Reklama

Reklama

Saganowski: W normalnym kraju europejskim to byłby jeden wielki szok

- Mój wuj, babcia, ciocia, brat nie będą mogli spokojnie usiąść sobie przed telewizorem i obejrzeć meczu. W normalnym kraju europejskim to prawdopodobnie byłby jeden wielki szok - tak skomentował Marek Saganowski fakt, że mecz Polski z Czarnogórą nie będzie transmitowany w ogólnodostępnej telewizji

Polska kadra od poniedziałku przygotowuje się w Gdańsku na zgrupowaniu w Hotelu Dwór Oliwski do meczów eliminacji mistrzostw świata 2014 z Czarnogórą w Podgoricy (piątek) i Mołdawią we Wrocławiu (wtorek).

Hubert Małowiejski podkreślił, że biało-czerwoni nie powinni bać się Czarnogóry, ani żadnego innego przeciwnika. Szkoleniowiec przypomniał, że podczas ostatnich eliminacji do mistrzostw Europy drużyna z Bałkanów zajęła w swojej grupie drugie miejsce.

- I nie dali się pokonać w Podgoricy ani Anglikom, ani Szwajcarom, ani Walijczykom. Dopiero w barażach znaleźli pogromców w drużynie Czech. Jest to zespół na bardzo równym poziomie, mający też dwie gwiazdy grające we Włoszech. Siłą tej drużyny jest kolektyw i jedność. Dla Czarnogórców występy w kadrze to więcej niż zwykły mecz - reprezentują młody i niewielki - niespełna milionowy kraj. Są to ludzie, także poza boiskiem, dumni, waleczni i bardzo ambitni - ocenił szkoleniowiec.

Jego zdaniem, myśląc o meczu z Czarnogórą warto pamiętać, jak skutecznie zagrała z nimi ekipa czeska.

- Czesi tej agresywności, spontaniczności, improwizacji i wysokim umiejętnościom technicznym Czarnogórców przeciwstawili żelazną dyscyplinę taktyczną, konsekwencję, chłodną kalkulację i pragmatyzm. Przeciwko tej ułańskiej fantazji Czarnogórców to była skuteczna broń - zauważył Małowiejski.

Napastnik Marek Saganowski uważa, że w meczu z Czarnogórą trzeba taktycznie zagrać inaczej niż w ostatnim meczu z Estończykami, których "powinniśmy stłamsić grając ofensywnie dwoma napastnikami".

- Eliminacje to jest gra o punkty, trzeba być skoncentrowanym od samego początku. Każdy punkt w meczu wyjazdowym może być na wagę złota - powiedział Saganowski.

Napastnik Legii Warszawa podkreślił, że wsparcie kibiców dla piłkarzy jest bardzo ważne, szczególnie wówczas, gdy narodowa drużyna ma słabe wyniki.

- Nawet przy złym wyniku w Czarnogórze kibice, którzy wierzą w reprezentację, nie powinni się od niej odsuwać. Najlepiej kopie się leżącego. To jest trudny moment dla polskiego futbolu. Prawdziwe oblicze tych, którzy kibicują reprezentacji ujawnia się jednak teraz, bo najłatwiej jest dopingować najlepszych, mieć superreprezentację jak Hiszpania- dodał piłkarz.

Komentując fakt, że mecz Polski z Czarnogórą nie będzie transmitowany w ogólnodostępnej telewizji Saganowski podkreślił, że jest to "niemiła sytuacja".

- Mój wuj, babcia, ciocia, brat nie będą mogli spokojnie usiąść sobie przed telewizorem i obejrzeć meczu. W normalnym kraju europejskim to prawdopodobnie byłby jeden wielki szok. Każdy kibic chciałby zobaczyć ten mecz, niezależnie jaka ta reprezentacja jest. To jest nie do pomyślenia, żeby polski kibic musiał płacić za oglądanie swojej reprezentacji - podkreślił Saganowski.

"Czy zostanę w tej kadrze na dłużej, to jeszcze czas pokaże. Co do mojej sytuacji w klubie i reprezentacji nie mogę czuć się za pewnie. To stałe miejsce trzeba sobie wywalczyć poprzez zaangażowanie. Nie mogę czuć się komfortowo w kadrze tylko dlatego, że zagrałem cztery mecze w lidze francuskiej. To o niczym jeszcze nie świadczy" - mówił dziennikarzom Grzegorz Krychowiak (Stade Reims).

Zawodnik dodał, że najważniejsze jest, żeby wystąpić w wyjściowym składzie reprezentacji, a kwestia, czy będzie grał na pozycji stopera lub defensywnego pomocnika nie stanowi dla niego żadnego problemu.

Reprezentacja Polski nie odbyła zaplanowanego wcześniej popołudniowego treningu, ostatniego podczas zgrupowania. Małowiejski wyjaśnił, że stało się tak, aby piłkarzy nie narażać na niepotrzebne przemęczenie tuż przed wyjazdem na mecz.

W czwartek o godz. 9.40 Polacy odlecą z Gdańska-Rębiechowa do stolicy Czarnogóry Podgoricy.

"Biało-czerwoni" mieli już okazję gościć w Dworze Oliwskim. W tym pięciogwiazdkowym hotelu przygotowywali się do towarzyskiego spotkania z Niemcami - 6 września 2011 roku na PGE Arenie Gdańsk, jeszcze pod wodzą Franciszka Smudy (zremisowali 2-2). Podczas Euro 2012 z tego ośrodka korzystała reprezentacja Niemiec.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama