Reklama

Reklama

F1. Robert Kubica opowiedział o emocjonalnych momentach w swoim życiu

W czasie pandemii koronawirusa Robert Kubica ma sporo czasu na wspominanie dobrych i złych chwil w karierze. Przeżyciami podzielił się z fanami.

Polak udzielił wywiadu szwajcarskiemu portalowi "Neue Zuercher Zeitung". W rozmowie przytoczonej na powrotroberta.pl opowiedział o swoich wrażeniach z jazdy symulatorem. Wrócił też do wypadku, który miał miejsce w 2011 roku podczas Ronde di Andora.

- Tak trudne chwile zmieniają człowieka. Ten czas pokazał mi, jak bardzo człowiek potrafi się zaadaptować jeżeli zaakceptuje pewne rzeczy. Trzeba sobie stawiać osobiste cele, nawet jeżeli ich osiągnięcie jest bolesne. Zawsze trzeba widzieć światełko na końcu tunelu. Dzięki mojej karierze wiem, że zawsze można osiągnąć to, co się chce. Nie można tracić pozytywnego myślenia - powiedział.

Reklama

Kubica przyznał, że dużą rolę w jego rehabilitacji odegrała jazda w symulatorach. Pozwoliło mu to wrócić do Formuły 1.

- To tak naprawdę szalone, bo przed wypadkiem jeździłem dla zespołów, które nie miały symulatorów. Dopiero po kontuzji wsiadłem do symulatorów - najpierw by trenować moje zdolności. Wracając do bycia kierowcą wyścigowym, takie ćwiczenia były dla mnie ważne i pożyteczne. Czas spędzony w symulatorze Mercedesa był najlepszym programem rehabilitacyjnym, jaki mógłbym sobie wymarzyć. Byłem w stanie zebrać dużo doświadczenia z symulatorami jako narzędziem do rozwoju samochodu - przyznał.

Powrót nie był jednak taki, jaki sobie wymarzył. Najpierw był kierowcą testowym Williamsa, potem wskoczył na fotel kierowcy wyścigowego. Zespół jednak odstawał od reszty stawki i w poprzednim sezonie Kubica zdobył tylko punkt.

- To był cholernie trudny rok. Nie tylko dla mnie, ale dla całego zespołu. Nie byliśmy w stanie jechać na innych miejscach niż ostatnie i nikt nie był w stanie zobaczyć, ile rzeczywiście zrobiłem i jak jeździłem. Kierowcy zazwyczaj oceniani się po wynikach, a te były rozczarowujące. Nie był to rok, na który liczyłem - zdradził.

Mimo to, Kubica cieszy się, że może jeździć w Formule 1 i realizować swoją pasję. - Teraz, kiedy ma się więcej czasu dla siebie, myśli się więcej. Ale mimo wszystko - bycie w F1 to nadal moje nawiększe marzenie. Spełniło się. Myć może teraz odczuwam to jeszcze bardziej, bo nie ma jazdy. Więcej staje się teraz jasne. Dla mnie na przykład nie ma na świecie serii, którą bym wolał ponad F1 - powiedział.

MP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje