Reklama

Reklama

Robert Lewandowski w "Cafe Futbol" o reprezentacji Polski, Bayernie i Guardioli

- Nie mogę tego potwierdzić - tak Robert Lewandowski odparł na pytanie Mateusza Borka w "Cafe Futbol", czy Bayern Monachium przygotował dla niego kontrakt wart rocznie 16 mln euro. Komentując atmosferę w reprezentacji, powiedział: - Im więcej zakazów w reprezentacji, tym gorzej graliśmy.

Kapitan reprezentacji Polski i snajper Bayernu Monachium przekonywał, że w tym momencie nie myśli o transferze do innego klubu, choć zachodnia prasa rozpisuje się, że latem może stać się bohaterem okienka transferowego. - Chcę zdobyć z Bayernem jak najwięcej trofeów - skomentował "Lewy".

Reklama

Latem w Bayernie szykują się duże zmiany, bo trener Pep Guardiola już zapowiedział, że nie przedłuży wygasającej umowy i odejdzie z klubu. Jego decyzja nie była wielkim zaskoczeniem dla polskiego piłkarza.

- Już wcześniej przeczuwałem, że może nie przedłużyć kontraktu. Sam zresztą mówił, że w Barcelonie był za długo - powiedział "Lewy".

- On daje z siebie wszystko, ale to też dużo kosztuje. Wie, a przynajmniej przeczuwa, że to dobry moment, żeby zmienić otoczenie - dodał Lewandowski.

Jak postrzega Guardiolę? - Pierwszy przychodzi do klubu i ostatni wychodzi. Rozpracowuje przeciwnika na czynniki pierwsze - podkreślił "Lewy", przyznając, że choć nie zawsze i we wszystkim zgadzał się z trenerem, to wiele czerpie ze współpracy z nim.

- Czasami chce trzymać dystans z zawodnikami, a zdarza się, że łamie ten dystans, ale tylko na jakiś czas - tak "Lewy" odpowiedział na pytanie o to, jakie relacje łączą obecnego trenera Bayernu z piłkarzami.

Bayern jest jednym z największych klubów świata i dysponuje niezwykle wyrównaną kadrą. Wewnętrzna rywalizacja jest więc niesamowita. Polski snajper walczy też o tytuł króla strzelców, ale mimo że obecnie jest drugi w klasyfikacji, nie może liczyć na to, że regularnie będzie wykonywał rzuty karne.

W ostatnim meczu 2015 roku z Hannoverem gola na wagę zwycięstwa z rzutu karnego strzelił Thomas Mueller. Ustawioną na 11. metrze piłkę wyraźnie miał ochotę posłać do bramki Lewandowski, ale ostatecznie zostawił ją Muellerowi, który ma na koncie tylko jednego gola mniej od "Lewego", ale aż pięć z nich zdobył z rzutów karnych. - Umówiliśmy się, że następnego strzelam ja. Zresztą sam tak powiedział - zdradził "Lewy", przyznając, że obaj są wyznaczeni do wykonywania "jedenastek", choć pierwszym jest Niemiec.

CZYTAJ DALEJ. CO MÓWI "LEWY" O REPREZENTACJI? KLIKNIJ!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje