Reklama

Reklama

Spór o Bartosza Kapustkę. "Każdy chce »kapuchę« za »Kapuchę«"

​"Jedź / zostań", "bierz życie za rogi / bądź cierpliwy", "zaryzykuj / tylko spokojnie" - w ostatnich tygodniach Bartosz Kapustka dostał więcej rad, niż sam pewnie chciał. O jego przyszłość ostro spierają się najważniejsze osoby w polskiej piłce, a stawka jest poważna: piłkarska przyszłość i wyjazd na Euro 2016.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

- Wszyscy tym żyją, bo za "Kapuchę" można dostać "kapuchę" - żartuje Andrzej Zamilski, były selekcjoner młodzieżowych reprezentacji Polski.

Ale nie wszystkim jest do śmiechu. O przyszłość niespełna 19-letniego pomocnika Cracovii ścięli się m.in. Zbigniew Boniek i Cezary Kucharski, menedżer zawodnika.

- Na wyjazd przyjdzie jeszcze pora. Dla Bartka na razie najlepiej byłoby, żeby spokojnie pół roku pograł w Cracovii i myślał o tym, co zrobić dla klubu i własnego rozwoju. Dzisiaj przejście Kapustki do Dortmundu, czy gdzieś indziej to tylko przedsięwzięcie biznesowe dla kilku ludzi, a nie dla zawodnika. Oczywiście, może zarabiać więcej, ale w życiu jest zawsze czas na zarabianie. Najpierw trzeba się rozwijać, a to bez regularnej gry jest niemożliwe. Ci, którzy kręcą się w orbicie piłkarza, chcą zmonetyzować układ - mówił Boniek w wywiadzie dla Interii.

Reklama

Na reakcję Kucharskiego nie trzeba było długo czekać. "Kolejny nonsens wypowiedziany przez Bońka...Nie byłoby awansu gdyby nasi piłkarze nie wyjechali wcześnie zagranice!" [pisownia oryginalna] - napisał menedżer Kapustki na Twitterze.

Szukanie porównań

Sprawa jest o tyle gorąca, że dotyczy już najbliższego okna transferowego. Kapustka jest na fali, więc zaczynają mu się przyglądać zagraniczne kluby. Niewykluczone, że któryś będzie chciał go sprowadzić już zimą, czyli kilka miesięcy przed Euro 2016. Kapustka ma szansę na wyjazd do Francji, ale jego akcje zdecydowanie spadną, jeśli nie będzie grał w klubie. W Cracovii na razie ma pewne miejsce w składzie, a w mocnej zachodniej drużynie byłoby mu o to trudno.

- Na palcach jednej ręki mogę wymienić nastolatków, którzy byli sprowadzani i od razu wskakiwali do składu. Takich sytuacji praktycznie nie było. W dużych klubach młodych ogrywa się powoli, trenerzy wolą doświadczonych graczy - uważa Andrzej Juskowiak, który wyjechał z Polski w wieku 22 lat i zawsze miał pewne miejsce w składzie m.in. Sportingu Lizbona, czy VfL Wolfsburg.

Sprawdźmy jak pod tym względem wypadają inni reprezentanci Polski. Modelowo karierę prowadzi Grzegorz Krychowiak, ale on we Francji nie został rzucony na głęboką wodę, ale wyjechał jako 16-latek i przeszedł aklimatyzację w drużynach juniorskich. Podobnie było z Wojciech Szczęsnym.

W najbardziej zbliżonej sytuacji do Kapustki był Arkadiusz Milik, który wyjechał zaraz po osiągnięciu pełnoletności. Pierwszą rundę miał niezbyt udaną, bo w Bayerze Leverkusen łącznie zagrał tylko 55 minut. Taki wynik raczej nie otworzyłby Kapustce drzwi do kadry Adama Nawałki. Rok młodszy od pomocnika Cracovii był Piotr Zieliński, gdy zamieniał Zagłębie Lubin na Udinese. We Włoszech przez rundę musiał się jednak ogrywać w drużynie juniorów, by powoli piąć się w tamtejszej piłce.

"Sodówa" nie odbija

Do składów zagranicznych klubów z marszu wskoczyli za to Jakub Błaszczykowski, czy Łukasz Piszczek, ale pierwszy wyjechał z Polski w wieku 21 lat, drugi był rok starszy. Do tego obaj w polskiej Ekstraklasie zagrali ponad 50 spotkań, a Kaputska ma na koncie 38.

- Niech ten chłopak pogra jeszcze pół roku w Cracovii i cieszy się, że w klubie i kadrze ma trenerów, którzy stawiają na młodzież. Widać, że "sodówa" mu nie odbiła, wydaje się być rozsądny. Ma talent, ale obawiam się, że teraz mógłby powąchać murawę, ale tylko w rezerwach mocnego zachodniego klubu. Pewnie znajdzie się ktoś, kto chciałbym go naprędce sprzedać, ale jest wielka szansa, że jego wartość jeszcze pójdzie w górę - podkreśla Zamilski.

Juskowiak: - Pamiętajmy, że Kapustka w Polsce pograł dopiero rok, więc teraz zmiana mogłaby być dla niego trudna. Szczególnie, że zimą transfery przeprowadza się, by zareagować na nieudaną jesień. Wówczas nie ma jednak czasu na idealne wkomponowanie się do składu. A w Niemczech to już w ogóle [zawodnikiem ma być zainteresowana Borussia Dortmund], bo przerwa trwa tam tylko dwa tygodnie.

Kapustce na razie nie pali się do wyjazdu. Noża na gardle nie ma też Cracovia, której młody zawodnik przyda się w walce o czołówkę Ekstraklasy. Poza tym krakowianie mają stabilną sytuację finansową, więc w klubie snują plany dużo większego zarobku po Euro 2016.

Autorzy: Piotr Jawor, MiBi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje