Reklama

Reklama

Stefan Majewski: To nie jest ostatni wielki transfer Lewandowskiego

"To nie jest ostatni wielki transfer Roberta Lewandowskiego w karierze" - twierdzi Stefan Majewski, nasz były świetny piłkarz, a obecnie dyrektor sportowy PZPN.

Majewski, który w przeszłości występował m.in. w 1.FC Kaiserslautern i Arminii Bielefeld, nie mógł doczekać się wznowienia rozgrywek Bundesligi.

Reklama

"Bundesliga jest mi wyjątkowo bliska. Spędziłem w Niemczech 17 lat. Przez dziewięć grałem w piłkę, najpierw w 1.FC Kaiserslautern, później w Arminii Bielefeld, a następnie trzecioligowym wówczas Freiburgu. W Niemczech ukończyłem szkołę trenerów w Kolonii, a także zaczynałem pracę trenerską. Nadal bardzo lubię oglądać Bundesligę, która stała się jedną z najlepszych lig świata! Jak pokazał ostatni raport Deloitte, to także najbardziej dochodowe rozgrywki w Europie. Po raz czwarty z rzędu Bundesliga osiągnęła zyski w wysokości 190 milionów euro. Nie można również zapomnieć, że w niemieckiej ekstraklasie prym wiodą Polacy" - powiedział dla oficjalnego serwisu internetowego PZPN.

Wielokrotny reprezentant Polski, uczestnik mundiali w Hiszpanii i Meksyku, nie zgodził się ze stwierdzeniem, że Robert Lewandowski podjął złą decyzję decydując się na transfer do Bayernu Monachium.

"Nie zgodzę się z tym, ponieważ uważam, że to nie jest ostatni wielki transfer Roberta w karierze. To będzie dla niego dodatkowa motywacja, że poza Niemcami jest jeszcze jakiś dobry klub, w którym chciałby zagrać. Na pewno przez najbliższe pół roku będzie skupiał się na grze w BVB, a później zrobi wszystko, aby podnieść swój poziom i osiągnąć jak najwięcej z Bayernem" - powiedział Majewski.

Były selekcjoner reprezentacji przyznał, że jeśli Borussia będzie grała słabo w rundzie wiosennej, to niewykluczone, że fani będą mieć pretensje zwłaszcza do polskiego napastnika.
"Jeśli Borussia odniesie sukces, a Robert będzie strzelał gole, wszyscy powiedzą: 'Wielki profesjonalista, który gra do końca'. Ale jeśli, odpukać, zespół Juergena Kloppa będzie miał takie wahania formy jak jesienią, kibice w głównej mierze będą szukali winy w Lewandowskim" - ocenił Majewski.

Dyrektor sportowy PZPN liczy, że coraz większą rolę w Bundeslidze odgrywał będzie Arkadiusz Milik. "Rozmawiałem z jego trenerami w Leverkusen. Powiedzieli, że nie oczekują, że Arek od razu będzie pierwszoplanową postacią zespołu. Milik ma ogromny kredyt zaufania. Świetnie, że nie chciał siedzieć na ławce i poszedł na wypożyczenia do Augsburga, bo w jego wieku najważniejsza jest gra. Tylko wtedy będzie się rozwijał. W meczach reprezentacji U-21 Arek udowodnił, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Będziemy jeszcze mieli z niego pociechę! Nieźle w Leverkusen, jednym z potęg ligi, spisywał się za to jesienią Sebastian Boenisch. Nie mogę tylko odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego on w reprezentacji Polski i Bundeslidze, to dwie różne pary kaloszy? W Niemczech potrafi grać bardzo dobrze. Trudno wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje" - przyznał Stefan Majewski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje