Reklama

Reklama

Serie A. Italia wyrzutem sumienia dla selekcjonera "Biało-Czerwonych"

"Sebastian Walukiewicz, najlepszy w obronie, uważny, z wyczuciem pozycji na boisku" – napisano w niedzielnej „La Gazzetta dello Sport”. Tylko tyle i aż tyle. I to po przegranym 0-2 meczu Cagliari z Lazio. Niestety nie ma to żadnego przełożenia na pozycję młodego stopera w drużynie narodowej - pisze specjalnie dla Interii znawca Serie A, Marcin Lepa z Polsatu Sport.

Niemniej środkowy obrońca naszej młodzieżówki wydaje się być pewniakiem w drużynie prowadzonej przez trenera Eusebio Di Francesco. A przecież już w końcówce zeszłego sezonu zbierał pochlebne recenzje.

Reklama

Polski półwysep 

Daleki jestem od tego, żeby układać selekcjonerowi Jerzemu Brzęczkowi drużynę na trzy najbliższe spotkania, bo wiem, że ma teraz wystarczająco dużo zmartwień na głowie, a wokół jego drużyny będzie jeszcze sporo szumu w najbliższych tygodniach. Niemniej kocham Serie A, więc w tym miejscu będzie o tej lidze sporo. Także w kontekście "Biało-Czerwonych".

Zaczął się bowiem kolejny sezon, w którym moglibyśmy sklecić drużynę narodową, bazującą tylko na piłkarzach zamieszkujących Półwysep Apeniński. O Walukiewiczu już wspomniałem, ale przecież za jego plecami mogliby stać w bramce Bartłomiej Drągowski lub Łukasz Skorupski, a przede wszystkim Wojciech Szczęsny, najlepszy golkiper ubiegłego sezonu, a w tym już zbierający pochlebne recenzje w Juventusie.

Ekipa Andrei Pirlo to jeszcze pałac w trakcie budowy, ale akurat o Szczęsnego nie mamy co się obawiać. - Obrona pływa, ale nie bramkarz. Dobrze przy akcjach Mchitarjana, Pedro i Dżeko, a o mały włos obroniłby także rzut karny. Rzymianie popełniają błędy, ale trzeba też oddać, że on jest zawsze we właściwym miejscu - napisała z kolei już poniedziałkowa "La Gazzetta dello Sport". Boże, chroń "Szczenę".

Mówią fakty

Wróćmy do obrony - tutaj pewniakiem musiałby być Kamil Glik. Weteran właśnie zanotował historyczne zwycięstwo w barwach Benevento, które pokonało 3-2 Sampdorię z Bartoszem Bereszyńskim na prawej obronie. Na lewej można wystawić Arkadiusza Recę, który właśnie rozpoczął walkę o pierwszy skład Crotone. Na razie przeciwko Milanowi dostał tylko 18 minut, ale na pewno będzie miał więcej pola do popisu niż dostawałby w Atalancie. A przecież Recę kocha...

W środku pola królować musiałyby dwa nazwiska - Piotr Zieliński i Karol Linetty. I obaj to kolejny wyrzut do selekcjonera. Ale... Miało być bez wrzutek do Brzęczka. Pozostanę więc przy faktach - "Zielu" znów błysnął w Napoli, zrobił kapitalną akcję bramkową, a "La Gazzetta" napisała: Imponujące, jak wykorzystuje wolne przestrzenie. Zdobył bramkę w piękny sposób".

Linetty zagrał akurat słabiej w Torino, ale przecież niedawno trafił do tego klubu, gdzie Marco Giampaolo montuje nowy zespół i Polaka widział, jako jednego z pierwszych do ściągnięcia. Kto jeszcze do środka? Na pewno na defensywnym mógłby biegać Paweł Dawidowicz, który wszedł na ostatnie sekundy w Weronie. A jest jeszcze Filip Jagieło z Genoi.

Nieodgadnione wybory

Wreszcie napad - tu pewniakiem powinien być Arkadiusz Milik, ale snajper Napoli zrobił tego lata wszystko, aby skomplikować sobie życie w Italii i jego forma pozostaje zagadką. Mariusz Stępiński przenosi się zaś z Hellas do Lecce i najbliższy sezon spędzi prawdopodobnie na boiska Serie B. Wreszcie Łukasz Teodorczyk nie może przebić się do składu Udinese.

Niemniej wciąż jest na bogato. I tak jak Szczęsny i Glik są pewniakami u Brzęczka, tak pozycja Zielińskiego, a przede wszystkim jego dyspozycja, pozostają zagadką. Walukiewicz i Linetty zaś to nieodgadnione powołania selekcjonera. Ale przecież miało być o Serie A... Co ja z tą reprezentacją?

Marcin Lepa, Polsat Sport

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje