Reklama

Reklama

Tak Łukasz Piszczek wywalczył transfer do Borussii. Kuba Błaszczykowski kazał "jechać" z nim Schmelzerowi

Konia z rzędem temu, kto w momencie wyjazdu z Polski Łukasza Piszczka, przewidziałby, że zostanie obrońcą światowej klasy. Okazuje się, że w pewien sposób - choć nieświadomie - przysłużył się do tego przyjaciel "Piszcza" Jakub Błaszczykowski.

Piszczek z Polski wyjeżdżał jako napastnik, który potrafił także zagrać na pozycji skrzydłowego. W tej roli zresztą pojechał na Euro 2008 pod wodzą Leo Beenhakkera, i tak też zagrał w spotkaniu z Niemcami na tym turnieju.

Jak sam wspomina, na prawą obronę trafił dość przypadkowo. Jeden z meczów Herthy Berlin, prowadzonej wówczas przez obecnego szkoleniowca Borussii Dortmund Luciena Favre'a, rozpoczął jako lewy pomocnik, ale już w 12. minucie kontuzji doznał prawy obrońca. Favre przesunął tam więc Polaka, który zagrał nadspodziewanie dobrze.

W kolejnym spotkaniu Hertha miała mierzyć się z Borussią Dortmund, z Jakubem Błaszczykowskim w składzie. Ten, gdy zobaczył nazwisko Piszczka na prawej obronie, był w szoku.

- Dla mnie "Piszczu" w tamtym momencie nie był obrońcą, nie oszukujmy się - wspominał Kuba na filmie opublikowanym niedawno przez kanał "Łączy Nas Piłka".

Okazuje się, że Błaszczykowski nieświadomie pomógł koledze, zachęcając Marcela Schmelzera, grającego na lewej stronie Borussii, do śmiałych ataków stroną Piszczka.  

- Powiedziałem mu [Schmelzerowi - przyp.], że jak będziemy atakować, to "jedź" jeden na jeden. "Piszczu" dla mnie to był napastnik. Teraz mi podziękuj, że mu z tobą kazałem "jechać", a z tobą ani razu nie "pojechał" - śmiał się w kierunku Piszczka obecny kapitan "Białej Gwiazdy".

- I to spotkanie przesądziło o tym, że później byłem w Borussii Dortmund. "Schmelle" chyba mnie zlekceważył - skomentował Piszczek.

Reklama

WG

Dowiedz się więcej na temat: Jakub Błaszczykowski | Łukasz Piszczek | Borussia Dortmund

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje