Reklama

Reklama

Zbigniew Boniek skomentował starania o grę w reprezentacji Polski Matty'ego Casha

- Z jakiegoś powodu postanowił wystąpić o polski paszport w wieku 25 lat - komentuje Zbigniew Boniek w rozmowie z Cezarym Kowalskim "gorący" temat możliwej gry Matty'ego Casha w reprezentacji Polski. Honorowy prezes PZPN opowiedział także o dotychczasowej pracy Paulo Sousy, któremu powierzył stery selekcjonera.

Cezary Kowalski: Lider Seria A, Napoli pokonał piętnastą obecnie drużynę Ekstraklasy - Legię 3-0. Do 75 minuty było 0-0. Wierzył pan, że uda się nie przegrać?

Zbigniew Boniek: - Z całą przykrością musze stwierdzić, że szanse były marne. Legia nastawiła się na grę defensywną, bo trudno było zakładać, że jest sens iść na wymianę ciosów. Plan działał dopóki trener Włochów nie zaczął wprowadzać zawodników z podstawowego składu. Ta porażka nie pomoże trenerowi Czesławowi Michniewiczowi, który jak czytam, znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Jego pozycja jest zagrożona. Jak nie wygra z Piastem, to wszystkiego się można spodziewać. Szkoda, bo uważam go za jednego z najbardziej uzdolnionych polskich trenerów.

Reklama

Mati Cash z Aston Villi ma być powołany już na najbliższe mecze reprezentacji Polski. To dobry pomysł?

- Kiedy przed dziewięcioma laty przychodziłem do PZPN założyliśmy sobie, że będą nas interesować wszyscy zawodnicy z polskimi paszportami mówiący po polsku. Nie muszą umieć poezji pisać, chodzi stopień komunikatywny, aby mogli się dogadać w ojczystym języku w szatni drużyny narodowej, którą reprezentują. Kryterium było proste i oczywiste. Być może teraz jest inne, nie oceniam czy to dobrze czy źle. Ja zdania nie zmieniam.

Cash po polsku nie mówi...

- I z jakiegoś powodu postanowił wystąpić o polski paszport w wieku 25 lat.

Może uznał, że już definitywnie nie ma szans zagrać dla Anglii?

- Trudno powiedzieć. Pod uwagę należy brać również Brexit. Dla piłkarzy z Wysp Brytyjskich możliwość uzyskania paszportu Unii Europejskiej i ewentualnego kontynuowania kariery poza Anglią może mieć bardzo duże znaczenie. Bez tego dokumentu będzie im trudno o angaż.

W świecie współczesnej piłki, gdzie prawie wszystko robi się dla zysku, trudno zarzucać komuś koniunkturalizm...

- Ja nie mam nic przeciwko Cashowi. W przeciwieństwie do wielu, którzy na jego temat zabierają głos, widziałem go na żywo. To ciekawy, bardzo dynamiczny zawodnik, szybki potrafiący dobrze dośrodkować.

Podobny do naszych skrzydłowych?

- Zupełnie inny niż Kamil Jóźwiak, raczej stylem zbliżony do Bartosza Bereszyńskiego.

Lepszy od nich?

- Dobry chłopak, ale na pewno nie taki, od którego trener będzie rozpoczynał ustalanie składu.

Jakiś ruch w temacie Casha w polskiej reprezentacji był jeszcze za czasów pana kadencji w PZPN?

- Trzy lata temu dzwonili do mnie ludzie z jego otoczenia, informując, że mogliby postarać o polski paszport dla zawodnika. Odpowiedziałem, żeby oddzwonili jeśli sprawa będzie załatwiona.

Po blisko roku od pomysłu zatrudnienia w roli selekcjonera Paulo Sousy jest pan pewien, że dokonał wtedy dobrego wyboru?

- Jak najbardziej. Przypomnijmy sobie tamten czas. Sytuacja wokół kadry prowadzonej przez Jerzego Brzęczka była nie do zniesienia. Panował marazm, niechęć z wielu stron była ogromna. Postawiłem na Sousę, bo chciałem, żeby kadra zaczęła grać ofensywniej, żeby zaczęła nas znowu cieszyć.

Więcej na polsatsport.pl - kliknij TUTAJ!

Cezary Kowalski, Polsat Sport

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje