Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Wiceprezes Lecha Poznań: Modera mogliśmy sprzedać nawet za 13 mln euro!

Największym wygranym październikowego zgrupowania reprezentacji Polski jest Jakub Moder, który rozegrał bardzo dobre mecze przeciwko Finlandii i Włochom. - W dwóch ostatnich dniach okienka transferowego dostaliśmy za Kubę oferty lepsze niż z Brighton. Ale mieliśmy umowę dżentelmeńską i nie podjęliśmy negocjacji - zdradził w rozmowie z Interią wiceprezes Lecha Poznań Piotr Rutkowski.

Sebastian Staszewski, Interia: Oglądając mecze reprezentacji Polski grającej z Finlandią i Włochami, w których kluczową rolę odegrał Jakub Moder, nie pomyślał pan, że pospieszyliście się z transferem?

Reklama

Piotr Rutkowski, wiceprezes Lecha Poznań: - Nie i nie zamierzam bawić się w hazard. Zrobiliśmy transakcję win-win. Chłopak jest zadowolony, bo zna swą przyszłość i może skupić się tylko na piłce. Stawiam tezę, że to go uskrzydla. My natomiast zarobiliśmy godne pieniądze. Oczywiście, że patrząc na jego grę u boku Krychowiaka przeszło mi przez myśl, że wartość Kuby to może nawet 20 mln euro, ale podchodzę do tego zdrowo.

To prawda, że tuż przed zakończeniem okna transferowego otrzymaliście jeszcze lepsze oferty niż ta, którą złożył Brighton & Hove Albion?

- Tak, mogę to potwierdzić. Podchodziliśmy do tego z niedowierzeniem. Dzień przed ostatnim dniem okienka pojawiła się opcja sprzedania Kuby za 13 mln euro. Ale nie był to kierunek geograficzny, który interesował zawodnika i nas. Bo my wolimy sprzedawać piłkarzy do lig TOP5, a tamten zespół w takiej nie gra. Był także inny klub z Premier League, który odezwał się do nas rano tego samego dnia, gdy dopinaliśmy transakcję. Mieliśmy jednak z Brighton umowę dżentelmeńską i nie podjęliśmy rozmów.

Może pan ujawnić, ile w rzeczywistości kosztował Moder? Angielscy dziennikarze twierdzili, że 6,6 mln euro, polscy informowali o 11 mln euro. Według moich ustaleń za Modera otrzymaliście 10 mln euro.

- Mogę powiedzieć, że jest pan bardzo blisko. Proszę jednak pamiętać, że kwota wciąż jest ruchoma. Anglicy muszą na przykład zapłacić nam za ewentualne skrócenie wypożyczenia.

Co z procentem od kolejnego transferu? Bo biorąc pod uwagę tempo rozwoju Kuby, to może być to dla was intratny zapis.

- Zawsze nam imponowało imperium, które jest zbudowane przez Dinamo Zagrzeb. Ale oni zbudowali je nie tylko na pieniądzach ze sprzedaży, ale także na udziałach z kolejnych transferów. Nie będzie ani jednego wychowanka, którego oddamy bez podobnego zapisu. Każdy chłopak wyjeżdżający z Lecha musi mieć to w kontrakcie! To są procenty od nadwyżki, nazywamy je "netto". Czyli jeżeli Brighton sprzeda kiedyś Kubę ponad to, co nam zapłaciło, to nadwyżkę podzielimy. Do nas trafi około 10 procent.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje