Reklama

Reklama

Waldemar Fornalik: To był mecz, którego nie powinniśmy przegrać

​Moim zdaniem był to mecz, którego nie powinniśmy przegrać. Mam na myśli pierwszą połowę, w której mieliśmy przewagę i przynajmniej dwie sytuacje na zdobycie bramki. Niestety to rywale byli skuteczniejsi - ocenił spotkanie z Irlandią selekcjoner Waldemar Fornalik. Polska przegrała w Dublinie 0-2.

- W drugiej części zagraliśmy gorzej, a Irlandczycy z minuty na minutę byli groźniejsi. Natomiast efekt przeprowadzonych zmian nie był taki, jak oczekiwaliśmy, bo chcieliśmy wzmocnić siłę ofensywną. Na pewno nie można przejść do porządku dziennego po tym meczu, bo straciliśmy dwie bramki w sytuacjach, które nam się nie zdarzają - dodał szkoleniowiec "Biało-czerwonych".

Dla Polaków był to ostatni sprawdzian przed marcowymi meczami z Ukrainą i San Marino w eliminacjach mistrzostw świata.

- Przed spotkaniem spodziewałem się, że nie otrzymam odpowiedzi na wszystkie pytania. Widzimy, gdzie mamy problemy i nadal są one nierozwiązane. Musimy szukać nowych pomysłów przed meczem z Ukrainą. Oceny poszczególnych piłkarzy przeprowadzę najpierw w gronie szkoleniowym, a potem odniosę się do tego publicznie - stwierdził Fornalik.

Selekcjoner zdecydował, że zarówno Artur Boruc, jak i Wojciech Szczęsny dostaną po jednej połowie na zaprezentowanie swoich umiejętności.

- Założyliśmy, że bramkarze będą bronili po 45 minut. Sprawa numeru jeden w bramce jest otwarta i wyjaśni się przed meczem z Ukrainą. Daniel Łukasik zagrał poprawne spotkanie. Dopóki starczyło mu sił, dobrze sobie radził - ocenił trener "Biało-czerwonych".

Polakom nie pomogło, że połowa z 42 tysięcy kibiców, którzy przybyli na mecz w Dublinie, to byli nasi rodacy.

- Nie przypominam sobie aż tak licznej publiczności na meczu wyjazdowym. Zdajemy sobie sprawę, że nie dostarczyliśmy naszym kibicom radości, bo nie wygraliśmy. Dziękujemy im za doping - stwierdził Fornalik.

- Poprosiłem moich zawodników o poświęcenie przez pełne 90 minut. Dobry wynik w piłce nożnej daje dużo pewności siebie. Przyjrzałem się kilku nowym zawodnikom, chciałem zobaczyć, jakie mają możliwości, jak są wyszkoleni technicznie. Po tym meczu jestem przekonany, że mogą rosnąć, że mają odpowiednią osobowość do tego, żeby grać w reprezentacji. Wygraliśmy, ale oczywiście w pierwszej połowie rywale nas zdominowali. Wymieniali piłkę bardzo szybko i nie mogliśmy za tym nadążyć. Na szczęście w trudnym momencie potrafiliśmy strzelić gola i mecz potoczył się już po naszej myśli - mówił Giovanni Trapattoni, selekcjoner reprezentacji Irlandii.

Reklama



Z Dublina Marcin Cholewiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama