Reklama

Reklama

Barcelona to za wysokie progi dla Lewandowskiego? Krzywicki mówi wprost

- Robert zawsze zaskakuje. Gdzie nie pójdzie przekracza swoje granice. Gdy szedł do Dortmundu, wszyscy mówili, że to są za wysokie progi. Gdy szedł do Bayernu, powtarzali to samo. Tylko Robert sam się ogranicza - powiedział Interii pierwszy trener Roberta Lewandowskiego w Varsovii Marek Krzywicki.

Marek Krzywicki: Dla mojego pokolenia Barcelona była zawsze klubem-marzeniem

Michał Białoński, Interia: Jak pan, jako jeden z pierwszych trenerów Roberta Lewandowskiego zareagował na jego transfer do Barcelony i bramkę, jaką strzelił w meczu o Puchar Gampera?

Marek Krzywicki, były trener Roberta Lewandowskiego w Varsovii, dyrektor ośrodka, przy którym działa dziś klub: Jestem z pokolenia, dla którego Barcelona była klubem-marzeniem. Myślę, że dla "Lewego", który trenował w Polsce jako dzieciak, też o niej marzył. Barcelona była wtedy topem, czymś nieosiągalny. Dlatego, gdy usłyszałem, że Robert idzie do Barcelony, to się bardzo ucieszyłem. Nie ukrywam, że sam jestem jej fanem i to od dawna.

Reklama

Oczywiście, nie brakuje też obaw. Barcelona, mimo że była w kryzysie, zawsze jest klubem bardzo wymagającym. Kibice, media - cała otoczka jest na najwyższym poziomie. W niedzielę "Lewy" potwierdził, że jest jednym z najlepszych zawodników na świecie i jak najbardziej nadaje się do tego poziomu. Nie tylko strzela bramki, ale też fenomenalnie dogrywa. Jego asysty i podania z Pucharu Gampera, to najwyższa światowa półka.

W ramach solidarity payment Varsovia z transferu Roberta otrzyma około 2,5 mln złotych. Jak je wykorzystacie?

- To pytanie nie do mnie, tylko do zarządu klubu, ale możemy być spokojni o to, że dobrze je spożytkuje.

Robert często pamięta o was. W przeddzień meczu z Węgrami kręcił na obiektach Varsovii odcinek filmu autobiograficznego o przygodzie z piłką, która się rozkręcała właśnie u was.

Marek Krzywicki: Mam Roberta jest zachwycona. Chwali zmianę klubu

Przy okazji zgrupowań reprezentacji Polski w Warszawie zdarza się panu wypić kawę z Robertem, ale czy mieliście okazję do rozmowy już po jego transferze do Barcelony?

- Robertowi nie chciałem zawracać głowy, z pewnością ma ją teraz zajętą i to mocni. Przede wszystkim musi się skupić na grze. Natomiast porozmawiałem z jego mamą, panią Iwoną.

Mama dumna z syna, to od razu to widać, ale czy ma też jakieś obawy?

- Przede wszystkim jest zachwycona, chwali też zmianę Monachium na Barcelonę, inny klimat. Poza tym, wiadomo. Barcelona w dołku czy nie w dołku to jeden z największych klubów na świecie. Z całym szacunkiem dla Bundesligi, liga hiszpańska jest bardziej barwna, bardziej oglądalna i medialna. Uważam, że Robert zrobił bardzo dobry krok.

Rozpacz i łzy Lewandowskiego. To odmieniło jego życie

Jako trener, ekspert piłkarski, jak pan ocenia: ile bramek może strzelić "Lewy" w pierwszym sezonie La Liga?

- Robert zawsze zaskakuje. Gdzie nie pójdzie przekracza swoje granice. Gdy szedł do Dortmundu, wszyscy mówili, że to są za wysokie progi. Gdy szedł do Bayernu, powtarzali to samo. Tylko Robert sam się ogranicza. Nie chciałbym prorokować, rzucać liczbami bramek, natomiast uważam, że strzeli ich sporo. Po lekturze niedzielnego Pucharu Gampera jestem co do tego przekonany: drużyna widzi w Robercie snajpera, który będzie dla niej strzelał bramki. Myślę, że będzie dostawał dużo więcej piłek i dostawał więcej szans niż w Bayernie. Sądzę, że będzie je wykorzystywał.

Rozmawiał: Michał Białoński, Interia

Czytaj też: Robert Lewandowski potwierdza. To dlatego walczył o wyrwanie się z Bayernu

Reklama

Reklama

Reklama