Reklama

Reklama

Wołowski: Wygrać, lub wygrać, czyli kto rządzi u Fornalika?

Gdyby piłkarska reprezentacja Polski nie potrafiła pokonać u siebie Mołdawii, eliminacje brazylijskiego mundialu należałoby z góry uznać za przegrane.

Trzy remisy i dwie porażki - to bilans ostatnich meczów drużyny narodowej. Dziś zespół prowadzony przez Waldemara Fornalika musi przypomnieć sobie, jak się wygrywa. Podczas Euro 2012 kibice zwycięstwa nie doczekali, piłkarze wracają do Wrocławia, gdzie niespełna trzy miesiące temu, w pojedynku przeciw Czechom swoją życiową szansę ostatecznie pogrzebali.

Nie ma miejsca na rozpamiętywanie traumatycznej przeszłości, żeby nie zaprzepaścić kolejnej szansy. Mołdawia to outsider w grupie, na inaugurację poległa u siebie z Anglikami 0-5. Zwycięstwo Polski jest więc dziś obowiązkowe, co nie znaczy, że oczywiste i łatwe. Polski futbol upadł tak nisko w europejskiej hierarchii, iż bez zdwojonej żądzy walki nasi gracze nie powinni w ogóle wychodzić na boisko w najbliższym czasie. A najlepiej już nigdy.

"Ganar o ganar" - mówią o takich meczach mistrzowie świata. Czyli wybór jest między wygraniem i ...wygraniem. Nie ma dziś innej opcji dla zespołu Fornalika, każda strata punktów byłaby katastrofą. Trudno przypuszczać, by drużyna tak niepewna swoich atutów, chciała i umiała odrabiać straty w Kijowie, lub na Wembley. Eliminacje brazylijskiego mundialu są dla kadry wielkim wyzwaniem i jakiekolwiek potknięcia, lub wpadki trzeba wykluczyć za wszelką cenę.

Mam nadzieję, że piłkarze są tego świadomi, a jeśli nie, to selekcjoner potrafi im to wytłumaczyć. Beznadziejnej atmosfery wokół kadry nie odmieni remis w Podgoricy. Polskiej piłce potrzeba sukcesu. Zwycięstwo nad Mołdawią nie jest celem samym w sobie, ale bez niego tych eliminacji nie uda się zakończyć nawet na drugim miejscu, dającym prawo do barażu.

Reklama

Polska czy Mołdawia? Podaj swoje typy na forum!

Na konferencji prasowej przed meczem dziennikarze pytali Fornalika: "kto rządzi tą kadrą". Tematy zastępcze pojawiają się w mediach, jako naturalny przejaw frustracji. Jeśli drużyna pokona Mołdawię, a potem osiągnie dobry wynik z Anglikami w Warszawie, nikt nie będzie się zastanawiał, czy aby czyjeś rozrośnięte ego nie szkodzi drużynie? Charakter piłkarzy, ich skłonności przywódcze kształtują się tak naprawdę na boisku, a nie w szatni. Tylko przez zwycięstwa Lewandowski, Błaszczykowski i cała reszta są w stanie zbudować sobie autorytet i szacunek. Najlepiej by zaczęli od dziś.

Dariusz Wołowski

Porozmawiaj na blogu z Darkiem Wołowskim!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje