Reklama

Reklama

Tokio. Polscy piłkarze czekają na udział w igrzyskach od 1992 roku

Polscy piłkarze znów nie wystąpią w igrzyskach olimpijskich. Dotychczas startowali siedem razy, ale po raz ostatni 27 lat temu, gdy zmagania w Barcelonie zakończyli na drugim miejscu. Teraz przepustek do Tokio nie udało się wywalczyć drużynie trenera Czesława Michniewicza.

"Biało-Czerwoni" przegrali w sobotni wieczór w Bolonii z Hiszpanią aż 0-5 na koniec zmagań w grupie A mistrzostw Europy do lat 21. W trzech meczach zdobyli sześć punktów, ale zajęli dopiero trzecie miejsce w tabeli. Najlepsza okazała się Hiszpania, przed Włochami - oba zespoły również po sześć.

"Przegraliśmy wyścig po nasze marzenia. Przegraliśmy igrzyska olimpijskie i dalszy udział w mistrzostwach Europy" - przyznał trener Polaków w sobotni wieczór.

W półfinale ME do lat 21 wystąpią zwycięzcy trzech grup i drużyna z drugiego miejsca z najlepszym bilansem. Właśnie te cztery ekipy polecą również na igrzyska olimpijskie 2020 do Japonii.

Reklama

Na udział piłkarzy w igrzyskach polscy kibice czekają od 27 lat i znów muszą uzbroić się w cierpliwość.

Ostatni jak dotychczas występ olimpijski miał miejsce w Barcelonie i był bardzo udany. "Biało-Czerwoni", prowadzeni wówczas przez Janusza Wójcika i z duetem skutecznych napastników Andrzej Juskowiak - Wojciech Kowalczyk, grali ofensywnie, widowiskowo i przez kolejne rundy szli jak burza. 

W fazie grupowej pokonali Kuwejt 2-0, Włochy 3-0 i zremisowali z USA 2-2, zajmując pierwsze miejsce w tabeli. W ćwierćfinale wygrali z Katarem 2-0, a w półfinale z Australią aż 6-1.

Spotkanie o złoto, w którym przeciwnikiem była Hiszpania, dostarczyło wiele emocji. Ostatecznie 3-2, po bramce w końcówce meczu, wygrali gospodarze, mający wówczas w kadrze m.in. Josepa Guardiolę, Luisa Enrique, Kiko (dwa gole w finale, w tym decydujący), Alberta Ferrera i Abelardo.

Polakom na pocieszenie, oprócz srebrnych medali, pozostał tytuł króla strzelców dla Juskowiaka (siedem goli). Oprócz niego i Kowalczyka o sile tamtej drużyny stanowili m.in. obecny selekcjoner dorosłej reprezentacji Jerzy Brzęczek, Piotr Świerczewski, Tomasz Łapiński, Marek Koźmiński, Tomasz Wałdoch czy Ryszard Staniek.


Srebro z Barcelony było trzecim medalem polskich piłkarzy w historii igrzysk.

Dwa poprzednie wywalczyli zawodnicy pod wodzą Kazimierza Górskiego. W 1972 roku w Monachium sięgnęli po największy sukces w historii - złoto, wygrywając w finale z Węgrami 2-1.

Obie bramki zdobył król strzelców turnieju Kazimierz Deyna (łącznie 9 trafień). Dwa lata później wielu tych piłkarzy, również pod wodzą Górskiego, zajęło w RFN trzecie miejsce w mistrzostwach świata.

Nic więc dziwnego, że apetyty przed igrzyskami 1976 w Montrealu były ogromne. Do tego stopnia, że drugie miejsce (1-3 w finale z NRD) zostało odebrano jako rozczarowanie, a Górski - uznany po latach za najlepszego trenera wszech czasów w Polsce - musiał rozstać się z reprezentacją.

Co ciekawe, najlepszym strzelcem igrzysk w Montrealu był Andrzej Szarmach (sześć goli). Wynika więc z tego, że w trzech ostatnich turniejach olimpijskich, w których wystąpili polscy piłkarze (1972, 1976, 1992), ktoś z biało-czerwonych zostawał królem strzelców.

Z innych występów Polaków na turniejach olimpijskich warto odnotować czwarte miejsce w 1936 roku w Berlinie. W spotkaniu o trzecią lokatę biało-czerwoni ulegli Norwegom 2-3.

Poza tym w 1924 roku w Paryżu odpadli w pierwszej rundzie pucharowej, w 1952 w Helsinkach - w drugiej rundzie pucharowej (pierwsza była tzw. wstępną), a w 1960 w Rzymie - w fazie grupowej.

bia/ pp/

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL