Reklama

Reklama

Zbigniew Boniek już postanowił, co dalej z Fornalikiem

Prezes PZPN-u Zbigniew Boniek po blamażu z Ukrainą przeprosił kibiców, ale po świątecznych przemyśleniach ani w głowie mu zwalnianie Waldemara Fornalika.

Boniek na razie nie chce się oficjalnie wypowiadać. Gdy zapytaliśmy go o to, co dalej z Fornalikiem, przeczytał swój wpis z Twittera:

Reklama

"Nowej ekipie Faktu życzę wszystkiego najlepszego. Przypominam tylko, że prima aprilis już się skończył. Łączy nas piłka."

Była to reakcja na informację "Faktu", zgodnie z którą Boniek zaświecił zielone światło swym współpracownikom na poszukiwanie nowego selekcjonera. Gazeta proponuje nawet wzięcie Marka van Bastena, z którym Zibi spotykał się przed Euro 2012, gdyż razem byli twarzami kampanii promocyjnej jednego z producentów piwa.

Z naszych informacji wynika, że Boniek faktycznie dał zielone światło, ale dla dalszej pracy Fornalika z reprezentacją. Do czerwcowego meczu z Mołdawią Waldkowi Kingowi włos z głowy nie spadnie.

Święta Wielkanocne Zbigniew Boniek spędził w swym domu, w Rzymie. Przed wyjazdem z Warszawy unikał deklaracji na temat przyszłości selekcjonera reprezentacji. Nie chciał mówić, ani sugerować "zwalniam go", ale też nie wysyłał sygnału w stylu: "Odczepcie się od Fornalika, mimo porażki z Ukrainą, ma moje poparcie".

Prezes sprawę przemyślał i nie zamierza ruszać Fornalika. Szef związku nie wierzy, że sytuację w kadrze uratuje cudotwórca z zagranicy. Najwyraźniej zamierza doprowadzić do sytuacji, w której chociaż część odpowiedzialności za wyniki reprezentacji zostanie przeniesiona z barków trenera na te piłkarzy.

Wbrew niektórym doniesieniom, Fornalika nie uratuje tylko dobrze skonstruowany kontrakt, który podpisywał jeszcze poprzedni prezes Grzegorz Lato. Dla PZPN-u kwestie finansowe nie stanowią żadnego problemu w ewentualnym rozstaniu się z trenerem. Z nieoficjalnych źródeł wynika, że Fornalik zarabia 140 tys. zł miesięcznie, a kontrakt obowiązuje do czerwca 2014 roku i zawiera opcję przedłużenia, gdyby kadra awansowała na mundial w Brazylii.

Ewentualne zwolnienie selekcjonera oznaczałoby zatem konieczność comiesięcznego wypłacania mu owych 140 tys. zł, czyli niemal dwóch milionów w ciągu 14 miesięcy. Dla budżetu związku, który za kadencji Bońka zwiększa swoje wpływy, nie jest to wysiłek. Fornalik zachowa jednak posadę, choć po niezłym występie przeciw Anglii Orły z meczu na mecz grają coraz gorzej, a przez porażkę z Ukrainą zminimalizowali swe szanse na awans do MŚ.

Po rozmowie z prezesem trudno się nie zgodzić z jednym argumentem przemawiającym za obecnym selekcjonerem. Dla Waldemara Fornalika praca z reprezentacją Polski to najważniejszy moment w karierze. Dlatego szkoleniowiec ten daje z siebie wszystko każdego dnia. Dla trenerskiej gwiazdy z zagranicy, prowadzenie Orłów byłoby tylko jednym z życiowych przystanków. Nie pierwszym i nie ostatnim.

Zbigniew Boniek przypomina też, że największe sukcesy polska piłka osiągała z dwoma polskimi trenerami: Kazimierzem Górskim i Antonim Piechniczkiem. Sęk w tym, że diametralnie zmieniły się czasy, a ostatnim trenerem, który w nowożytnych dziejach wydobył moc z polskich piłkarzy był Leo Beenhakker. Na dużej imprezie (Euro 2008) nawet i Leo nic nie wskórał, a później jeszcze zanotował blamaż w walce o MŚ 2010.

Pewne jest jedno - Waldemar Fornalik jest kolejnym polskim fachowcem po Franciszku Smudzie, który na własnej skórze się boleśnie przekonuje, iż selekcjoner to inny, trudniejszy zawód niż praca trenera klubowego. W reprezentacji wiecznie brakuje czasu na treningi i przygotowania. Nie ma kiedy wyrobić automatyzmów, wyćwiczyć schematy taktyczne. Tym bardziej, gdy z meczu na mecz zmienia się pół składu.

Mimo ognia krytyki, Fornalik ma pewną pozycję. Broni go nie tylko Boniek, ale też wiceprezes Roman Kosecki. Przynajmniej do czerwca kapitanem flagowego okrętu PZPN-u, jakim jest bez wątpienia reprezentacja Polski, pozostanie Waldemar Fornalik.

Autor: Michał Białoński

***********

Ciekawi jesteśmy Waszej opinii na temat przyszłości Waldemara Fornalika.

"Żona kibica" pisze: "Żaden trener nie da rady piłkarzom z polskimi charakterami, a zwłaszcza jak mają swoje biznesy za granicą i ich pilnują przede wszystkim. Do tego dochodzi presja 'działaczy' i kibiców na wynik. W meczu z Ukrainą było bardzo wyraźnie widać ogromną różnicę pomiędzy mentalnością polską i ukraińską, co znakomicie potwierdził wynik meczu. Współczuję każdemu trenerowi naszej kadry".

"Jan_11" jest zdania: "Fornalik to wybitny przedstawiciel POLSKIEJ MYŚLI SZKOLENIOWEJ!!!!!!!!!!!!!! Jak ktoś wierzy w wyjazd do Brazylii to jest chory!!!!!!!!"

"Kibic" broni selekcjonera: "Moim zdaniem Fornalik to jeden z lepszych trenerów ostatnich lat. Przynajmniej umie się wysłowić i widać że są postępy w kadrze - testuje debiutantów : Salomon,Teodorczyk... Przegraliśmy z Ukrainą ponieważ są lepsi i tyle... Jak za Smudy przegrywaliśmy z Hiszpanią 0-6 to ani jęków nie było żeby go zwalniać."

Kibic z Gdańska twierdzi: "To nie Fornalik gra na boisku a "nasze gwiazdy" i to ich powinno się troszkę ogarnąć np. nie powołując na 2-3 mecze na kadrę i niech się taka np. trójca z Dortmundu obraża o to, bo zapewne tak by to wyglądało. Ale czy nie wygralibyśmy wyżej ostatniego meczu grając zespołowo, a nie usiłując urządzać sobie sprinty i dryblingi z amatorami? Tutaj Fornalik nie jest winien porażki z Ukrainą - no nie w całości, bo sam widziałbym kilka innych zmian w podstawowej "11", ale taka jego rola że wybiera spośród powołanych i ich ustawia w składzie."

Robson diagnozuje problem inaczej: "Fornalik jest miłym, inteligentnym facetem, ale zatrudnienie go na trenera reprezentacji było takim samym błędem, jak wzięcie Smudy. Nie można brać kogoś bez jakiegokolwiek doświadczenia w pracy z kadrą i futbolem międzynarodowym,a potem spodziewać się sukcesów. Facet się stara, ale nie ma doświadczenia i wiedzy, więc sobie nie radzi. Przede wszystkim problemem jest środkowa obrona - można grać jakim się chce systemem 4-4-2 etc., zmieniać Lewandowskiego, Obraniaka i innych, ale jak się ma dziurę w środku obrony, to nie wygra się nic na arenie międzynarodowej."

Polonus1 nie ma złudzeń: "By gra naszej drużyny narodowej wyglądała dobrze i były jej efekty, to muszą być dobrzy i zdyscyplinowani zawodnicy, a także dobry trener, z międzynarodową renomą, który odpowiednio ustawi i zmotywuje drużynę! Tego nie zrobi pan Fornalik, bo może jest dobry na nasze ligowe warunki, ale za słaby na międzynarodowe! Czy pan Boniek tego nie rozumie? Na co czeka? Trzeba szybko podjąć decyzję, póki nie jest za późno! Czy Polak zawsze musi być mądry dopiero po szkodzie?!"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy