Reklama

Reklama

Włochy – Polska. Zapowiedź meczu o prymat w Lidze Narodów

Brawa i oklaski za październikową kampanię i hart ducha w potyczce z Ukrainą nie wystarczą. Napędzana rutyną i przetoczeniem świeżej krwi ekipa Jerzego Brzęczka może więcej. Nawet wygrać silną grupę Ligi Narodów? Pierwsza odpowiedź już dzisiaj. O godz. 20:45 zmierzymy się w Reggio Emilia z przetrzebionymi kontuzjami i koronawirusem, ale ciągle mocnymi Włochami. Transmisja w Polsacie Sport.

Nawet wobec faktu, że Italia wystąpi bez duetu najlepszych stoperów, a jej trener Roberto Mancini dowodził będzie zespołem z domu, gdyż przechodzi zakażenie COVID-19, nie możemy się czuć faworytami. Chociażby dlatego, że Italia ma wspaniałą serię 20 spotkań bez porażki, dysponuje też olbrzymim potencjałem: kto by nie wyszedł dzisiaj w jej składzie, nie będzie słabeuszem.

Reklama

W naszym pięknym kraju ciągle nie doceniamy UEFA Nations League, tymczasem ten, kto wymyślił ów format miał głowę na karku.

Jest się o co bić: wygranie Grupy 1 Ligi Narodów gwarantuje prawo organizacji turnieju finałowego. Zabiegają o to zarówno Polska, jak i Holandia z Włochami. Co istotne, Final Four nie koliduje z mistrzostwami Europy, czy innymi ważnymi rozgrywkami. Półfinały zostaną rozegrane 6 i 7 października 2021 r., mecz o trzecie miejsce i finał przewidziano na 10 października.

Jest o co walczyć: awans do ścisłego finału Ligi Narodów (a więc przejście półfinałowego rywala) daje deskę ratunkową, na wypadek braku awansu choćby do barażów o wyjazd MŚ (wezmą w nich udział zespoły z drugich miejsc eliminacji).

Bitwa o organizację Final Four

Poza tym, móc gościć w Polsce turniej z równie mocną obsadą, to wielka gratka i prestiż dla całej naszej piłki. Gdy zyskaliśmy organizację Euro 2012, większa w tym była zasługa wpływów Hrihorija Surkisa niż naszej dyplomacji, a w tamtych ME wystąpiliśmy bez walki, w roli gospodarza. Teraz mamy realną szansę wygrać Ligę Narodów i na boisku wyszarpać organizację prestiżowego turnieju. Wystarczy dzisiaj zremisować z Włochami i w środę, na Stadionie Śląskim, pokonać Holandię, która zapewne rozprawi się z Bośnią i Hercegowiną. Jeśli ekipie Jerzego Brzęczka udałoby się dzisiaj wygrać, w środę do triumfu w Grupie 1 wystarczałby jej remis.

Łatwiej zaplanować, a trudniej zrealizować.  Selekcjoner deleguje przeciw Italii najmocniejszą piłkarską armię, na jaką nas aktualnie stać. Trener Brzęczek jeszcze z góry przewidział obsadę trzech listopadowych spotkań, przewidział spore rotacje w składzie, by nikt, nawet bramkarz, nie był nadmiernie eksploatowany, ani nie czuł się pomijamy.

Bramka należy do Wojciecha Szczęsnego i jest to od co najmniej miesiąca informacja oficjalna. Jerzy Brzęczek miesiąc temu w Gdańsku był atakowany przez włoskich dziennikarzy, którzy się dziwili, iż nie postawił na Wojtka w pierwszej konfrontacji obu ekip. - Wojtek jest przewidziany do gry na rewanż we Włoszech - odpowiedział Jerzy Brzęczek.

Szczęsny rozegrał na razie 180 minut w tegorocznej edycji Ligi Narodów, puścił jedną bramkę (z Holandią), raz zachował czyste konto (w rewanżu z Bośnią i Hercegowiną), obronił pięć strzałów. Dla porównania, jego vis a vis - Gianluigi Donnarumma ma 360 rozegranych minut, dwa czyste konta, ale też dwie puszczone bramki i 10 obronionych strzałów.

Marcin Lepa: Włosi sparaliżowani przez COVID-19

Sami pewniacy w defensywie

Sporo w tym meczu będzie zależeć od obrony, dlatego Brzęczek postawi na sprawdzony kwartet: Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński. Każdy z nich został oszczędzony w meczu z Ukrainą, tylko "Bereś" wszedł na ostatnie 11 minut, by przypomnieć sobie jak wygląda gra na prawej obronie. Tym razem wróci na lewą, by zatrzymywać Moise Keana, czy Nicolo Barellę. Co do pozostałej trójki nikt nie ma wątpliwości: Kędziora, Glik i Bednarek to są pewniacy.

Największe znaki zapytania dotyczyły obsady drugiej linii. Czy zagra Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich, co z Kamilem Grosickim i Jackiem Góralskim - głowili się kibice. "Grosik", wobec braku gry w klubie i lekkiego urazu, z jakim zmagał się na zgrupowaniu będzie czekał na swą szansę na ławce. Skrzydła należeć będą do Kamila Jóźwiaka i Piotra Zielińskiego. "Zielu" w roli fałszywego skrzydłowego będzie wspomagał środek, podejmował próby strzałów z dystansu, a także adresował prostopadłe podania do Roberta Lewandowskiego.

"Krycha" i spółka z ważną misją

"Biało-Czerwonym" środek mają zabezpieczyć Grzegorz Krychowiak, Karol Linetty i Jakub Moder. Lechita jest hitem jesieni, ale przecież on może stać się jeszcze większym przebojem w przyszłym roku!

Obserwatorzy treningów i meczów Lokomotiwu Moskwa twierdzą, że "Krycha" w listopadzie jest w znacznie lepszej formie niż miesiąc temu. Podobnie Linetty, co do którego umiejętności piłkarskich nikt nigdy nie wątpił. Natomiast po zmianie klubu nabrał pewności siebie, co przekłada się też na jego rolę w reprezentacji.

Zobacz sytuację w Grupie 1 Ligi Narodów!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama