Reklama

Reklama

Waldemar Fornalik: Kilku piłkarzy dało poważny sygnał, by im się przyglądać

- Kilku piłkarzy dało poważny sygnał, by im się przyglądać i z optymizmem patrzeć w przyszłość - podkreślił selekcjoner reprezentacji Polski Waldemar Fornalik na konferencji prasowej w Warszawie. W piątek biało-czerwoni wygrali mecz towarzyski z Macedonią 4-1.

W sobotnie południe kadrowicze wrócili z krótkiego zgrupowania w Turcji, a Fornalik podzielił się refleksjami po spotkaniu z Macedonią. Polacy w składzie ligowym wygrali 4-1 po bramkach Arkadiusza Milika, Szymona Pawłowskiego, Artura Jędrzejczyka i Waldemara Soboty.

- Kilku piłkarzy dało poważny sygnał, by im się przyglądać i z optymizmem patrzeć w przyszłość. Jestem zadowolony z wyniku i wielu fragmentów w grze. Zawodnicy potwierdzili swą dobrą dyspozycję, w dwa-trzy dni wspólnych treningów udało się pokazać, że mamy zespół i to było najważniejsze. Oczywiście są rzeczy wypracowane w klubach, bo nie da się tego zrobić w krótkim czasie na zgrupowaniu kadry. Zawsze będą mankamenty i błędy, od tego nie uciekniemy, ale chodzi o ich minimalizację - powiedział Fornalik.

Połowę goli w Kundu koło Antalyi zdobyli piłkarze (Milik, Jędrzejczyk), którzy być może zimą opuszczą odpowiednio Górnika Zabrze oraz Legię Warszawa i wyjadą do zagranicznych klubów.

- Czy powinni już wyjeżdżać? To zawsze temat do dyskusji i trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. O Milika mam pewne obawy, bo przy silnej konkurencji nie będzie mu łatwo od razu wejść i grać. A on jest w takim wieku, że musi bezwzględnie występować, nawet w słabszej lidze, jaką jest polska. Jędrzejczyk z kolei jest bardziej ukształtowanym zawodnikiem; jego fizjonomia pozwoli mu realnie powalczyć o skład. Ale pojawia się problem w momencie, gdy piłkarze, na których chcielibyśmy stawiać, wyjeżdżają i nie grają. Stąd moje obawy - stwierdził szkoleniowiec.

Dyrektor reprezentacji "Biało-czerwonych" ds. kontaktów z mediami Tomasz Rząsa przyznał, że 18-letni Milik w sobotę poleciał do Niemiec (Bayer Leverkusen).

- Górnik Zabrze zwrócił się do nas z oficjalną prośbą, by Milik mógł opuścić zgrupowanie i zamiast lecieć z Turcji do Warszawy, udać się na badania medyczne do jednego z klubów Bundesligi. Selekcjoner wyraził zgodę  - wyjaśnił były reprezentant kraju.

Fornalik bacznie przyglądał się m.in. środkowym obrońcom, a to za sprawą rozmaitych problemów "etatowych" kadrowiczów.

- Poszukujemy zawodników, widząc co się dzieje. Marcin Wasilewski (Anderlecht Bruksela) praktycznie nie gra, Damien Perquis (Betis Sewilla), zaczął występować, ale doznał kontuzji. Natomiast Kamil Glik (Torino) gra w większości meczów, ale nie mamy gwarancji, że tak będzie do marcowych meczów w eliminacjach mistrzostw świata. Stąd próby poszukiwania alternatywnego rozwiązania i być może wyjdzie z tego coś lepszego. Inna sprawa, że - nie ujmując piątkowego sukcesu, musimy zweryfikować naszą ocenę w konfrontacji z mocniejszymi napastnikami. Wtedy będzie rzetelniejsza - zaznaczył trener.

Drugiego lutego, w bardzo zbliżonym składzie - jak przyznał Fornalik - polscy piłkarze z klubów ekstraklasy zmierzą się w hiszpańskiej Maladze z Rumunią.

- Jesteśmy w takiej sytuacji - nie mówię, że złej - iż będziemy chcieli sprawdzić każdy sygnał, każdego zawodnika, żeby nie popełnić błędu grzechu zaniechania - odpowiedział Fornalik na pytanie dotyczące możliwego powołania dla grających w lidze rumuńskiej Łukasza Szukały (Steaua Bukareszt) i Piotra Celebana (FC Vaslui).

Podsumowując spotkania z Macedonią, selekcjoner odniósł się m.in. do walki o miejsce w środku pomocy. - To były niezłe występy, ale oczywiście mamy za sobą dopiero pierwszy krok. Raczej nikt nie wypadł z rywalizacji, ale na dziś trudno powiedzieć, czy bliżej jest np. Daniel Łukasik czy Dominik Furman. Nie jestem jeszcze w stanie wskazać.

W lutym, poza spotkaniem z Rumunią, reprezentację Polski, ale już w najsilniejszym zestawieniu, czeka mecz z Irlandią w Dublinie (6.2).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL