Reklama

Reklama

Szkocja - Polska. Engel: Stawiam na remis ze Szkocją i zwycięstwo z Irlandią

​Mecze ze Szkocją i z Irlandią zadecydują o awansie piłkarskiej reprezentacji Polski do Euro 2016. W czwartek "Biało-czerwoni" powalczą o kolejne punkty w Glasgow. Dla Szkotów to mecz "ostatniej szansy", gdyż tylko w przypadku zwycięstwa wciąż jeszcze będą się liczyć w walce o awans.

Jan Kałucki: Piłkarska reprezentacja Polski zagra mecze eliminacyjne ze Szkocją i Irlandią. Będą to mecze o wszystko. Czy pana zdaniem tego typu spotkania paraliżują, czy wręcz przeciwnie - motywują do jeszcze lepszej gry?

Jerzy Engel, były selekcjoner reprezentacji Polski: - Wie pan, na takie mecze się czeka. Na takie mecze piłkarze czekają przez cały czas. Jeśli jest mecz o nic... no to ja sobie przypominam takie mecze "o pietruszkę", kiedy już awansowaliśmy na mistrzostwa świata w Korei i Japonii. Nikt się nie mógł odpowiednio skoncentrować i na Białorusi przegraliśmy 1-4, bo przeciwnik był zmobilizowany i chciał pokonać tego, który już zakwalifikował się na mundial. Dlatego myślę, że mecze ze Szkocką i Irlandią będą spotkaniami, na które wszyscy czekamy. Szczególnie dlatego, że nasi piłkarze są naprawdę w dobrej formie. Jak oglądamy w tej chwili Roberta Lewandowskiego, Arkadiusza Milika, Grzegorza Krychowiaka, czy innych naszych graczy, to z przyjemnością widać, że ci piłkarze odgrywają ważne role w swoich zespołach. A są to zespoły grające na poziomie Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Tak więc ja jestem przekonany, że ta wysoka forma przeniesie się na dobre wyniki reprezentacji. Natomiast my w Szkocji za wszelką cenę nie musimy wygrywać. Remis też nas znakomicie urządza i myślę, że jedziemy tam w komfortowej sytuacji.

Powiedzieć, że Robert Lewandowski jest w formie, to nic nie powiedzieć. Dlatego chciałbym się skupić linii obrony, bo tu jest wiele znaków zapytania. W tej chwili właściwie tylko Kamil Glik prezentuje reprezentacyjną formę.

- Kamil Glik, ale ja twierdzę, że Łukasz Piszczek wróci do formy. Poza tym Maciek Rybus pokazał się z lewej strony na ostatnich meczach, zagrał bardzo pozytywnie. Wraca Jędrzejczyk do gry, a więc naprawę jest wielu zawodników, z których można to wszystko ładnie i mądrze poukładać. Natomiast pan nie chce rozmawiać o Lewandowskim, natomiast uważam, że właśnie wokół Lewandowskiego wszystko będzie się działo. Zwykle grę opiera się o tę formację, która jest najmocniejsza, a my najmocniejszą mamy właśnie z przodu. A więc trzeba patrzeć na to, jak grają nasi piłkarze w pomocy i ataku, bo to będzie nasza najsilniejsza broń. Jeżeli założymy, że stracimy jedną bramkę, to atak strzeli dwie i na tym to właśnie ma polegać.

Cieszy też wysoka forma Kuby Błaszczykowskiego, który odrodził się w Fiorentinie.

- I dobrze, że pan to podkreślił, bo właśnie Błaszczykowski, Grosicki i inni piłkarze grający w środku pola, którzy będą wspomagać tę parę Lewandowski-Milik - oni będą musieli stwarzać jak najwięcej sytuacji. Świetnie, że Błaszczykowski odrodził się w Fiorentinie, zdobywa bramki i znakomicie się znalazł w tej drużynie. Nie ulega wątpliwości, że jest to piłkarz klasy międzynarodowej i z pewnością będzie silnym punktem naszej reprezentacji.

Reklama

Jaki będzie mecz ze Szkocją? Pamiętamy spotkanie w Warszawie, Szkoci zaprezentowali twardy, charakterny i niekiedy brutalny futbol.

- Widzi pan, kiedy prowadziłem reprezentację Polski, chciałem grać ze Szkotami, przed meczem z Walią. Chciałem przygotować moich zawodników na to co nas będzie czekało podczas spotkania w Cardiff. To będzie bardzo kontaktowy i twardy mecz. Na pewno będzie wiele prowokacji i trzeba umieć na te prowokacje uważać. Jak pamiętamy mecz przeciwko Szkocji w wykonaniu mojej drużyny skończył się remisem 1-1. Jednak co ważniejsze w tym meczu zespół nauczył się jednego - w tego typu spotkaniach nie wolno dać się sprowokować. W tym meczu czerwoną kartką został ukarany Tomasz Iwan. Była to świetna lekcja dla nas, aby zrozumieć czego nie wolno robić w meczu z Walią. Kilka tygodni później mierzyliśmy się z Walią, zagraliśmy znakomicie i wygraliśmy 2-1. Myślę, że nasi piłkarze już znakomicie wiedzą, jak grają Szkoci. Będą świetnie przygotowani i nie dadzą się sprowokować. Wiedzą, że będzie tam dużo walki (nawet takiej bezpośredniej) i, że jesteśmy zespołem lepszym od Szkotów. Co tu ukrywać: jesteśmy zespołem, który ma większa liczbę klasowych piłkarzy, gramy lepiej, jesteśmy jednym z faworytów w naszej grupie i umieliśmy pokonać aktualnych mistrzów świata. A więc wszystkie atuty są po naszej stronie. To niech Szkoci się martwią, a kiedy teraz oglądają to. co wyczynia Robert Lewandowski, to nie dwóch, a minimum trzech środkowych obrońców będzie go kryło.

I niewykluczone, że będziemy mieć tez przewagę na trybunach.

- Zwykle jest tak. Ja znowu wrócę do tego meczu w Walii, gdzie było sześć tysięcy polskich kibiców na stadionie. To było coś absolutnie niebywałego. Fantastycznie się gra, kiedy na stadionie jest olbrzymia grupa Polaków, którzy dominują całkowicie na trybunach. I to nieważne, czy ich jest sześć tysięcy, czy trzy tysiące to nasi kibice fantastycznie dopingują. To są kibice, którzy dodają nam skrzydeł i dodadzą ich z pewnością polskiej reprezentacji. I ta piosenka "Polacy gramy u siebie" jest już znana w Europie i wszyscy wiedzą, że tam, gdzie są polscy kibice, tam nasza reprezentacja na pewno dobrze zagra.

To na sam koniec, jaki będzie wynik?

- Ja stawiam na remis polskiej reprezentacji w meczu w Szkocji i na zwycięstwo z Irlandią.

Zobacz sytuację w grupie D el. Euro 2016

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje