Reklama

Reklama

Robert Lewandowski okazał wielkie serce niepełnosprawnemu 4-letniemu Frankowi

Piłkarz Robert Lewandowski to już marka znana na całym świecie. Teraz "Lewy" udowodnił, że jest nie tylko genialnym sportowcem i wybitnym atletą, ale także człowiekiem o wielkim sercu. Łzy same cisnęły się do oczu i aż odejmowało mowę, gdy przed meczem z Czarnogórą napastnik oddał opaskę kapitańską 4-letniemu Frankowi Trzęsowskiemu, a niepełnosprawny malec wyprowadził reprezentację Polski na PGE Narodowy.

Dla takich chwil, daleko wykraczających poza samo widowisko sportowe, warto być kibicem. Przed meczem reprezentacji Polski z Czarnogórą, który dał nam zwycięstwo 4-2 i bezpośredni awans na przyszłoroczny mundial w Rosji, wypełniony po brzegi Stadion Narodowy był świadkiem niezwykle wzruszającego wydarzenia.

Reklama

Polskich piłkarzy na murawę wyprowadził 4-letni Franek z kaliskich Sulisławic, który od urodzenia zmaga się z rzadką, a co najgorsze nieuleczalną chorobą przeponowo-rdzeniowego zaniku mięśni. Przejmujący moment potęgował fakt, że chłopiec wyjechał z tunelu na elektrycznym wózku inwalidzkim, którym sam steruje za pomocą dżojstika, podłączony do respiratora, który nieustannie wspomaga oddech i życie dzielnego malca.

Tuż za chłopcem podążał wzruszony Robert Lewandowski, który kilka chwil wcześniej przekazał mu opaskę kapitana, co jeszcze bardziej ściskało za gardło.

Chłopiec, wraz ze swoim idolem i całą reprezentacją, odsłuchał obu hymnów narodowych, przy "Mazurku Dąbrowskiego" włączył się do chóralnego śpiewu, po czym przy aplauzie trybun, wraz z innymi dziećmi, opuścił murawę.

Okazuje się, że cała akcja nie była spontaniczna, a została już dawno zaaranżowana. Wszystko to, jak podkreśla osoba z otoczenia piłkarza, z inicjatywy Lewandowskiego.

Franek towarzyszył reprezentacji Polski także dzień wcześniej, podczas treningu oraz meldując się w szatni. To wtedy odbyły się próby, którym rezolutny chłopiec podołał bez problemu.

"Myślę, że to niezwykłe przeżycie dla niego, bo pomimo tego, że nie może się poruszać, znajdzie się na środku boiska. Cieszymy się, że to się u nas wydarzy. Jeszcze tutaj na stadionie PGE Narodowym taka sytuacja nie miała miejsca. Mamy zgodę delegata, Franek zobaczył nasz trening, naszą szatnię, a w niedzielę zobaczy stadion pełny kibiców. To przeżycie, które zapamięta na zawsze - mówił Tomasz Iwan, dyrektor reprezentacji Polski, na antenie oficjalnego kanału kadry "Łączy nas piłka".

Niezapomniany gest "Lewego", zwieńczony ojcowskim ucałowaniem w główkę małego bohatera, odbił się szerokim echem na całym świecie, nie tylko w mediach sportowych, ale także w opiniotwórczej prasie i portalach.

"Lewandowski ze złotym sercem" - napisała w korespondencji, pod zdjęciem, włoska stacja Sky, a portugalski "Record", mający w kadrze swojego kraju takiego giganta, jak Cristiano Ronaldo, także docenił gest Polaka. "Robert Lewandowski jest gwiazdą i co do tego nikt nie ma wątpliwości. Gwiazdą zostaje się też dzięki zachowaniu poza boiskiem, co polski napastnik pokazał także tym gestem".

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje