Reklama

Reklama

Ukraińskie media: Stadion Narodowy był w szoku

"Wygraliśmy mecz śmierci!", "Stadion Narodowy był w szoku", "To wielkie zwycięstwo" - piszą w sobotę ukraińskie media o sukcesie swojej reprezentacji narodowej w meczu z Polską w Warszawie w eliminacji mistrzostw świata 2014.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę w "polskiej" grupie eliminacji MŚ 2014

"Polska nie oczekiwała od nas takiego początku" - powiedział trener reprezentacji Ukrainy Mychajło Fomenko, cytowany na stronie internetowej Federacji Futbolu Ukrainy.

"Przecież mówiliśmy, że jedziemy do Polski w poważnym nastroju" - powiedział obrońca Wiaczesław Szewczuk portalowi Sport.bigmir.net.

"Przed grą wszyscy nasi piłkarze i trenerzy mówili, że jedziemy na ten mecz z poważnymi zamiarami. Przeczuwaliśmy dobry wynik. Reprezentacja Polski to dobra drużyna, dlatego mecz była ciekawy" - dodał zawodnik Szachtara Donieck.

Reklama

Zdobywca pierwszego gola w piątkowy spotkaniu, Andrij Jarmołenko, zwrócił uwagę, że wszystkie siły "niebiesko-żółtych" skoncentrowane były na pierwszej połowie.

"W pierwszej połowie meczu nie zawiedliśmy; wykorzystaliśmy wszystkie chwile, jednak w drugiej wszystko było na odwrót" - ocenił. Zawodnik podkreślił, że obecnie Ukraina powinna porządnie przygotować się do meczu z Mołdawią.

"Jeśli spoczniemy na laurach, wszystko będzie stracone. Dzisiejsze zwycięstwo było bardzo trudne, ale jeśli nie wygramy z Mołdawią w Odessie, to utraci ono sens" - oświadczył Jarmołenko.

Portal Comments.ua zaznacza, że przed meczem z Polską na Ukrainie mówiło się, że najlepszym wynikiem będzie remis.

"Polscy eksperci prognozowali swojej drużynie 'spacerek' , a ukraińscy uważali, że głównym zadaniem będzie nieprzepuszczenie wielu goli" - czytamy.

Z Kijowa Jarosław Junko

Znajdź nas na Facebooku! Będziesz na bieżąco!

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Polska - Ukraina

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z meczu Polska - San Marino. Początek 26 marca o 20.45

Relacje możesz także śledzić na urządzeniach mobilnych

Czego zabrakło w grze "Biało-czerwonych"? Dyskutuj

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL