A jednak. FC Barcelona już zaczęła działać, pilne wieści dla Lewandowskiego
Jedną z największych niewiadomych obecnie jest to, gdzie w przyszłym sezonie zagra Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji Polski wrócił do łask Hansiego Flicka i odwdzięczył się asystą w starciu z Getafe. Nowy tydzień przyniósł jednak informacje, które nie są dla niego zbyt optymistyczne. "ESPN" donosi, że Katalończycy mieli już rozpocząć rozmowy w sprawie hitowego transferu na Spotify Camp Nou.

Pomimo tego, że Robert Lewandowski już od pierwszego dnia stycznia może negocjować z jakimkolwiek klubem na świecie i odejść z Barcelony na zasadzie wolnego transferu, wciąż nie mamy przełomu w sprawie jego przyszłości.
Kolejne informacje płynące z Hiszpanii i nie tylko wielokrotnie się wykluczają lub odrzucają kolejne kierunki, z którymi do tej pory łączony był Polak - jak, chociażby jeden bardziej możliwych w ostatnim czasie.
Wiele w kontekście przyszłości Polaka mogą oczywiście zmienić ruchy transferowe Barcelony i jak się właśnie okazuje, Joan Laporta oraz Deco mieli właśnie skontaktować się z Atletico, aby ocenić możliwość pozyckania Juliana Alvareza, który znajduje się na szczycie listy życzeń "Blaugrany".
- Barcelona nawiązała kontakt z Atlético Madryt, aby poznać stanowisko klubu w sprawie ewentualnego transferu napastnika Juliána Álvareza tego lata, dowiedział się ESPN - donosi redakcja.
Co więcej, nacisk na sprowadzenie do Katalonii nowego, klasowego napastnika ma wywierać sam Hansi Flick. - Trener Barcelony zwrócił się do klubu z prośbą o nowego zawodnika na pozycję numer 9, a Álvarez jest postrzegany jako idealny kandydat do utworzenia formacji ofensywnej z Lamine Yamalem i Raphinhą w przyszłym sezonie - czytamy dalej.
W rozmowach z "Los Colchoneros", Barcelona może się jednak zderzyć ze ścianą. Już od dłuższego czasu w hiszpańskich mediach regularnie pojawiają się informacje sugerujące, że Atletico nie chce pozbywać się napastnika i chce z niego zrobić najlepiej opłacanego zawodnika w klubie. Kwota odstępnego może więc być zaporowa i sięgać nawet 120 mln euro.
Na taki wydatek klub z Katalonii raczej nie będzie sobie mógł pozwolić, dokładając do tego jeszcze kolejne wydatki związane z zaproponowaniem zawodnikowi wysokiej pensji. Niemniej, usilne poszukiwanie nowego napastnika przez Barcelone może dać Robertowi Lewandowskiemu do zrozumienia, że jego oczekiwania rozjeżdżają się z tym, jak jego sytuację oceniają obecnie włodarze klubu.












