Reklama

Reklama

Sylwetka Roberta Lewandowskiego

​Robert Lewandowski zdobył cztery bramki dla Borussii Dortmund w pierwszym meczu półfinałowym Ligi Mistrzów z Realem Madryt (4-1). Z miejsca stał się drugim strzelcem bieżących rozgrywek, mając na koncie 10 trafień. O dwa więcej ma Cristiano Ronaldo.

To najlepszy sezon Lewandowskiego w karierze. Jest liderem klasyfikacji strzelców Bundesligi (23 bramki), a do siatki trafiał w 12 ostatnich meczach ligowych, co jest drugą najdłuższą serią skuteczności w historii ekstraklasy Niemiec. Napastnik Borussii zbliża się do rekordu słynnego Gerda Muellera (16 meczów).

Reklama

Lewandowskiemu słabiej wiodło się w meczach reprezentacji Polski. Przez ponad 900 minut, od meczu otwierającego Euro-2012 z Grecją (1-1), nie mógł zdobyć bramki, a niemoc strzelecką przełamał dopiero w niedawnym spotkaniu z San Marino (5-0), wykorzystując dwa rzuty karne.

Na jego talencie nie poznano się kilka lat temu w Legii Warszawa. Teraz chcą mieć go u siebie największe europejskie firmy - Bayern Monachium, a także... Real Madryt.

W styczniu 2009 roku Lewandowski został uznany przez brytyjski "Times" jednym z 50 najbardziej obiecujących piłkarzy świata poniżej 23 lat.

Szybko udowodnił, że wybór był nieprzypadkowy, a z każdym kolejnym sezonem wspinał się w hierarchii najbardziej utalentowanych piłkarzy świata. Napastnik, który w 2006 roku kosztował Znicz Pruszków pięć tysięcy złotych (wcześniej grał w rezerwach Legii), w czerwcu 2010 roku przeszedł z Lecha Poznań do Borussii za 4,5 mln euro. Wtedy wydawało się, że "Kolejorz" zrobił świetny interes, ale jak dziś wiadomo, że jeszcze lepiej wyszli na tym Niemcy. Obecnie Lewandowski jest wart kilka razy więcej.

Wprawdzie w Borussii nie chcą słyszeć o sprzedaży swojej gwiazdy, ale sam piłkarz nie kwapi się z przedłużeniem obecnego kontraktu (wygasającego w czerwcu 2014 roku). Z Borussią osiągnął już w Niemczech wszystko - dwa razy mistrzostwo kraju, raz Puchar Niemiec, tytuł najlepszego piłkarza Bundesligi. Tymczasem nazwy klubów zainteresowanych jego osobą robią wrażenie - Bayern Monachium, Manchester United, Real Madryt. Na dodatek każdy z nich może zaproponować piłkarzowi zarobki znacznie większe niż w Dortmundzie.

Ojciec Lewandowskiego był judoką, grał również w piłkę w Hutniku Warszawa. Z kolei mama była siatkarką w pierwszej lidze, w barwach AZS Warszawa. O wizerunek napastnika Borussii rywalizują największe firmy świata - piłkarz reklamuje m.in. napoje gazowane i maszynki do golenia. A to dopiero początek...

- W czasie, gdy pracowałem w Zniczu, miałem do dyspozycji dwóch obiecujących graczy w ofensywie - Bartosza Wiśniewskiego i Roberta Lewandowskiego. Bardziej uniwersalny był Wiśniewski, więcej biegał, zresztą grał również na boku pomocy. Lewandowski był z kolei skuteczniejszy. Można powiedzieć, że szli +łeb w łeb+. Wiśniewskiego ściągnąłem do Płocka, gdy prowadziłem Wisłę. Tam się zagubił, zresztą ja również. Obaj nie daliśmy rady. Lewandowskiego też chciałem sprowadzić. Może dobrze, że nie przeszedł wtedy do mnie, do Wisły? Mógłby się tam zmarnować, podobnie jak wielu innych piłkarzy - mówił trener Korony Kielce Leszek Ojrzyński, który pracował z Lewandowskim w Zniczu Pruszków.

- Miło, że w swojej pracy trenerskiej trafiłem na Roberta, teraz mam co wspominać. To fajny, pracowity człowiek, ale kto by się wówczas spodziewał, że zajdzie tak daleko... On się rozwija nawet nie co sezon, ale co mecz! Błyskawicznie idzie do przodu. Aż boję się myśleć, co będzie dalej - dodał Ojrzyński.

W drużynie narodowej Lewandowski debiutował 10 września 2008 roku w wygranym 2-0 wyjazdowym spotkaniu eliminacji MŚ-2010 z... San Marino. Jak w wielu innych inauguracyjnych występach, zdobył bramkę. Do tej pory koszulkę z orzełkiem założył 53 razy i uzyskał 17 goli.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje