Reklama

Reklama

Zwyczajnie wygrać

Trudno wyobrazić sobie polskich piłkarzy na mundialu w Brazylii bez zwycięstwa nad Ukrainą. Presja jest jednak po obu stronach, bo dla gości to mecz ostatniej szansy.

Znajdź nas na Facebooku i bądź na bieżąco!

Reklama

Gdybyśmy dziś na Stadionie Narodowym w Warszawie mieli zobaczyć obu gospodarzy Euro 2012 w stanie nietkniętym, byłby to dla Polski bardzo zła wiadomość. W finałach mistrzostw Europy Ukraińcy wypadli o klasę lepiej, choć udział też zakończyli w fazie grupowej. Przenosząc poziom ich gry z czerwca na rywali takich jak Grecja, Rosja i Czechy, można by postawić tezę, że dotarliby do ćwierćfinału. Polskim piłkarzom pozostał wtedy tylko marsz do stołecznej strefy kibica, z obietnicą rehabilitacji w eliminacjach brazylijskiego mundialu. Na razie zespół Waldemara Fornalika zagrał w nich trzy mecze, ani razu nie zawodząc, ale też ani razu nie rozgrzewając do czerwoności swoich fanów. Zawsze pozostawiał im uczucia mieszane.

Mecz z Ukrainą jest doskonałą okazją, by to zmienić. Zwycięstwo w grze o punkty z rywalem wyżej notowanym polscy piłkarze odnieśli już bardzo dawno. Uznajmy, że w eliminacjach Euro 2008, bo jak pamiętamy batalia o mundial w RPA zakończyła się nawet nie porażką, ale wręcz klęską. Nasi piłkarze zdołali wyprzedzić wtedy tylko San Marino, co sprawiło, że przestali się zaliczać nawet do europejskich średniaków.

"Mamy dobrych piłkarzy" - mówi Waldemar Fornalik. Jasne. To samo twierdził Franciszek Smuda. Już przed Euro 2012 rzesze fanów wierzyły, że niezwykły wzlot dortmundzkiego trio pociągnie w górę także reprezentację. Analizowaliśmy pozycja po pozycji i wychodziło nam, że zespół ma wszystko, by odnosić sukcesy. Przekonaliśmy się jednak boleśnie, że dokonań klubowych nie da się w prosty sposób przenieść do drużyny narodowej.

Łukasz Piszczek po Euro 2012 musiał powiedzieć: "zawaliłem". Kibic czeka z wiarą, że nie będzie tego słuchał za każdym razem. Presja na Robercie Lewandowskim jest jeszcze większa, na jego gole czekają wszyscy, od fanatycznych wielbicieli, po najbardziej zajadłych sceptyków. Kuba Błaszczykowski wraca po nieobecności w meczu z Anglią, dając nadzieję, że na jego skrzydle znów będzie się działo.

Można wyliczać długo. Od Kamila Glika stającego się podporą defensywy, przez Ludovica Obraniaka mającego więcej przeciwników niż zwolenników, czy Artura Boruca wracającego do kadry nie tyle po zawodowym zakręcie, co po całym slalomie. Fornalik dostrzegł eksplozję formy Radosława Majewskiego, który ostatnie, czym się "zapisał" w kadrze to dyskwalifikacja za balangę z Dariuszem Dudką i Borucem. To było po meczu z Ukrainą niemal pięć lat temu. Gracz Nottingham Forest nie jest już dzieckiem, ale 26-letnim mężczyzną.

Trudno znaleźć w tej drużynie piłkarza, który nie miałby długu wobec kibiców. Dziś jest okazja spłacić go, choć w części, zwłaszcza, że bez zwycięstwa nad Ukrainą perspektywa awansu na mundial w Brazylii się oddali. Nie wiadomo, co jest bardziej skomplikowane, czy próba wyprzedzenia Anglii i Czarnogóry w grupie H, czy też walka w barażach, gdzie można trafić na Francję, Chorwację, Szwecję, a przy bardziej zaskakujących rozstrzygnięciach w grupach nawet na Hiszpanię, czy Niemcy? Jeśli Polacy nie wygrają u siebie z Ukrainą, awans znajdzie się raczej w sferze marzeń, mimo iż eliminacje są jeszcze przed półmetkiem.

Ukraina gra ostatnio nierówno i nieprzewidywalnie. Po pechowym remisie na Wembley, zremisowała w Mołdawii i przegrała u siebie z Czarnogórą pozwalając jej myśleć o Brazylii dość realnie. Dziś musi zacząć pogoń, jeśli nie chce stracić resztek nadziei. Mądrze grająca drużyna Fornalika mogłaby wykorzystać tę przymusową sytuację rywali. Pamiętając o tym, że i jej nie może interesować mniej niż 3 punkty. Inaczej od półmetka zacznie się oglądanie na wyniki przeciwników, z czego jak pamiętamy nie wyniknęło nigdy nic pozytywnego.

Wygrana miałaby podwójne znaczenie. Drużynie Fornalika potrzebne są nie tylko punkty, ale i duży zastrzyk wiary w siebie. Na razie zespół narodowy wciąż wychodzi na boisko bez przekonania, że ma dość siły w płucach, umiejętności w nogach i pomysłu w głowach. Sukces najłatwiej scala grupę w drużynę. Takim sukcesem byłoby dzisiejsze zwycięstwo nad Ukrainą.

Autor: Dariusz Wołowski

Porozmawiaj o artykule na blogu Darka Wołowskiego

Zobacz wyniki, strzelców bramek, terminarz i tabelę "polskiej" grupy eliminacyjnej

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z meczu Polska - Ukraina. Początek 22 marca o 20.45

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z meczu Polska - San Marino. Początek 26 marca o 20.45

Relacje możesz także śledzić na urządzeniach mobilnych

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje