Reklama

Reklama

Robert Lewandowski: To był rok wielkich emocji

Poniedziałkowe popołudnie, 21. piętro jednego z warszawskich biurowców. Za oknem imponujący widok na stolicę. Czekamy na spotkanie z Robertem Lewandowskim. Spóźnia się. "Zaraz będzie, kończy zupę" – słychać głos na sali. Wśród dziennikarzy pada propozycja, żeby rzucić to na żółty pasek w TVN24. Wreszcie wchodzi "Lewy". W czerwonej koszulce. Bayernu? Nie, nie Bayernu.

- Ten kolor to przypadek, czy przyzwyczajasz się do czerwieni? - zapytał ktoś Lewandowskiego. Piłkarz, od dłuższego czasu łączony z przeprowadzką do Bayernu Monachium odpowiedział z twarzą pokerzysty: - To dla mnie nic nowego. W reprezentacji Polski co drugi mecz gramy na czerwono - przypomniał "Lewy" ucinając temat transferu.

Reklama

Z Lewandowskim INTERIA.PL spotkała się podczas promocji gry FIFA14 na konsolę Xbox 360. Najskuteczniejszy napastnik Bundesligi w tym sezonie (11 bramek) spędził poniedziałek pracowicie, chociaż w klubie dostał wolne od Juergena Kloppa.

Zanim przybył na spotkanie z dziennikarzami, promował swoją biografię autorstwa Wojciecha Zawioły, udzielił licznych wywiadów, a późnym popołudniem przekazał Jerzemu Owsiakowi koszulkę reprezentacji Polski, korki i konsolę z limitowanej edycji (na wszystkich gadżetach złożył autograf). Dochód z ich sprzedaży zasili konto Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Mimo napiętego kalendarza "Lewy" znalazł czas na krótką rozmowę, w której - między innymi - podsumował mijający 2013 rok w swoim wydaniu.

INTERIA.PL: Jaki był dla pana 2013 rok?

Robert Lewandowski: - Zwariowany. Pełen wielkich wydarzeń, emocji i też osiągnięć. Mecze Ligi Mistrzów zapamiętam do końca życia. Taka dramaturgia rzadko się zdarza, to był rok wspaniałych emocji dla mnie.

Co było większym przeżyciem: cztery gole strzelone Realowi Madryt, czy gra w finale Ligi Mistrzów?

- Cała edycja Ligi Mistrzów. Nawet mecz z Malagą. Ta końcówka... Mecze z Malagą, Realem i Bayernem zapamiętane zostaną na długo. Spowodowały, że ten rok może nie był idealny, ale na pewno był niesamowity.

Nie obawia się pan, że takiego meczu, jak ten z Realem, już nigdy nie rozegra?

- Rekordy są po to, żeby je poprawiać. Jako pierwszy strzeliłem w półfinale Ligi Mistrzów Realowi cztery bramki. To nie jest łatwe. Ale może przyjdzie ktoś, kto pobije lub wyrówna ten wynik? Chciałoby się tak grać co roku, ale to może być zbyt trudne.

Dla Borussii to był udany sezon, dla reprezentacji Polski nie. Dlaczego kadra nie osiąga wyników na miarę swojego potencjału?

- Zgadza się, nie osiągamy takich wyników, jakich byśmy sobie życzyli. Chciałbym rozmawiać o sukcesach, a nie o porażkach kadry. Mam nadzieję, że przyjdzie stabilizacja. Nie będziemy mieli problemów kadrowych i pokażemy, że potrafimy grać w piłkę i wygrywać. Tego od siebie oczekujemy. Chcemy sprawić naszą grą radość kibicom.

Czego życzyłby pan fanom na nadchodzący rok?

- Żeby byli szczęśliwymi ludźmi. Żeby byli zadowoleni z tego co robią, jakie decyzję podejmują i wiedzieli, co chcą w życiu osiągnąć. No i zdrowia, to jest najważniejsze.

Kto dostanie Złotą Piłkę?

- Leo Messi raczej będzie trzeci. Ronaldo lub Ribery - między nimi to się powinno rozstrzygnąć. Ribery zdobył w tym sezonie wszystko, ale to jest plebiscyt indywidualny. Ciężki wybór. To fantastyczni piłkarze, każdy z nich zasługuje na Złotą Piłkę.

Rozmawiał: Dariusz Jaroń

Dowiedz się więcej na temat: Robert Lewandowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje