Reklama

Reklama

Robert Lewandowski otrzymał niespodziewane życzenia od wiekowej kibicki

Takich życzeń, złożonych w nieoczekiwanych okolicznościach, w dodatku od dziarskiej starszej pani, Robert Lewandowski z pewnością się nie spodziewał. Gwiazdor reprezentacji Polski nie krył zaskoczenia, ale z klasą potraktował kobietę i przyjął okolicznościowy bukiet kwiatów.

"Trudno, ze względu na wiek mam pierwszeństwo" - zwróciła się starsza kobieta, zachodząc drogę Robertowi Lewandowskiemu. Piłkarz chwilę wcześniej zakończył spotkanie z przedstawicielami mediów, podczas oficjalnej konferencji prasowej w jednym z warszawskich hoteli, przed wrześniową kampanią kadry w meczach o punkty eliminacji mistrzostw świata 2018.

Reklama

"Oczywiście" - grzecznie odpowiedział Lewandowski, a jego reakcja jeszcze bardziej ośmieliła seniorkę.

"Zdrowia i szczęścia rodzinnego. Bo wszystko inne pan sobie kupi. Z okazji urodzin, spóźnionych, bo nie mogłam tutaj być..." - wyjaśniła pani i wówczas stało się jasne, co sprowadza ją przed oblicze najlepszego polskiego piłkarza i jednego z najlepszych napastników na świecie.

Kobieta wiedziała, co mówi, bo "Lewy" istotnie niedawno obchodził urodziny. 21 sierpnia piłkarz Bayernu Monachium kończył 29 lat.

"Dziękuję bardzo. Bardzo mi miło" - nie krył zaskoczenia Orzeł w talii selekcjonera Adama Nawałki, odbierając okolicznościowy bukiet kwiatów.

Urocza nestorka skorzystała z okazji, by na ręce piłkarza przekazać specjalne pozdrowienia.

"Panie Robercie, pozdrowienia dla mamy, z którą spotykamy się na meczach siatkówki i jesteśmy już teoretycznie znajomymi" - wyjaśniła.

"Dziękuję, przekażę" - odparł zawodnik, a jego twarz cały czas promieniała uśmiechem i zadowoleniem.

Na zakończenie krótkiego spotkania kobieta zwróciła się z kolejnymi, mądrymi słowami do zawodnika.

"Jeszcze raz wszystkiego, wszystkiego dobrego, ale przede wszystkim zdrowia i szczęścia, bo jak tego i tego nie będzie, to żadne pieniądze nie pomogą" - podkreśliła.

"Lewemu" nie pozostało nic innego, jak przytaknąć na te słowa. "Zgadza się, bardzo dziękuję" - wdzięczył się gwiazdor.

Na pożegnanie rozmówcy podali sobie dłonie, a pani zdążyła jeszcze zreflektować się, gdyby sportowiec jednak odczuwał zakłopotany całą sytuacją. "Przepraszam, że tutaj pana dopadłam, ale tu mnie wpuszczono" - zakończyła to przemiłe spotkanie.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje