Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Wstrząsająca opowieść Łukasza Fabiańskiego o lekceważeniu wirusa w Anglii

W Wielkiej Brytanii koronawirus dopadł 1391 osób, z czego 35 zmarło. Tymczasem na ulicach, w restauracjach i na imprezach sportowych tętni życie, jakby nigdy nic. - Jestem mocno sfrustrowany tym, jak tutejszy rząd podchodzi do całej sytuacji - nie kryje bramkarz West Hamu i reprezentacji Polski Łukasz Fabiański.

Po tym, jak wirus dopadł trenera Arsenalu Miekla Artetę i klub ten zamknął ośrodek treningowy, Premier League zawiesiła rozgrywki.

Reklama

- Ogólnie i tak za wiele się w Anglii nie zmieniło. Dziś odbyły się dwa półmaratony, w których pobiegło sporo osób. Nastrój jest cały czas - użyje słowa - lekceważący. Wszyscy nie do końca zdający sobie sprawę z powagi problemu. Ja osobiście jestem mocno sfrustrowany tym, jak ten rząd pochodzi do całej sytuacji - grzmiał Łukasz Fabiański na antenie Canal+.

Traf sprawił, że West Ham grał z Arsenalem tuż przed tym, jak u trenera "Kanonierów" wykryto koronawirusa.

- Mój klub West Ham zaczął reagować dopiero wtedy, gdy poszła oficjalna informacja, że Mikel Arteta jest zarażony. Wcześniej mieliśmy funkcjonować, jakby się nic nie działo i wirus miał nas wręcz nie dotknąć. Później nastąpił mocny zwrot akcji, od soboty mamy nakaz przebywania w domach, unikania miejsc publicznych. Czekamy na decyzje w sprawie treningów - relacjonuje "Fabian".

- Jest duża frustracja wśród zawodników, bo każdy miał poczucie, że jest lekceważące podejście władz do sprawy - kręcił głową.

Łukasz obawia się, że zarząd Premier League - za wszelką cenę - postara się wznowić rozgrywki.

- Jedynce, co wiem to fakt, że w nowym tygodniu będzie wideokonferencja wszystkich klubów z zarządem ligi. Mam przekonanie, że będzie duże ciśnienie, aby dokończyć ten sezon ze względów finansowych. Premier League jest produktem, z którym wiążą się ogromne pieniądze i to nasze zdrowie nie jest dla wszystkich aż tak bardzo istotne i myślę, że będzie dążenie do znalezienie takiego rozwiązania, dzięki któremu jak najszybciej wrócimy na boisko - obawia się Fabiański.

Ma sprzęt do trenowaniu w domu, ale... nie to zaprząta mu głowę.

- Przeżywam całą sytuację i luźne podejście do problemu wirusa w mojej okolicy: ludzie siedzą w restauracjach, w innych skupiskach, przedszkole mojego syna funkcjonuje normalnie, chociaż my zabraliśmy go, by nie ryzykować. To są chwile, w których zastanawiasz się, dlaczego ludzie nie zdają sobie sprawy z powagi sytuacji - zakończył Łukasz Fabiański.

MiKi

Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Fabiański | Premier League

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama