Barcelona za burtą. Wskazał główny problem. Padło nazwisko Lewandowskiego
FC Barcelona nie dała rady odwrócić losów rywalizacji z Atletico Madryt. W ćwierćfinałowym rewanżu odrobiła dwubramkową stratę z Camp Nou, ale pozwoliła podopiecznym Diego Simeone na ponowne wyjście na prowadzenie. Piąty gol tego dwumeczu okazał się ostatnim. "Duma Katalonii" żegna się z Champions League, a media zaczynają szukać odpowiedzialnych. W radiu SER padło nazwisko Roberta Lewandowskiego.

Przez ostatnich kilka dni środowiska Barcelony odmieniały słowo "remontada" na wszystkie przypadki. Sportowa złość po porażce na Camp Nou sprzed tygodnia była duża, Lamine Yamal doprowadził do odrobienia części strat już w 4. minucie starcia na Estadio Metropolitano. W 24. Ferran Torres wyrównał stan rywalizacji w dwumeczu i kibice gospodarzy mogli zacząć się martwić.
Ich ulubieńcy kilka chwil później przeprowadzili jednak sprawny kontratak i Ademola Lookman przywrócił trochę spokoju. Jego trafienie było piątym i jak się okazało ostatnim w tej parze ćwierćfinałowej. "Duma Katalonii" pożegnała się z Ligą Mistrzów łącznym wynikiem 2:3. W hiszpańskich mediach szybko zaczęły się analizy. Trwa szukanie odpowiedzialnych za odpadnięcie.
Gwiazdy Barcelony pod ostrzałem. To zarzuca ofensywie zespołu. W studiu sprawdzili liczby
- Można mówić o czym chcecie, odejściu Inigo Martineza, grze obrony, ale najważniejsza różnica w przypadku Barçy w porównaniu z poprzednim sezonem polega na tym, że w obecnym ani Raphinha, ani Lewandowski nie trafiają do siatki regularnie - powiedział dziennikarz Manu Carreno.
W poprzedniej kampanii Raphinha, Lewandowski i Yamal strzelili nie wiem ile goli, a teraz nie strzela nikt z nich
Zgodził się z nim Bruno Alemany. - Barcelonie brakuje skuteczności, to było Lamine Yamal kontra świat, ale on też zmarnował sytuacje. Klub poważnie się pomyli, jeśli w analizie porażki skupi się na sędziowaniu. Ile drużyn wejdzie do półfinałów Champions League strzelając dwa gole w ćwierćfinałach? Uważam, że ani jedna - podkreślił.
W studiu szybko porównano statystyki. Lewandowski w sezonie 2025/26 ma 25 goli, Raphinha 19, a Yamal 18. Na koniec poprzedniego było to odpowiednio 34, 42 i 18. Do Hiszpana więc trudno mieć pretensje, Brazylijczyk ma problemy zdrowotne, a Polak jest rotowany. Zaznaczono, że gdzieś "uciekło" 35 bramek, choć dodajmy, że wynik ten niemal w całości pokrywają Ferran Torres i Marcus Rashford (19 i 12, razem 31). To nieco rozmywa teorię Carreno, a z drugiej strony - rezerwowi również strzelali gole w sezonie 24/25.













