Reklama

Reklama

Wojciechowski kontra Boniek. Wpadka JW ws. Dolcanu Ząbki

​Józef Wojciechowski, w walce o stołek prezesa PZPN-u atakuje Zbigniewa Bońka na oślep. Dzisiaj zarzucił mu m.in., że to przez Bońka upadł pierwszoligowy Dolcan Ząbki, któremu PZPN rzekomo odmówił pożyczki 300 tys. zł. Jak było naprawdę? Opowiada Interii prezes Dolcanu Jerzy Szczęsny.

"Symbolem upadku polskiej piłki klubowej jest sprawa Dolcanu Ząbki, który zwrócił się do PZPN z prośbą o pożyczkę na dokończenie sezonu. Podobno chodziło o 300 tys. zł. To tyle ile PZPN wydaje na monitoring mediów w PZPN." - napisał w swym oświadczeniu Józef Wojciechowski. 

Reklama

- Gdy zaczęło się u nas palić, w związku z wycofaniem się sponsora (upadłość Banku Spółdzielczego w Wołominie spowodowała kłopoty firmy Dolcan - przyp. red.), ja w ogóle nie zwracałem się o pomoc do PZPN-u. To sam prezes Boniek zadzwonił do mnie i zapytał w czym może pomóc. Poinformowałem go, że walczę, szukam nowego sponsora, czy nawet chętnego do odkupienia spółki. O konkretnych sumach nie rozmawialiśmy - opowiada prezes Szczęsny.

Szczęsny dodaje, że informacje o tym, że brakowało tylko 300 tys. zł należy włożyć między bajki.

- Żeby dokończyć sezon I ligi brakowało 1,2-1,5 mln zł. Wszystko spadło na nas jak grom z jasnego nieba. Nie udało się znaleźć sponsora. 300 tys. zł nic by nie rozwiązało. To byłoby tylko przedłużenie agonii i wejście w większe długi. Gdybym miał jeszcze 800 tys. zł, to można by się zastanawiać. Pogasiłbym najważniejsze pożary i miał pół roku na znalezienie nowego inwestora. Kilku kandydatów było, parę razy już witałem się z gąską, ale ostatecznie nie udało się nikogo znaleźć - wspomina prezes.

W grupie północnej IV ligi Mazowsza odnowiony Dolcan zajmuje 13. miejsce, grając całkiem nowym zespołem. Ze składu pierwszoligowego nikt nie ocalał. Wszyscy piłkarze przeszli do nowych klubów z kartą na ręku, w związku z zaległościami płacowymi.

- Zaczęliśmy poniżej poziomu mułu, to inny świat. Próbujemy stanąć na nogi, po tym jak nagle zgasło światło. Na wniosek miasta reaktywowaliśmy działalność w IV lidze i powoli idziemy do przodu. Szukamy sponsorów, żeby zalać fundament pod nowy, silny klub. Idzie wszystko w dobrym kierunku, choć na razie wielkich wyników nie mamy. Najważniejsze, że jesteśmy zdrowi finansowo, nie mamy długów - podkreśla Jerzy Szczęsny.

Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje