Reklama

Reklama

Roman Kosecki o reprezentacji Polski na MŚ: Zawodnicy poczuli się bogami

- Zabrakło świeżej krwi, zawodnicy poczuli się bogami - stwierdził w popołudniowej rozmowie w RMF FM poseł Platformy Obywatelskiej i były piłkarz Roman Kosecki pytany o przyczyny porażki piłkarskiej reprezentacji Polski na mundialu w Rosji. - Zamieszanie wokół reprezentacji - to było wręcz niesmaczne. Wszyscy praktycznie mówili: otwieram lodówkę i wyskakuje mi zawodnik reprezentacji z jakimś produktem - dodał.

Marcin Zaborski, RMF FM: Poseł PO, trener piłkarski, były wiceprezes PZPN-u Roman Kosecki. Dzień dobry.

Roman Kosecki: - Witam.

No i jeszcze prezes Kosy Konstancin.

- Dożywotnio (śmiech).

"Polska jest na papierze silniejsza od nas" - mówi o naszych piłkarzach trener Włochów tuż przed meczem z "Biało-Czerwonymi". No tak, tylko czy na boisku będzie tak jak na papierze czy okaże się, ze ta nasza siła jest tylko papierowa?

- Tak, nowe wyzwanie, rzeczywiście nowe rozgrywki. Wczoraj oglądałem mecz Francuzów z Niemcami. Trochę nie widziałem do końca maksymalnego zaangażowania w tym...

No bo prawdziwe emocje będą dzisiaj dopiero.

- Tuż po mistrzostwach jednak wszystkie drużyny, jak to się mówi, chcą się pokazać od nowa. No i dla nas też rzeczywiście nowe otwarcie... Nowy selekcjoner, też nowe twarze w reprezentacji, więc...

No właśnie, bo ten wieczorny mecz w Bolonii to będzie trenerski debiut Jerzego Brzęczka. Na co przede wszystkim będzie pan spoglądał oglądając ten mecz?

Reklama

- No chciałbym zobaczyć trochę nowych twarzy i przede wszystkim nasze mocne skrzydła. My zawsze słynęliśmy z bardzo dobrych zawodników od czasów Górskiego, jak szalał Grzegorz Lato czy Gadocha, i teraz za tych naszych czasów też mamy dobrych zawodników, świetnego - przecież jednego z najlepszych - środkowego napastnika Lewandowskiego. No Włosi pieją z zachwytu nad Zielińskim, ale myślę, że zawsze słynęliśmy z tych skrzydeł i myślę, że wtedy ten nasz środkowy snajper będzie strzelać więcej goli, jeżeli będą mu dogrywać pozorni skrzydłowi. Tutaj ciekaw jestem, kto się tam pokaże.

Z jednej strony są Włosi, którzy nie zagrali w mundialu, z drugiej strony Polacy, którzy zagrali, ale pewnie woleliby już o tym zapomnieć, więc startujemy pewnie troszkę z podobnego poziomu mentalnego.

- Tak, Włosi powiem szczerze są w dużym kryzysie, liga trochę się podnosi, też jest po transferze Cristiano Ronaldo. I po tych ruchach niektórych transferowych widać, że liga powoli wraca na właściwe tory - kiedyś jedna z najlepszych, teraz troszeczkę borykała się z problemami. I też infrastruktura tam pozostawia wiele do życzenia. To są jednak stare, już wysłużone stadiony. Tak jak Juventus pobudował sobie nowy stadion, tak słyszymy, że Roma buduje i inne zespoły.

No my mamy stadiony, pytanie: co z ta nasza piłką. No bo a propos mentalnego przygotowania z cyklu "mądry Polak po szkodzie" wróćmy do pomundialowego raportu PZPN. A w tym raporcie taki oto wniosek: Okazało się, że drużyna nie była optymalnie przygotowana pod względem mentalnym do skali trudności, jaka występuje na mundialu. To czyja to jest wina, kto zawalił?

- No wie pan, no nie poszło nam na mundialu, więc...

Łagodnie powiedziane.

- Wszyscy jesteśmy selekcjonerami, każdy z nas się zna na piłce i jak pan pójdzie na ulice,to posłucha, że każdy ma jakąś receptę.

Tak, tak, ale słuchałem Zbigniewa Bońka i przed mundialem i w czasie mundialu, który mówił, że tej drużynie absolutnie niczego nie brakuje, dostała wszystko, czego jej potrzeba, żeby dobrze grać.

- No to fakt. Organizacyjnie, reprezentacja już od wielu lat ma wszystko, natomiast...

No to jak się mentalnie drużynę przygotowuje, żeby zagrała lepiej niż zagrała rzeczywiście?

- A no na pewno nie rozpieszczając zawodników, pozwalając na to co się działo w kadrze, bo ja byłem zbulwersowany...

Czy ktoś rozpieszczał polskich zawodników?

- Tak. Uważam, że za dużo było wie pan WAGs, tych różnych rzeczy, na zgrupowaniu żony itd. Ja tego oczywiście, wie pan, no czasy się zmieniają, ktoś powie: "co on gada?" Ale z drugiej strony, to jest reprezentacja, to jest zgrupowanie, przygotowanie do meczu. I z drugiej strony brakowało według mnie trochę ostrości selekcjonera, czyli tego, który całą drużyną zarządza.

Czyli trener Nawałka rozpieścił tych chłopaków?

- Wie pan, ja bardzo lubię Adama Nawałkę i zawsze życzę mu jak najlepiej. Natomiast uważam, że w końcowym etapie... Zresztą wielu selekcjonerów poprzednio, którzy grali na mistrzostwach świata czy Europy, popełniali ten sam błąd. Oni teraz doradzają, czasem oceniają pracę Adama Nawałki, a takie same błędy popełniali. Czyli tak zwane "rozpasanie" troszeczkę według mnie, bo w pewnym momencie  zabrakło też trochę świeżej krwi. Zawodnicy poczuli się zresztą bogami, co wszystko mogą. To wszystko, to co mówiłem, całe zamieszanie wokół reprezentacji. To było wręcz niesmaczne, bo praktycznie mówili, iż otwieram lodówkę i wyskakuje mi zawodnik jakiejś reprezentacji z jakimś produktem, albo już tam nie będę mówił co tam reklamowali. Też brakowało troszeczkę odcięcia od tego wszystkiego według mnie, trochę skromności i pokory, bo mamy świetnych zawodników, tylko zabrakło nam po prostu, mogę powiedzieć po hiszpańsku: Trzeba było ich złapać za cojones.

Całą rozmowę znajdziesz na rmf24.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama