Reklama

Reklama

​Słowenia - Polska w el. Euro 2020. Na kogo muszą uważać Polacy?

Jeden polski obrońca warty więcej niż cała defensywa Słoweńców, wyrównana walka w środku pola, a na koniec pojedynek gwiazd. Kogo Polacy najbardziej muszą się obawiać w dzisiejszym meczu ze Słowenią? Spotkanie o godz. 20.45, relacja w Interii.

Gdyby rzucić okiem tylko na wartość zawodników, to nie można mieć wątpliwości - w piątek wieczorem (godz. 20.45) zanosi się na stracie bramkarza Jana Oblaka z Robertem Lewandowskim. Tyle że napastnik Bayernu Monacjium sam sobie sytuacji nie stworzy, a bramkarz Atletico Madryt nawet w najwyższej formie niewiele zdziała bez kolegów. Kogo do pomocy ma Lewandowski, doskonale wiemy. Ale na kogo może liczyć Oblak?

Ciekawa druga linia

Reklama

Słoweńcy przeszkadzać będą Polakom już najbardziej wysuniętymi zawodnikami (w ostatnim spotkaniu byli to Robert Berić zAS Saint-Etienne i Miha Zajc z Fenerbahce Stambuł), ale poważne zasieki zaczną się w drugiej linii. Zresztą nasi rywale uważają, że to jedyna formacja, która z Polakami może podjąć walkę jak równy z równym.

Rozbijaniem ataków ma się zająć m.in. były zawodnik GKS Tychy, Olimpii Grudziądz i Wisły Kraków - Denis Popović. Obecnie jest piłkarzem FC Zurich, ale w Polsce dał się poznać jako solidny defensywny pomocnik, który potrafi też dograć prostopadłą piłkę i uderzyć z dystansu. Łokcie naszym piłkarzom ma rozdawać również Jasmin Kurtić ze SPAL, jeden z najwyżej wycenianych słoweńskich graczy (wg Transfermarkt warty jest 6 milionów euro).

Siłę drugiej linii Słoweńców stanowią jednak skrzydłowi. - To kreatywni zawodnicy, którzy potrafią przeprowadzić ciekawą akcję. Znamy jednak mocne strony Słoweńców, mamy przeanalizowaną ich grę - podkreśla Jan Bednarek, obrońca Polaków.

Skuteczny skrzydłowy z Serie A

W ofensywie piłkarze Jerzego Bońka najmocniej muszą skupić się na Josipie Iliciciu. Skrzydłowy Atalanty Bergamo wyceniany jest na 17 mln euro. Nic dziwnego, skoro w poprzednim sezonie zdobył 12 bramek i zaliczył siedem asyst dla Atalanty Bergamo. 

- O wyniku meczu często decyduje linia pomocy i żeby wygrać walkę o środek pola, musimy być dobrze zorganizowani. Bez wsparcia obrony i ataku to się nam jednak nie uda. Zwycięży ta drużyna, która popełni mniej błędów i wykorzysta pomyłki przeciwnika - uważa selekcjoner Jerzy Brzęczek.

Najsłabsza defensywa

By sprawdzić umiejętności Oblaka, Polacy będą musieli przedrzeć się jeszcze przez słoweńską defensywę. To najgorzej zorganizowana formacja naszych rywali, a wszyscy czterej  obrońcy wyceniani są na mniejszą kwotę (łącznie ok. 6 mln euro) niż sam Kamil Glik (8), o Bartoszu Bereszyńskim (10), czy Bednarku (16) nie wspominając.

- Słoweńcy mają duży potencjał, jeśli chodzi o grę techniczną. Nie możemy sobie pozwolić nawet na chwilę dekoncentracji. Bez stuprocentowej mobilizacji nie osiągniemy korzystnego wyniku - podkreśla Brzęczek.

Bednarek: - Spodziewamy się agresywnego przeciwnika, który ma bardzo kreatywnych i dynamicznych zawodników, potrafiących wyprowadzić niebezpieczną kontrę. To dla nich bardzo istotne spotkanie, więc zrobią wszystko, by wygrać.

Mecz w piątek o godz. 20.45, relacja w Interii.

Piotr Jawor, Michał Białoński, Słowenia

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | reprezentacja Słowenii | Euro 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje