Reklama

Reklama

Włodzimierz Smolarek odszedł pięć lat temu

Gdy on i jego koledzy grali w piłkę, w całej Polsce wymierały ulice. Gdy szedł jak taran lewym skrzydłem i Niemcy z NRD nie byli w stanie powalić go z nóg nawet faulem, ludziom ciekły łzy szczęścia. Gdy rywal za wszelką cenę chciał wyrównać, on brał piłkę i wykonywał jedyny swego rodzaju taniec w narożniku, odganiając się nim nawet od trójki rywali, niczym od roju much, a czas pracował na naszą korzyść. Był niezastąpiony. We wtorek minęło pięć lat od śmierci Włodzimierza Smolarka. Legendarnego Włodka.

Gdyby porównać pana Włodzimierza do współczesnych Orłów Adama Nawałki, to trudno by znaleźć godnego jego następce. Na lewym skrzydle w "Biało-czerwonych" szaleje dziś Kamil Grosicki, który ma ponad przeciętną szybkość i finezję, potrafi przeprowadzić rajd zakończony pięknym golem, jak w meczu z Rumunią, ale sile i wytrzymałości Smolarka nikt by chyba nie dorównał. Nie przez przypadek nazywano go "Karino".

Tuż po śmierci, najcelniej Włodzimierza Smolarka podsumował jego przyjaciel z boiska Zbigniew Boniek. W felietonie dla Interii napisał: "Z Włodzimierzem Smolarkiem mogłeś pójść na wojnę i ją wygrać".

Reklama

Zresztą Boniek zdania nie zmienił do dzisiaj, o czym świadczy jego aktualny tweet:

Mistrzem techniki Smolarek nie był, ale waleczności i charakteru mógł mu pozazdrościć każdy. Nie tylko w Polsce.

Jak wszyscy wtedy, gry w piłkę uczył się na podwórku, a talent szlifował we Włókniarzu z rodzinnego Aleksandrowa Łódzkiego. W wieku 16 lat, w 1973 r. przeniósł się do Widzewa i współtworzył potęgę tego klubu, świętując z nim zdobycie dwóch tytułów mistrzowskich i awans do półfinału Pucharu Mistrzów (dzisiejsza Liga Mistrzów) w 1983 r. Właśnie bramka pana Włodka, w wyjazdowym meczu z Liverpoolem, przypieczętowała awans do półfinału i w Widzewie rozkochała się cała Polska. Słynny charakter widzewski to pochodna gry w głównej mierze Smolarka i jego pokolenia, na czele z Bońkiem, Mirosławem Tłokińskim, Wiesławem Wragą, czy Krzysztofem Surlitem.

W reprezentacji Polski zagrał jak z nut w wyjazdowym meczu z NRD. 10 października 1981 r. w Lipsku walczyliśmy o wyjazd na MŚ do Hiszpanii. Od 2. min Orły prowadziły po główce Andrzeja Szarmacha, kolejne dwa gole dla "Biało-czerwonych" były dziełem Smolarka. Najpierw, w 5. min pan Włodzimierz uciekł obrońcy, minął bramkarza, który jednak sparował piłkę, ale nasz zawodnik ambitnie podążył za nią i atakując wślizgiem wpakował do siatki. Prowadziliśmy 2-0 i wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą.

Po przerwie Niemcy zdobyli kontaktowego gola, po karnym "z kapelusza" podyktowanym za rzekomy faul Władysława Żmudy. "Jedenastkę" wykorzystał Ruediger Schnuphase, pokonując Józefa Młynarczyka strzałem w lewy róg.

Polacy przeżywali ciężkie chwile. Gospodarze nacierali, a za boiskiem opatrywany był Marek Dziuba. Rywal atakował zdwojonymi siłami. W 62. min przed naszym polem karnym piłkę odzyskał Zbigniew Boniek i natychmiast uruchomił na lewym skrzydle Smolarka. Pan Włodzimierz przejął podanie jeszcze na własnej połowie, zastawieniem piłki ciałem zgubił pierwszego rywala. Błyskawicznie przyspieszył. Zwodem na lewą nogę zgubił ostatniego obrońce i strzałem w krótki róg podwyższył na 1-3. To był najważniejszy moment meczu. Niemcy złapali jeszcze kontakt bramkowy, po trafieniu Joachim Streicha, ale to Orły zdobyły komplet punktów, by w czerwcu 1982 r. pojechać na mundial do Hiszpanii.

- Tamto zwycięstwo w Lipsku zaczęło naszą drogę po medal na MŚ - nie ma wątpliwości Marek Dziuba.

Ekipa Antoniego Piechniczka, ze Smolarkiem jako jednym z liderów, z MŚ 1982 r. przywiozła medal za zajęcie trzeciego miejsca!

Choć służbę wojskową, w latach 1977-1979 odrabiał, grając dla Legii, w Polsce pozostał wierny Widzewowi. W tym klubie zastrzeżono dla niego numer "11", a ulicy przy nowym stadionie nadano nazwę Włodzimierza Smolarka.

Po wyjeździe na Zachód pan Włodek znowu czarował siłą i parciem na bramkę, strzelając gole dla: Eintrachtu Frankfurt (1986-88, 63 mecze, 13 goli i zdobyty Puchar Niemiec), Feyenoordu Rotterdam (1988-90, 46 meczów, 13 goli), FC Utrecht (1990-1996, 166 meczów, 33 gole).

Z Białym Orłem na piersi występował 60 razy, więc był członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta Polski. Reprezentując ojczyste barwy strzelił 13 goli. Po zakończeniu kariery, aż do 2009 roku prowadził młodzieżowe grupy Feyenoordu. Później był skautem PZPN-u.

Nie doczekał Euro 2012, odszedł trzy miesiące przed wielką dla Polski imprezą. Pośmiertnie odznaczony został Kawalerskim Orderem Odrodzenia Polski. 

Włodzimierz Smolarek zdobył jedynego gola dla Polski na rozegranych w Meksyku MŚ 1986 r. Dzięki jego trafieniu pokonaliśmy Portugalię. Na kolejny wyjazd na MŚ, a tym samym gola, musieliśmy czekać 16 lat.

Pan Włodek na piłkarza wychował jednego z dwóch synów - Euzebiusza, zwanego Ebim. Imię mu nadał na cześć wielkiego Portugalczyka Eusebio. Ebi urodził się 9 stycznia 1981 r. w Łodzi, ale piłkarsko ukształtował go Zachód - Niemcy i Holandia, gdzie podążał z tatą. Włodzimierz Smolarek wychował synów w przywiązaniu do ojczyzny. 

Ebi otrzymywał propozycje gry w juniorskich reprezentacjach Holandii, lecz konsekwentnie odmawiał, bo czekał na wezwanie z Polski. Młody Smolarek nigdy nie żałował, że wybrał grę dla naszego kraju.

Wśród "Biało-czerwonych" Smolarek junior zadebiutował 13 lutego 2002 r. za kadencji Jerzego Engela, w wygranym na Cyprze towarzyskim spotkaniu z Irlandią Północną 4-1. Liderem kadry Orłów Ebi stał się za kadencji Leo Beenhakkera, gdy został najlepszym strzelcem całych eliminacji do Euro 2008, które Polska wygrała.

Gdy strzelał gola za golem dla Orłów, Ebi marzył, aby wzorem taty zdobyć medal na dużej imprezie. Nie udało się na Euro 2008, nie powiodło się nigdy później. Ebi przedwcześnie zakończył karierę w 2014 r. i zajął się prowadzeniem juniorów Feyenoordu. Jego ostatnim klubem była Jagiellonia Białystok. Dla Polski rozegrał  47 meczów, w których zdobył 19 bramek.

Starszy syn pana Włodzimierza - Mariusz nie poszedł w ślady ojca, osiadł w Holandii. Jest instruktorem tenisa. Chętnie pomaga w roli tłumacza i przewodnika polskim zespołom, które w europejskich pucharach trafią na Feyenoord.

Sprawdźcie, jak w 2007 r. pan Włodzimierz opowiadał nam o Świętach Bożego Narodzenia w rodzinie Smolarków.

Włodzimierz Smolarek zmarł na serce podczas snu, 7 marca 2012 r. w rodzinnym domu, w Aleksandrowie Łódzkim. Jest pochowany na tamtejszym cmentarzu.

Włodzimierz Smolarek


Urodzony 16 lipca 1957 r. w Aleksandrowie Łódzkim, zmarł 7 marca 2012 r. w Aleksandrowie Łódzkim)

Kariera:

Widzew Łódź (1976-77)

Legia Warszawa (1977-79 18 meczów, 4 gole)

Widzew (1979-86, 181 m., 61 g.)

Eintracht Frankfurt (1986-88 63 m, 13 g.)

Feyenoord Rotterdam (1988-90, 46 m, 13 g.)

FC Utrecht (1990-1996, 166 m, 33 g.)

Reprezentacja Polski (1980-1992, 60 m., 13 g.)


Autor: Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Włodzimierz Smolarek | Zbigniew Boniek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje