Reklama

Reklama

​Tylko u nas. Maciej Stolarczyk przerywa milczenie: Pozostał pełen szacunek

- Z reguły pożegnanie to taki trudny moment dla wszystkich, bo coś się kończy. Koniec pracy z Wisłą rozpatrywałem trochę w innych kategoriach, trzeba jednak przyznać, że rozstaliśmy się w dżentelmeński sposób. Z tamtej trudnej sytuacji widziałem jednak wyjście - zdradza w rozmowie z Interią były trener Wisły Kraków Maciej Stolarczyk, który w marcu został selekcjonerem reprezentacji Polski do lat 19.

- Moją rolą jest teraz wejście w struktury Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz jak najlepsze poznanie piłkarzy z rocznika 2003 prowadzonych przez Marcina Dornę. Od jesieni będę już samodzielnie prowadził kadrę. Teraz wchodzę w struktury organizacyjne, poznaję też zawodników, aby zachować ciągłość pracy, którą wykonał trener Dorna - mówi nam Maciej Stolarczyk.

Reklama

- Od jesieni funkcjonować będzie Liga Narodów w dywizjach dla reprezentacji do lat 19, tak jak ma to miejsce w piłce seniorskiej. Nasza drużyna klasyfikowana jest obecnie w dywizji 1, a formuła wygląda w ten sposób, że raz na pół roku rozgrywany będzie turniej z udziałem czterech zespołów. Pierwszy z nich odbędzie się w Portugalii z udziałem gospodarzy, Grecji, Czech i Polski. Ostatnia drużyna spadnie do niższej dywizji, kolejne turnieje czekają nas wiosną i jesienią 2021 roku. Pierwsza drużyna z tego ostatniego turnieju uzyska automatyczny awans do mistrzostw Europy, właśnie awans na Euro jest głównym celem jaki stawia przede mną i piłkarzami Polski Związek Piłki Nożnej - podkreśla Stolarczyk.

- Temat przejęcia reprezentacji do lat 19 pojawił się na początku roku, przekonał mnie projekt i cele, jakie postawiło przede mną szefostwo PZPN. Przypomnę, że wcześniej pracowałem już z kadrą do lat 20 i teraz widzę, że nasz związek mocno się rozwinął, jak dużą uwagę poświęca na rozwój oraz selekcję młodych piłkarzy z całego kraju - stwierdza szkoleniowiec.

- To jest coś, czemu chcę się  teraz poświęcić i w czym chcę się rozwijać, zamierzam rozwijać młodych piłkarzy, ale też samego siebie jako trenera. Kolejnym argumentem do tego, aby wejść w ten projekt jest fakt, że grupa ludzi, z którymi będę pracował począwszy od trenera Jerzego Brzęczka, poprzez selekcjonera do lat 21 Czesława Michniewicza, Jacka Magiery i Marcina Dorny aż do trenerów najmłodszych reprezentacji jak chociażby Dariusza Gęsiora, Rafala Lasockiego czy Bartłomieja Zalewskiego, to grupa ludzi ambitnych i otwartych. Wspólnie chcemy stworzyć projekt opierający się na tym, co jest zawarte w narodowym modelu gry, to dla mnie bardzo ciekawe i inspirujące. W chwili obecnej właśnie pod kierunkiem Marcina Dorny piszemy Narodowy Model Gry oparty na systemie 1-3-5-2 - opowiada Stolarczyk.

- Jeśli chodzi o piłkę w tak młodym wieku, to tutaj zmienne są bardzo duże. Czasami nawet pół roku może zdecydować o dużej zmianie w poziomie sportowym. Obecnie wyróżniającymi się postaciami w kadrze U19 są Aleksander Buksa z Wisły Kraków i Kacper Kozłowski z Pogoni Szczecin. Liczę, że w najbliższych miesiącach na ustach całej piłkarskiej Polski pojawią się także inne nazwiska. Obowiązek gry w Ekstraklasie młodzieżowców na pewno ułatwi selekcję. Mamy też zdolnych piłkarzy za granicą jak chociażby Jakub Ojrzyński w Liverpoolu. Jest sporo utalentowanej młodzieży, którą w większości znam bardzo dobrze, będę chciał wszystkich obserwować na żywo, z każdym porozmawiać, aby mieć jak najlepszą ocenę zarówno osobowości jak i piłkarskich umiejętności - mówi trener.

W lutym Maciej Stolarczyk rozwiązał umowę z Wisłą Kraków, z zespołem rozstał się w połowie listopada po długiej serii meczów bez zwycięstwa. W poprzednim sezonie przetrwał jednak z klubem dramatyczną walkę o istnienie. Prowadzona przez niego drużyna w najtrudniejszym momencie pokazała prawdziwy charakter. W Krakowie pracował przez 514 dni.

- Z reguły pożegnanie to jest taki trudniejszy moment dla wszystkich ludzi bo coś się kończy. Ja rozpatrywałem to w trochę innych kategoriach, trzeba jednak przyznać, że rozstaliśmy się w dżentelmeński sposób. Po obu stronach pozostał pełen szacunek i tak to odbieram. Analizując moją pracę w Krakowie, to tak naprawdę każde półrocze było inne. Uważam, że były momenty bardzo fajne, które przysporzyły kibicom dużo radości, ale też niestety gorsze. Na końcu mojej pracy seria meczów bez zwycięstwa na pewno nie była czymś pozytywnym, ale nie uważam, abyśmy w tamtym momencie doszli do przysłowiowej ściany jeśli chodzi o możliwość lepszej gry i poprawy wyników - zaznaczył Stolarczyk.

- Z tamtej sytuacji też było wyjście. Tak trudne momenty zdarzają się nie tylko w sporcie, ważne jest jednak, żeby umieć znaleźć z nich wyjście. Czy pozostał jakiś żal? Nie chcę za bardzo wracać do tamtego czasu i poruszać pewnych spraw na forum. Cieszę się, że zespół zaczął funkcjonować, że odrobił straty do peletonu walczącego o utrzymanie. Drużyna pokazuje ciekawą piłkę, trener Skowronek postawił zespół na nogi i cieszę się z tego - powiedział.

Na ten moment nie wiadomo kiedy i czy w ogóle rozgrywki Ekstraklasy zostaną w tym sezonie wznowione. Skutki epidemii dotykają kluby coraz bardziej, zagadką jest to jak poradzą sobie w nowej rzeczywistości. Jaki pomysł na dokończenie sezonu i funkcjonowanie zespołów po pandemii ma trener Stolarczyk?

- To jest rzeczywiście trudny temat, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że kluby w Polsce żyją przede wszystkim z finansów, które otrzymują z tytułu praw telewizyjnych. Obecny czas jest jednak dla nas wszystkich na tyle trudny, że wydaje się mi, że w tej sytuacji są ważniejsze problemy od tego, czy liga zostanie dokończona, czy nie. Walka z wirusem nie została opanowana, w dalszym ciągu jesteśmy w tendencji zwyżkowej i na tym przede wszystkim powinniśmy się skoncentrować. Myślę, że dopiero po ustabilizowaniu się sytuacji będzie czas na wszelkie rozważania, w tej chwili tego typu dywagacje opierają się tylko na teorii - mówi.

Czy po pandemii może dojść do przetasowań w polskiej klubowej piłce? - Na pewno. Wszyscy widzimy, że już teraz wiele firm ma kłopoty. To oczywiście może spowodować wywrócenie hierarchii w piłce, bo niektóre firmy, które sponsorują kluby, mogą nawet upaść. To wszystko może mieć jednak drugą stronę medalu, na której zyskać może między innymi federacja, kluby mogą zacząć grać większą liczbą młodzieżowców. Wielu chłopców może dostać szansę, bo nie wszystkich będzie stać na zakontraktowanie droższych piłkarzy i opłacanie obecnych wynagrodzeń dla zawodników. Ja mam nadzieję, że taki właśnie kierunek kluby obiorą, zwłaszcza te, które mają zdolną młodzież, duże akademie i duże zasoby ludzkie. Wierzę, że nie będą szukały rozwiązań poza granicami, bo to jest taki moment, w którym nie mając pieniędzy  można będzie wprowadzić do gry młode talenty.

- Co do kwestii renegocjacji kontraktów piłkarzy to uważam, że w tej chwili kwestia obniżenia płac dla nich nie powinna podlegać żadnej dyskusji. Usztywnione stanowisko zawodników  w tej kwestii może spowodować nawet bankructwo klubów. Gdyby doszło do takiej sytuacji, to potem piłkarze nie będą mieli nawet od kogo ściągać tych pieniędzy. Dyskusja dla mnie w tym temacie jest oczywista i w ogóle niepotrzebna. Piłkarze nie mają chyba tutaj wyjścia i powinni się uelastycznić - kończy Maciej Stolarczyk.

Zbigniew Czyż

Dowiedz się więcej na temat: Maciej Stolarczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje