Reklama

Reklama

Włochy - Polska 1-1. Klich: Rzut karny nie był ewidentny

- Mogliśmy strzelić dwie bramki w pierwszej połowie i pewnie byśmy wygrali, ale remis też nie jest zły - powiedział w Bolonii pomocnik Orłów Mateusz Klich, który po czterech latach wrócił do reprezentacji Polski.

- Rzut karny nie był ewidentny, sędzia mógł gwizdnąć, ale nie musiał. Jednak to zrobił i Włosi strzelili nam gola na 1-1 - żałował Mateusz.

Podział punktów w starciu z Italią pomocnik Leeds United szanuje.

- Włochy to nie jest łatwy rywal do rywalizacji na wyjeździe. Przed meczem wszyscy pewnie wzięlibyście w ciemno taki wynik, aczkolwiek czujemy lekkie rozczarowanie, bo mogliśmy wygrać - uważa.

Ze swej postawy nie jest do końca zadowolony. - Jest jeszcze trochę do poprawy, mogłem zagrać lepiej - twierdzi Klich.

- Wiedzieliśmy, że jak przejmiemy piłkę od Włochów, to będzie dużo wolnego miejsca w bocznych sektorach boiska i chcieliśmy to wykorzystać. Mogliśmy z tych kontr więcej wyciągnąć, ale brakowało ostatniego podania. I tak nie ma co narzekać, bo jak na pierwszy mecz nowej kadry nie jest źle - podkreśla Mateusz.

Reklama

- Pierwsze moje spostrzeżenia są takie, że po czterech latach oczekiwań spotkałem się z chłopakami. Bardzo się z tego cieszę, tak samo jak z tego, że miałem udział przy bramce. Mam nadzieję na kolejne powołania - nie kryje.
Po jego i Jakuba Błaszczykowskiego doskoku do przeciwnika Polacy odebrali Włochom piłkę, Robert Lewandowski podał do Piotra Zielińskiego, który dał nam prowadzenie.

- Nasz odbiór był bardzo ważny, bo z doświadczenia wiem, że im bliżej bramki rywala się odbierze piłkę, to tym większy pożytek możne z niej zrobić. Świetnie nam się to udało, znakomite podanie posłał Robert, a "Zielek" fajnie to wykończył - skomentował Mateusz Klich.

Z Bolonii Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Mateusz Klich

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje