-C401.webp)





