Reklama

Reklama

Robert Kubica: Wrócić do formy sprzed wypadku

Czekał na tę chwilę z niecierpliwością, czasami tracąc nadzieję, czekali kibice. Jak bardzo, można się było przekonać podczas warszawskiej konferencji PKN Orlen Williams Racing. Już za niespełna dwa miesiące polski kierowca ponownie pojedzie w Formule 1.

Zadebiutował w sierpniu 2006 roku na Hungaroringu w Budapeszcie. Zajął 10. miejsce. Jeździł w teamie BMW-Sauber. Miesiąc później pojawił się w Warszawie na zaproszenie jednego z partnerów zespołu - firmy Intel. Mimo że kolarstwo stało się dla Kubicy jedną z pasji nieco później (przyjaźni się z byłym mistrzem świata Michałem Kwiatkowskim, kilka razy trenowali razem), to okazją była inauguracja kolejnej edycji Tour de Pologne. Intel sponsorował jedną z polskich grup zawodowych. Na to, aby przyjąć Kubicę i zorganizować konferencję prasową wystarczył skromny namiot rozstawiony na  Placu Teatralnym.

Reklama

We wtorek kilkaset metrów dalej w auli nowoczesnej siedziby Orlenu w Warszawie, na dostawionych trybunach brakowało miejsc kilkanaście minut przed rozpoczęciem spotkania. Akredytowało się ponad 200 dziennikarzy. Goście specjalni, młodzi kierowcy z grup kartingowych, kibice pojedynczy i w zorganizowanych grupach - panował taki tłok, że ochroniarze wprowadzający kierowcę na podium rozpychali się jak taran.

Nie ma wątpliwości, że po ośmiu latach przerwy w F1, Kubica wciąż należy do czołówki polskich sportowców jak kiedyś Adam Małysz, jak dziś Robert Lewandowski, jak Kamil Stoch, wzbudzających naturalne zainteresowanie. Jest znacznie większe niż po jego debiucie w 2006 roku, a sezon jeszcze się nie zaczął.

Tylko jeden starszy kierowca

- Emocje są dziś zupełnie inne niż wtedy gdy podpisywałem kontrakt z BMW Sauber. Byłem dużo młodszy, dużo bardziej odważny. Formuła 1 bardzo się zmieniła - mówił kierowca Orlen Williams Racing.

Dość wspomnieć, że w 2006 roku tylko jeden kierowca był młodszy od Kubicy - Nico Rosberg (rok ur. 1985). Dziś tylko jeden jest starszy - Kimi Raikkonen (w tym roku skończy 40 lat). Zmieniło się wszystko, jest więcej wyścigów, w nowych miejscach, gdzie Polak jeszcze się przez pięć swoich sezonów nie ścigał (Baku, Soczi, Meksyk, Austin, Le Castellet), sezon niemiłosiernie się wydłużył. W tym roku potrwa aż do 1 grudnia, rozegranych zostanie 21 wyścigów. 13 lat temu było ich 18.

- Przez to jest dużo mniej testów. Bardzo ważny jest odpowiedni start i odpowiednio przygotowany bolid. Trudno odrobić straty jeśli bazowy bolid nie jest wystarczająco dobry - tłumaczył Kubica.

Jakże istotną zmianą jest pojawienie się polskiego sponsora, dzięki któremu kierowca z Krakowa, mógł wrócić do ścigania się w najbardziej prestiżowych wyścigach samochodowych na świecie.  To nie tylko wydarzenie w świecie sportu, ale i biznesu. Nigdy polska firma nie zaangażowała takich środków w marketing sportowy. - Ale działamy nie tylko marketingowo, ale i biznesowo. Jesteśmy firmą globalną, obecną w 90 krajach. Musimy pokazywać swoją markę na świecie - wyjaśniał prezes PKN Orlen Daniel Obajtek.

Nie marzy, a stawia sobie cele

Ale do największych zmian doszło w budowie bolidu, w technologii. To długa opowieść. Inne opony, inne silniki - spalinowe połączone z hybrydowymi, inne systemy bezpieczeństwa.  - Łatwiej byłoby powiedzieć, co się nie zmieniło. Tych elementów jest bardzo mało - zauważył polski kierowca.

Ta metamorfoza determinuje sposób prowadzenia bolidu. Technika jazdy musi być bardziej "czuła" jak mówi Kubica. Trzeba myśleć o oponach, żeby nie zużywały się tak szybko, o podzespołach, które muszą wytrzymać dużo więcej wyścigów.

Polak doskonale wie, co go czeka. Z pełną świadomością podjął się tego wyzwania. Mówi, że jest przygotowany, również na zmiany. - Gdybym nie był przygotowany, nie doszłoby do mojego powrotu do Formuły 1 - tłumaczy.

Twierdzi, że nie marzy, że stawia sobie cele, że chciałby wrócić do formy sprzed wypadku, który w lutym 2011 roku wstrzymał jego dobrze zapowiadającą się karierę, na wiele lat. - A wtedy byłem w bardzo dobrej formie - mówi.

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje