Reklama

Reklama

Właśnie dlatego Orły muszą ograć Czarnogórę

Ograć lidera Grupy H eliminacji MŚ i wykorzystać wszystkie pozostałe nam szanse, by pojechać na mundial w Brazylii - to misja selekcjonera Waldemara Fornalika i jego wybrańców przed piątkową batalią z Czarnogórą na Stadionie Narodowym (godz. 20:45, transmisja w TVP 1 i Polsacie Sport).

Siedmiu Polaków w Serie A, ośmiu w Bundeslidze i po raz pierwszy od prawie 20 lat dwóch naszych rodaków w Primera Division - teoretycznie polscy piłkarze są coraz bardziej cenieni i trenera Fornalika od nadmiaru świetnie dysponowanych zawodników powinna rozboleć głowa. Rzeczywistość jest jednak brutalna - większość "Biało-czerwonych" grzeje ławę, bądź leczy kontuzje, tak jak Łukasz Piszczek.

Reklama

W Bundeslidze o siłach swoich zespołów stanowią: Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski, Łukasz Piszczek (kontuzjowany), Sebastian Boenisch i Eugen Polanski. Pozostali Polacy (Milik, Sobiech, Stępiński) grają śladowo, bądź wcale.

We Włoszech mamy siedmiu wspaniałych, ale tylko Kamil Glik gra regularnie. Rafał Wolski, który docelowo miał zastąpić w kadrze Ludovica Obraniaka przez Fiorentinę nie został zgłoszony nawet do Ligi Europejskiej. Znamienny jest fakt, że filar naszej defensywy - Marcin Wasilewski, od czerwca nie może znaleźć pracodawcy. Do tego dochodzą kontuzje graczy ofensywnych (Sobiech, Milik), wobec których wołanie o pomoc Waldemara Fornalika sprowadziło do reprezentacji Pawła Brożka, który sam o sobie mówi, że fizycznie daleko jest od reprezentacyjnej formy.

To wszystko nie nastraja optymistycznie, a z Czarnogórą wygrać musimy, jeśli do końca eliminacji nie chcemy już walczyć tylko i wyłącznie o honor.

Fornalik i "Biało-czerwoni" muszą bazować na powiewie optymizmu, jaki zaobserwowaliśmy w drugiej połowie sierpniowego spotkania z Duńczykami, gdzie Błaszczykowski, a także nowicjusze - Mateusz Klich i Piotr Zieliński rozruszali polską ofensywę. Pod względem fantazji, techniki Czarnogórcy z Mirko Vucziniciem i Stevanem Joveticiem nie będą nam ustępować, na dodatek po 0-4 z Ukrainą u siebie, z pewnością pałają żądzą rewanżu i potwierdzenia, że nie przez przypadek liderują w grupie H eliminacji, ale i Orłom nie brakuje atutów.

Wygramy mecz ostatniej szansy?

- Młodzi piłkarze, którzy dopiero wchodzą do tej kadry mają bardzo duży potencjał, ta reprezentacja zasługuje na sukces - podkreśla nasz bramkarz Artur Boruc.

Gorący Stadion Narodowy, doping 60 tys. zgromadzonych na nim fanów, powinien dodać skrzydeł Orłom, jednak najwięcej spoczywa w ich nogach i głowach. Piekło na stadionie w Podgoricy miało dać sukces gospodarzom, tymczasem rok temu to my byliśmy bliżsi zwycięstwa (skończyło się 2-2).

Sprawdź sytuację w grupie H!


Polacy muszą być czujni w obronie, szczególnie przy stałych fragmentach gry, które są silną bronią Czarnogóry, a o wielkim zgraniu naszej czwórki defensywnej wobec w sporej mierze wymuszonych rotacji nie może być mowy. Liderem polskiej obrony jest Kamil Glik, który w AC Torino jest kapitanem, najmłodszym w Serie A, a poza tym niedawno został ojcem. Nasz sztab szkoleniowy nie ukrywa, że wraz z narodzinami potomka, boiskowa odpowiedzialność Glika urośnie jeszcze bardziej. Niezależnie od tego, czy u boku Glika zagra Łukasz Szukała, Artur Jędrzejczyk, czy jeszcze ktoś inny, "Biało-czerwoni" muszą zagrać tak twardo i konsekwentnie, by pod bramkę Artura Boruca nie prześlizgnęła się nawet mysz! 

Autor: Michał Białoński

Zapraszamy na relacje NA ŻYWO z meczów Polska - Czarnogóra i San Marino - Polska

Relacje z meczów dla urządzeń mobilnych

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje