Reklama

Reklama

Tomasz Iwan: Nie tak dawno wszyscy śmiali się z wypowiedzi Nawałki

W najbliższy piątek piłkarska reprezentacja Polski zagra na wyjeździe z Gruzją w meczu eliminacji Euro 2016. Dyrektor reprezentacji Polski do spraw organizacyjnych Tomasz Iwan ma nadzieję, że "Biało-czerwonym" uda się wygrać i tym samym zakończyć 2014 rok na pierwszym miejscu z grupie D.

14 listopada reprezentacja Polski zmierzy się z Gruzją w meczu eliminacyjnym do Euro 2016. Według wielu komentatorów będzie to najcięższy mecz wyjazdowy.

Tomasz Iwan: Z dotychczasowych na pewno tak. Wcześniej graliśmy z tylko Gibraltarem - z przeciwnikiem, z którym punkty zostały nam przypisane jeszcze przed meczem. Warto jednak podkreślić, że było to bardzo cenne zwycięstwo. Wbrew pozorom takie spotkania, w których trzeba wyjść na boisko i te trzy punkty z murawy "podnieść" nie są łatwe. Teraz jesteśmy na fali wznoszącej, o czym jeszcze mało kto wierzył przed eliminacjami. Po dwóch ostatnich meczach wiara w reprezentację Polski wróciła.

Przed nami kolejny bardzo trudny pojedynek, bo to są spotkania które ustawiają kolejność w grupie i powodują, że niektóre drużyny znacznie przybliżają się do awansu, a niektóre oddalają. Mecz z Gruzją na pewno pozwoli nam postawić "kropkę na i" oraz wyjść do spotkań wiosennych w bardzo dobrej pozycji. Wiem, że ewentualne pierwsze miejsce może wydawać się dla wielu dużym zaskoczeniem, ale dla mnie, jako człowieka pracującego w sztabie szkoleniowym, tego zaskoczenia nie ma. Poświęciliśmy dużo czasu na to, aby forma przyszła w odpowiednim momencie. W trakcie przygotowań do eliminacji nie było chwili załamania, chociaż były takie mecze po których eksperci zastanawiali się, czy ta reprezentacja idzie w dobrym kierunku. Konsekwencja trenera Adama Nawałki spowodowała jednak, że efekty zobaczyliśmy w ostatnich meczach.

Teraz czeka nas kolejny test. Każdy chce pojechać na mistrzostwa Europy. Nawet Gruzja ma takie aspiracje. Pamiętam jak po losowaniu trener Temur Kecbaia mówił otwarcie, że będzie walczył o drugie miejsce w grupie. Dla nas będzie to też takie podsumowanie i udowodnienie, że to co się do tej pory wydarzyło nie było przypadkiem.

Pytam dlatego, ponieważ o tym, jaki to jest ciężki teren przekonał się pan na własnej skórze w 1997 roku. Wówczas Polska przegrała 0-3.

- Tak, grałem w tym meczu. Wspomnienia nie są zbyt miłe. Tbilisi to rzeczywiście bardzo ciężki teren. Myślę, że trudno porównać tamto spotkanie z tym piątkowym. Po pierwszym zwycięskim meczu byliśmy pewni siebie (Polska wygrała 4-1 - przyp. red), ale Gruzini sprowadzili nas szybko na ziemię. Wtedy reprezentacja Gruzji była bardzo groźna. W ich składzie było kilka wielkich nazwisk, jak chociażby Temur Kecbaia, czy bracia Arweładze. Tego zespołu nie można nigdy lekceważyć, a tym bardziej kiedy grają na własnym stadionie przy dopingu fanatycznej publiczności. Ale oczywiście wierzę, że uda nam się zdobyć trzy punkty, które pozwolą nam spokojniej podejść do spotkań wiosennych oraz zrealizować plan prawie w stu procentach. Przypomnę że nie tak dawno, gdy Adam Nawałka mówił, że jego planem jest zdobycie dwunastu punktów, to wszyscy śmiali się z jego wypowiedzi. Dziś wiemy, że jest to już niemożliwe, ale te trzy punkty w Gruzji prawie spowodują realizację planów trenera i przybliżają nas do finałów mistrzostw Europy.

Gruzja w tej chwili zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli grupy D, ale wydaje się, że to miejsce nie do końca odzwierciedla potencjał tej drużyny. Pamiętamy bardzo wyrównane mecze ze Szkocją i Irlandią.

- Oczywiście. Gruzja pokazała, że łatwo skóry nie sprzeda. Traciła bramki w końcówkach spotkań. Zajmuje przedostatnie miejsce i to też dla Gruzinów będzie bardzo ważne spotkanie, ponieważ w przypadku porażki raczej już się w walce o awans liczyć nie będą. My sobie z tego wszystkiego zdajemy sprawę. To jest naród niezwykle waleczny i, tak jak już wspomniałem wcześniej, na pewno będą grać do samego końca. Musimy jednak wyjść na boisko z wiarą we własne siły. To my ograliśmy mistrzów świata, mamy więcej punktów na koncie i jesteśmy faworytami tego spotkania. Myślę, że trener Nawałka będzie w stanie tak nastawić zawodników, żeby czuli respekt do przeciwnika, ale też wierzyli we własne zwycięstwo, bo uważam że od tego wszystko się zaczyna. Gdybyśmy nie wierzyli, że uda nam się awansować do finałów mistrzostw Europy we Francji, to bezsensowna byłaby nasza praca.

Jestem przekonany, że trener zrobi wszystko i zawodnicy wygrają ten ten mecz. Zdajemy sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne, ale jestem przekonany że wiara we własne umiejętności zaprocentują i tym razem. Przed ostatnie lata czegoś brakowało polskiej reprezentacji. Ta wiara nie emanowała od zawodników. Często po stracie bramki drużyna nie była w stanie się podnieść. Teraz obserwujemy trochę inne zachowanie. Chociażby w meczu ze Szkocją: na początku prowadziliśmy, potem przegrywaliśmy, następnie wyrównaliśmy, a w samej końcówce mogliśmy jeszcze zwyciężyć. Myślę, że na tym właśnie polega inne oblicze tej reprezentacji. Drużyna gra z wiarą, determinacją i myślę, że w meczu z Gruzją to udowodni.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje