Reklama

Reklama

Zaniechana akcja kamikaze

Tradycyjnie na początku stycznia – tym razem już w ten sobotni wieczór - poznamy rozstrzygnięcie plebiscytu na Najlepszego Sportowca 2021 roku w Polsce. Nie wyobrażam sobie, żeby tym razem zwycięzcą nie został Robert Lewandowski.

Nasz reprezentacyjny napastnik niedawno został drugim najlepszym piłkarzem minionego roku w plebiscycie France Football, przegrał jedynie, w dość kontrowersyjnych okolicznościach z Leo Messim. Mam jednak nadzieję, że - z całym szacunkiem dla Anity Włodarczyk - statuetka trafi w ręce naszego najważniejszego ambasadora sportu na świecie, którym jest Robert Lewandowski. Napastnikowi Bayernu Monachium niestety odpadła konkurencja w osobach naszych skoczków narciarskich oraz najlepszego żużlowca, czyli Bartosza Zmarzlika i tym bardziej dlatego, byłoby dla mnie wielkim szokiem, gdyby triumfatorem został ktoś inny.

Reklama

Kto następcą Paulo Sousy?

Od kilku tygodni trwają też spekulacje na giełdzie trenerskiej odnośnie obsady pozycji selekcjonera piłkarskiej reprezentacji naszego kraju. Świąteczna rejterada Paulo Sousy przebiła nawet bałagan, jaki panował w warszawskiej Legii. Dziś, mimo że prezes PZPN Cezary Kulesza wciąż nie ogłosił nazwiska nowego opiekuna biało-czerwonych, z wypowiedzi Marka Papszuna można było dowiedzieć się o jednej ważnej decyzji tego trenera, która prawdopodobnie dotyczy...trzech obszarów: reprezentacji, Legii i Rakowa Częstochowa. Piszę prawdopodobnie, bo wciąż zostaje jakiś margines na to, że może dostanie reprezentacyjną propozycję, ale podchodzi realnie do tematu i nie bardzo w to wierzy. Przyznaje za to, że nie było ze strony PZPN żadnego kontaktu i że zdecydował się na przedłużenie kontraktu z klubem z Częstochowy. Oznacza to odłożenie do szafy pomysłu z przenosinami do Legii, co w mojej ocenie jest bardzo dobrym wyborem. Pisałem o tym od początku pojawienia się tego tematu w przestrzeni publicznej - przenosiny na Łazienkowską w tej chwili byłyby dla niego jak atak kamikaze.

Wygląda też na to, że odpadł inny kandydat na stanowisko selekcjonera, czyli Michał Probierz. Trudno mi sobie wyobrazić, by podpisywał kontrakt z Termaliką, gdyby wiedział, że jest brany pod uwagę do pracy z kadrą. Probierz doskonale się zna z prezesem Kuleszą, zatem gdyby coś było na rzeczy, zapewne dostałby sygnał, by się wstrzymać z decyzją.

Podzielam opinię, że były trener Cracovii powinien najpierw udowodnić, że po trzech miesiącach od pożegnania się z ekipą z Krakowa odpoczął oraz nabrał już świeżości i odzyskał energię do pracy trenerskiej. Obsadzenie najważniejszego w kraju trenerskiego stanowiska osobą, która mówi, że jest wypalona, nie byłoby najlepszym pomysłem.

Jan Urban nowym selekcjonerem?

Chociaż obecnie żaden z polskich trenerów nie wyróżnia się na tyle, żeby zostać selekcjonerem, to coraz bardziej przekonuje się do tego, że opcja krajowa jest jedyną rozsądną w tej chwili. Na medialnej giełdzie pojawiło się mnóstwo znanych nazwisk obcokrajowców, ale uważam, że żaden z nich nie daje gwarancji na efektywne przygotowanie naszej narodowej drużyny do marcowych baraży. Każdemu z nich zorientowanie się w naszych realiach zajęłoby sporo czasu, a tego przed meczem z Rosją jest bardzo mało. Fortunę, którą trzeba by wyłożyć na jakieś uznane zagraniczne nazwisko, lepiej przeznaczyć na szkolenie młodzieży.

Spośród kandydatów, którzy - nieoficjalnie - są brani pod uwagę, najbardziej racjonalny i sensowny wydaje mi się wybór Jacka Magiery lub Jana Urbana. Chociaż w ich pracy wciąż brakuje mi kropki nad "i", to może praca z kadrą okazałaby się dla któregoś z nich przełomem w karierze. Na pewno ich znajomość polskich zawodników jest dużą przewagą nad pozostałymi kandydatami, zwłaszcza w sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy... 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL