Reklama

Reklama

​Robert Kubica: Było trudniej niż na to wyglądało

Pierwszy raz od 2005 roku Robert Kubica zdobył tytuł mistrzowski w jakiejkolwiek serii wyścigowej. Chodzi o European Le Mans Series. Polak skomentował ten sukces.

Kubica już na starcie zachował się znakomicie, w sporym zamieszaniu zachowując zimną krew i zyskując jedną lokatę. Pecha mieli główni rywale WRT w walce o mistrzostwo - G-Drive. Rosyjski zespół musiał się wycofać z rywalizacji.

- To szczególny moment. Debiutując w serii prowadziliśmy w niej od początku i zdobyliśmy tytuł na jeden wyścig przed końcem. To było dla nas bardzo ważne po Le Mans - przemówił Robert Kubica do zgromadzonych kibiców.

Po godzinie rywalizacji WRT miał minimalną przewagę nad Idec Sport, za kierownicą którego zasiadał Patrick Pilet. Trzeci był Panis Racing (Julien Canal). Maszynę prowadził Kubica, lecz wkrótce doszło do zmiany kierowcy.

Reklama

Robert Kubica wygrywa w Spa

- Mieliśmy jasny plan, żadnego ryzyka, i wykonałem go dobrze. Przez pierwsze okrążenia nasz wyścig przebiegał lepiej niż planowaliśmy, bo nasi rywale byli w boksach i mieli problemy. To mocno wpłynęło na moją jazdę, która miała być bez żadnego ryzyka. Nasz wyścig nie wyglądał tak gładko jak mogło się wydawać - dodał Polak.

Kubica tuż przed tym, jak oddał samochód Yifei Ye, kilkukrotnie bronił się przed próbą wyprzedzania. Chińczyk opuścił boks na czwartej pozycji. Szybko odrobił jednak trzy pozycje i zespół wrócił na prowadzenie. Ye powiększał potem przewagę nad rywalami.

- Było trudniej niż na to wyglądało. Nie popełnialiśmy dużych błędów, a jeżeli je robiliśmy to byliśmy w stanie je nadrobić. Regularność dała nam zwycięstwo bo zawsze byliśmy w stanie zdobyć wysokie punkty. Być może biorąc pod uwagę tempo nie byliśmy zawsze najszybsi - stwierdził kierowca biorący udział także w wyścigach Formuły 1.

Dla Roberta to pierwszy tytuł wyścigowy od 2005 roku, kiedy był mistrzem World Series by Renault - Dziękuję bardzo za doping. Nie mogliśmy gościć wcześniej kibiców, a tu widziałem mnóstwo polskich flag, wiem, że wiele osób kibicowało mi z domu. Dziękuję wszystkim za to - zakończył.

MR

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje