Reklama

Reklama

Waldemar Fornalik: Sebastiana Mili nie trzeba sprawdzać

Wśród powołanych na zgrupowanie reprezentacji Polski w Turcji i towarzyski mecz z Macedonią zabrakło Sebastiana Mili. Trener biało-czerwonych Waldemar Fornalik uzasadnił, że piłkarz Śląska Wrocław nie jest typem zawodnika, którego trzeba sprawdzać.

Jak podkreślił selekcjoner, piątkowy mecz będzie sprawdzianem umiejętności  młodych Polaków, którzy pokazali się z dobrej strony w rundzie jesiennej rodzimej ekstraklasy.

Reklama

"Od paru zawodników otrzymaliśmy wyraźny sygnał i mam nadzieję, że chociaż w kilku przypadkach otrzymamy potwierdzenie ich dobrej dyspozycji z ligowych boisk. Teraz będą mieli okazję sprawdzić się w meczu z przeciwnikiem spoza krajowych boisk, z reprezentacją, której większość piłkarzy gra w rozgrywkach macedońskich. Zawsze byłem zwolennikiem takich wyjazdów i mam nadzieję, że po tym najbliższym nie zmienię zdania" - powiedział Fornalik.

W gronie wybranych jest grupa, z którą pracował on już na poprzednim zgrupowaniu oraz futboliści, dla których będzie to pierwszy tego typu wyjazd. Szkoleniowiec zaznaczył, że nie oznacza to, iż ci pierwsi są pewni miejsca w wyjściowym składzie w najbliższym spotkaniu.

"Nie będzie z tego względu żadnych preferencji. Będziemy się wszystkich przyglądać na treningach i wtedy podejmiemy decyzję. Zarys jedenastki mam już głowie, jak przed każdym zgrupowaniem, ale jest wiele okoliczności, które mogą to zmienić" - dodał.

Fornalik we wtorek uczestniczył w organizowanej przez Polski Związek Piłki Nożnej w Warszawie konferencji trenerów UEFA PRO. W trakcie obrad zapoznał zgromadzonych z planem przygotowań reprezentacji na najbliższe pół roku oraz odniósł się do omawianych w tym dniu kwestii. "Mam pewne wątpliwości, czy rozgrywana w trakcie sezonu ilość spotkań jest odpowiednia" - przyznał.

Szkoleniowiec biało-czerwonych ocenił także pokrótce kończący się rok 2012 oraz swoją pracę z reprezentacją.

"Najważniejsze, że zdołaliśmy odbudować mentalność zawodników po Euro. Znów mamy zespół walczący i ambitny, co powinno być normą. O problemach nie chcę za wiele mówić. Czasami musieliśmy dokonywać np. wymuszonych zmian. Staramy się jednak konsekwentnie iść obraną drogą. Pozycję wyjściową w eliminacjach mistrzostw świata uważam za niezłą. Oczywiście, mogło być lepiej, ale uważam, że nasza obecna sytuacja w grupie pozwala realnie myśleć o awansie" - analizował.

Opiekun polskiej kadry pozytywnie wypowiadał się także o występach młodzieżowych reprezentacji kraju, których zawodnicy w przyszłości będą wspierać prowadzoną przez niego drużynę. Sukcesy młodych piłkarzy podkreślił także Jerzy Engel.

"W polskiej lidze jednym z pierwszych klubów, który postawił na szkolenie w akademii piłkarskiej, była Legia Warszawa. Zakończona runda jesienna pokazała, że teraz czerpie z tego korzyści" - podkreślił były selekcjoner reprezentacji Polski, który żegna się z posadą dyrektora sportowego PZPN.

"Często w mediach pojawiały się różne spekulacje. Nigdy nie byłem, nie jestem i nie będę związany z żadnym układem. Nie byłem człowiekiem Michała Listkiewicza, tym bardziej Grzegorza Laty, ani nikogo innego" - powiedział Engel.

Dowiedz się więcej na temat: Waldemar Fornalik | Sebastian Mila | Śląsk Wrocław

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje