Wyspy Owcze odważnie przed meczem. "Nie musimy bać się Polski"
W czwartek Michał Probierz zadebiutuje w roli selekcjonera reprezentacji Polski. Jego pierwszym spotkaniem będzie wyjazdowe starcie z Wyspami Owczymi. Rywale są w bojowym nastroju, a ich selekcjoner oraz piłkarze zapowiadają walkę o co najmniej jeden punkt, a nawet zwycięstwo. Obie drużyny są blisko sienie w tabeli grupy E. Wyspy Owcze zajmują bowiem ostatnie miejsce, a "Biało-Czerwoni" ostatnie.

- W ostatnich latach pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie rozgrywać dobre mecze i zdobywać punkty - powiedział szwedzki selekcjoner Wysp Owczych Hakan Ericson w środę na konferencji prasowej w Torshavn.
Podkreślił, że meczu z Polską we wrześniu jego drużyna potrafiła grać przez 65-70 minut całkiem dobrze, lecz niefortunny i dyskusyjny rzut karny załamał jego koncepcję gry i w efekcie pozbawił Farerów możliwości wywiezienia punktów z Warszawy.
Przegraliśmy 0-2, ale pokazaliśmy jednak, że jesteśmy w stanie nawet wygrywać takie mecze jeżeli zagramy bardziej ofensywnie i stworzymy więcej możliwości bramkowych i tak właśnie zrobimy w czwartek. Pomimo że zwycięstwo Polski było spodziewane to jednak czujemy niedosyt, że z Warszawy wyjechaliśmy bez punktów
Pomocnik norweskiego Fredrikstad i były zawodnik FC Kopenhaga Brandur Hendriksson, który w reprezentacji rozegrał 50 meczów powiedział, że "po meczu w Warszawie i jego analizie stwierdziliśmy, że nie musimy bać się Polski i jesteśmy w stanie zaskoczyć tę drużynę i sprawić jej przykrą niespodziankę w rewanżu na własnym terenie".
Czwartkowe spotkanie odbędzie się na sztucznej murawie, do której nasi piłkarze nie są przyzwyczajeni.
Zrobimy wszystko, by Polska nie czuła się komfortowo na naszym stadionie. Gdy gramy u siebie, staramy się częściej atakować, na dodatek jesteśmy przyzwyczajeni do sztucznej nawierzchni, zbyt wielu okazji do gry na naturalnej trawie nie mamy - straszył w rozmowie z Polsatem Sport Solvi Vatnhamar jedna z gwiazd drużyny gospodarzy.
Wyspy Owcze - Polska. Gospodarze chcą strzelać nam kolejne gole
Portal in.fo przypomniał, że będzie to piąty mecz obu reprezentacji. "Bilans bramkowy jest 14:1 na naszą niekorzyść, lecz jak widać jedną bramkę już strzeliliśmy Polakom - w naszym pierwszym meczu towarzyskim w lutym 2002 roku na Cyprze, wygranym przez Polskę 2:1, więc czas na kolejne".
Po czwartkowym spotkaniu eliminacji Euro 2024 "Biało-Czerwoni" pozostaną jeszcze w Torshavn. W piątek rano przeprowadzą tam trening, a do Warszawy wrócą wieczorem.
W niedzielę 15 października, również o godz. 20.45, zagrają na PGE Narodowym z Mołdawią.
To będą pierwsze mecze Michała Probierza w roli selekcjonera reprezentacji narodowej - 20 września zastąpił na tym stanowisku Portugalczyka Fernando Santosa.
Zbigniew Kuczyński











