Reklama

Reklama

Sponsor kadry reaguje na kryzys wokół Michniewicza! Żąda wyjaśnień [TYLKO W INTERII]

Strategiczny sponsor reprezentacji Polski, firma InPost, oczekuje komunikatu PZPN, w którym związek odniesie się do sprawy Czesława Michniewicza i jego pozwu przeciwko redaktorowi Szymonowi Jadczakowi. - Poprosiliśmy PZPN o zajęcie stanowiska w tej sprawie - przekazał Interii Wojciech Kądziołka, rzecznik prasowy strategicznego sponsora kadry.

Zamiast radości po awansie na mundial i entuzjazmu związanego z oczekiwaniem na turniej - trwa medialna burza, w której centrum znalazł się selekcjoner kadry Czesław Michniewicz. Sprawa powiązań z Ryszardem Forbrichem, ps. "Fryzjer", wróciła ze zdwojoną mocą.

Oliwy do ognia dodała publikacja redaktora Szymona Jadczaka, który na łamach "Sportowych Faktów" zestawił połączenia trenera z szefem piłkarskiej mafii w kontekście rozgrywanych wówczas meczów. "Czesław Michniewicz prowadził Lecha Poznań w 11 meczach, które ustawiono lub próbowano ustawić. Ustawiał je Ryszard Forbrich, ‘Fryzjer’. Michniewicz w tym czasie rozmawiał z ‘Fryzjerem’ przez 27 godzin. Michniewicz inicjował kilkaset z tych rozmów" - twierdzi Jadczak.

Reklama

Niedługo po tym adwokat Michniewicza zapowiedział, że zamierza wytoczyć dziennikarzowi proces. Trener zatrudnił w tej roli Piotra Kruszyńskiego, prawnika, który przed laty bronił właśnie "Fryzjera".

Eksperci są zgodni - atmosfera wokół kadry jest najbardziej napięta od lat. Kryzys wizerunkowy dotknął nie tylko selekcjonera, ale też prezesa Cezarego Kuleszę, który powierzył Michniewiczowi reprezentację. Jak na tę sytuację reagują sponsorzy oraz partnerzy reprezentacji Polski?

InPost: Poprosiliśmy PZPN o zajęcie stanowiska

Polski Związek Piłki Nożnej na razie publicznie nie zabrał głosu w sprawie Michniewicza. Jednak według informacji przekazanej Interii strategiczny sponsor kadry, firma InPost, złożyła prośbę o wyjaśnienia.

- Ideą współpracy InPostu z Polskim Związkiem Piłki Nożnej jest wsparcie rozwoju reprezentacji, dlatego zdecydowaliśmy się zostać jej strategicznym sponsorem. Nie współpracujemy jednak z osobami zatrudnianymi przez związek - przekazał Interii Wojciech Kądziołka, rzecznik prasowy InPostu.

- Naszym zdaniem na pytania dotyczące własnych współpracowników powinny odpowiedzieć osoby odpowiadające bezpośrednio za komunikację w PZPN. Co jednak nie oznacza, że ta sytuacja nas nie niepokoi, dlatego poprosiliśmy PZPN o zajęcie stanowiska w tej sprawie - przekazał.

Jak z kolei przekazał nam rzecznik prasowy związku Jakub Kwiatkowski - sponsorzy, którzy zwrócili się z prośbą o wyjaśnienia do związku, taką odpowiedź już otrzymali. Nie zapowiedział jednak, by podobny komunikat został przekazany do opinii publicznej.

"Wierzymy w dobre decyzje PZPN", "To prywatna sprawa"

Identyczne pytania co do InPostu skierowaliśmy także do pozostałych sponsorów oraz partnerów reprezentacji Polski. Większość z nich jest daleka od krytyki Michniewicza i nie odcina się od współpracy z reprezentacją. Przeciwnie, zapewnia o wierze w dobre decyzje piłkarskiej centrali.

- Dziękuję za wiadomość, natomiast nie komentujemy sprawy, o którą pan pyta. Wierzymy w dobre decyzje PZPN - przekazał nam lakonicznie Paweł Sikora, PR manager firmy STS.

Karolina Kozakiewicz, menedżer ds. PR Alior Banku, będącego w gronie oficjalnych partnerów i sponsorów reprezentacji Polski, odpowiedziała w podobnym tonie.

- Na warunkach określonych w umowie Alior Bank realizuje przysługujące mu prawa reklamowe oraz sponsorskie, które nie są związane bezpośrednio z zarządzaniem obszarami kadrowym i sportowym - czytamy w odpowiedzi. Z pytaniami na temat Michniewicza sponsor odsyła nas bezpośrednio do PZPN-u.

Z kolei od firmy Fakro, sponsora reprezentacji Polski od 2004 roku, usłyszeliśmy, że obecna sprawa pomiędzy Michniewiczem a Jadczakiem jest sprawą prywatną.

- Jesteśmy z piłkarzami zawsze, bez względu na wyniki. Obecna sytuacja pana Czesława Michniewicza nie dotyczy naszej współpracy z PZPN. Jest sytuacją prywatną, niewpływającą na nasze relacje z partnerem - skomentował Janusz Komurkiewicz, członek zarządu ds. marketingu firmy Fakro.

Pozostali sponsorzy i partnerzy reprezentacji Polski - firmy Lotos, Biedronka, Leroy Merlin, T-Mobile, 99rent*, Oshee, Ustronianka nie udzieliły komentarza w tej sprawie.

Kontrowersje wokół Michniewicza mimo braku zarzutów

Temat słynnych już "711 połączeń" z "Fryzjerem" od dłuższego czasu budzi kontrowersje wokół Czesława Michniewicza. Obecny selekcjoner zeznawał podczas afery korupcyjnej, ale nigdy nie zostały mu postawione zarzuty. Nigdy nie był też przesłuchiwany w charakterze podejrzanego.

- Pan Czesław jest osobą absolutnie czystą. Nie ma wobec niego żadnych przeciwwskazań, żeby był trenerem. Żadnych oskarżeń. Był - jak wielu innych - przesłuchiwany jako świadek w sprawie wszystkim znanej. Temat dla prokuratury jest zakończony. Proponowałbym, żebyśmy więcej do tego tematu nie powracali, bo nie ma absolutnie żadnej potrzeby - mówił w 2017 roku ówczesny prezes PZPN Zbigniew Boniek, gdy powierzył Michniewiczowi reprezentację do lat 21.

Temat, także dzięki dobrym wynikom odnoszonym przez drużynę Michniewicza, ucichł, ale - jak się okazało - jedynie na chwilę. Sprawa wróciła już na pierwszej konferencji prasowej, podczas której Michniewicz został zaprezentowany jako selekcjoner dorosłej reprezentacji. Konferencja przebiegła w nerwowej atmosferze.

- Gdyby rzeczywiście pan Czesław był osobą oskarżoną w sprawach związanych z korupcją w polskiej piłce, teraz nie siedziałby tutaj z nami - zapewniał prezes Cezary Kulesza.

Wkrótce po tym ekipa Michniewicza pokonała Szwecję, awansując na mundial, a sam selekcjoner zyskał sympatię mediów oraz kibiców chętnie i barwnie opowiadając o swoich piłkarzach oraz pomysłach taktycznych. Ciemne chmury zebrały się nad nim jednak po czerwcowym zgrupowaniu. I to wcale nie za sprawą wysokiej przegranej z Belgią.

Środowisko piłkarskie znów rozgrzała sprawa związków między obecnym selekcjonerem a szefem piłkarskiej mafii, które w "Sportowych Faktach" dokładnie opisał redaktor Szymon Jadczak. Co więcej, po tej publikacji Dominik Panek z blogu "Piłkarska mafia" przekazał informację o decyzji wrocławskiej prokuratury, która złożyła kasację do Sądu Najwyższego po wyroku w sprawie "gangu Fryzjera". Sprawa dotyczy meczu Górnik Polkowice - Lech Poznań (którego trenerem był wówczas Michniewicz) z 2004 roku. Jego drużyna miała przyjąć specjalną "premię" od Świtu Nowy Dwór Mazowiecki.

Z kolei adwokat Michniewicza, wcześniej broniący "Fryzjera", zapowiedział złożenie pozwu przeciwko redaktorowi Jadczakowi.

- W imieniu pana trenera skieruję do sądu akt oskarżenia z artykułu 212, czyli o zniesławienie. Jest to przestępstwo prywatnoskargowe. Pan Jadczak pomawia pana trenera Michniewicza o korupcję, o ustawianie meczów, nie mając ku temu żadnych dowodów. Same bilingi rozmów nie mogą świadczyć o przestępstwie - zapowiedział w rozmowie z "Faktem" Piotr Kruszyński. 

*Już po publikacji artykułu otrzymaliśmy odpowiedź od firmy 99rent. Oto jej treść:

"W imieniu 99rent Sp. z o. o. na wstępie pragniemy podkreślić, że jesteśmy związani Umową Partnerską z Polskim Związkiem Piłki Nożnej (PZPN), a nie z osobami fizycznymi, które świadczą różnego rodzaju usługi dla PZPN-u. Co za tym idzie, nasza Spółka jako Oficjalny Partner Reprezentacji nie poczuwa się być upoważnioną do zabierania swojego stanowiska oraz publicznego przedstawiania komentarza na temat osób trzecich, które współpracują ze Związkiem - w tym przypadku selekcjonera Pana Czesława Michniewicza. Sprawa, do której Państwo nawiązujecie dotyczy prywatnej sfery Pana Michniewicza i z tego względu w żaden sposób nie jest związana z realizacją łączącej nas z Polskim Związkiem Piłki Nożnej Umowy Partnerskiej".

Reklama

Reklama

Reklama