Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski w 2012 roku - wielkie rozczarowanie

Zaczęliśmy ten rok od przecenionego remisu z Portugalią, skończyliśmy upokarzającą porażką z Urugwajem. Latem przeżyliśmy wielkie rozczarowanie podczas Euro, a później średnio udaną jesienną kampanię w eliminacjach do mistrzostw świata. Mimo to klimat wokół naszej reprezentacji poprawił się, znowu z nadzieją oczekujemy na to, co wydarzy się w najbliższych meczach.

To miał być wyjątkowy rok dla reprezentacji. Po raz pierwszy w historii naszego futbolu byliśmy gospodarzami wielkiej imprezy - Mistrzostw Europy. Zainteresowanie meczami kadry osiągnęło momentami niespotykany poziom. Czasami wręcz absurdalny (słynny już żółty pasek z informacją "Kadrowicze zjedli śniadanie").

Polacy musieli wyjść z grupy. Z grupy obiektywnie niezbyt mocnej, bo składającej się z: Rosji Czech i Grecji. Atmosferę podgrzewały dodatkowo znakomite występy: Roberta Lewandowskiego, Jakuba Błaszczykowskiego i Łukasz Piszczka w Borussii Dortmund oraz Wojciecha Szczęsnego w Arsenalu. Już dawno polscy piłkarze nie odgrywali tak ważnej roli w czołowych europejskich klubach.

Reklama

Trener Franciszek Smuda starał się nieco tonować nastroje, ale tak jakoś bez przekonania. Społeczne zapotrzebowanie na sukces było wszechogarniające. Tymczasem po ponad dwuletnich przygotowaniach, w trakcie których nasz selekcjoner przetestował praktycznie każdego potencjalnego kandydata na reprezentanta, powstała drużyna, mającą jakiś styl, ale również mnóstwo braków. Pokazywały to mecze towarzyskie; narodowa drużyna nie potrafiła pokonać żadnego rywala, który wywalczył awans na Euro. Remisy z Niemcami i Portugalią (na otwarcie stadionów w Gdańsku i Warszawie) tylko zaciemniły obraz. Rywale grali na pół gwizdka, co było widoczne zwłaszcza w lutowym spotkaniu z Portugalią.

Bezpośrednie przygotowania do Euro odbywały się w Austrii. Smuda włączył do swojego sztabu Shada Forsythe'a, który miał zadbać o odpowiednie przygotowanie fizyczne. Jego kompetencje nie były do końca jasne, informacje, że pracował on z reprezentacją Turcji okazały się wyssane z palca. Po Euro podważano jakość wykonanej przez niego pracy.  Być może było w tym trochę racji, ale to przecież nie przygotowanie fizyczne przesądziło o naszym niepowodzeniu.

Na Euro reprezentacja zagrała na swoim średnim poziomie, który okazał się niewystarczający do awansu. Smuda nie przygotował nic ekstra, żaden z piłkarzy, ani drużyna jako całość, nie wzniosła się na wyżyny swoich możliwości. Przy odrobinie szczęścia można było awansować, bo w żadnym z meczów nie dzieliła nas od rywali przepaść.

Spotkania z Grecją, Rosją czy Czechami równie dobrze  mogły się zakończyć naszymi zwycięstwami. Potrafiliśmy zagrać dobrą pierwszą połowę z Grecją i słabą drugą. Z kolei z Rosją było na odwrót. W decydującym meczu z Czechami zespół zjadła presja.

Smuda nie zawsze pomagał drużynie. Wydaje się, że impreza rangi Euro go przerosła, podobnie jak wielu piłkarzy, którzy zawodzili w decydujących momentach. Na niekorzyść Smudy działała również nieudolność w kontaktach z mediami. Jego nieporadne, często na granicy dobrego smaku, wypowiedzi stały się obiektem kpin i nie budowały pozytywnej atmosfery.

Waldemar Fornalik był przeciwieństwem swojego poprzednika. Uznanie zyskał solidną robotą wykonaną z Ruchem Chorzów. Ten przeciętny zespół doprowadził do wicemistrzostwa Polski.

Pracę z kadrą zaczął fatalnie od porażki z Łotwą 0-1. Drużyna przeżywała jeszcze traumę po Euro, wydawało się, że jest na równi pochyłej. Staczanie się w przepaść zostało wyhamowane w przerwie pierwszego meczu o punkty z Czarnogórą w Podgoricy. Remis 2-2 przyjęto w kraju niemal jak zwycięstwo. Kolejne dwa spotkania to "obowiązkowe" zwycięstwo z Mołdawią, ale w słabym stylu i remis z Anglią. Niby niezła gra, ale wynik - w  kontekście kiepskiej postawy rywala - rozczarowujący. 

Co Fornalik zmienił w kadrze w porównaniu ze Smudą? Wbrew głoszonym opiniom - niewiele. Zamiast Damiena Perquisa postawił na Kamila Glika. Dwie pozostałe zmiany - Grzegorz Krychowiak z Dariusza Dudkę i Jakub Wawrzyniak za Boenischa - wymusiły czynniki obiektywne (kontuzja pierwszego  i długotrwałe poszukanie klubu przez tego drugiego). Roszady te nie przełożyły się w istotny sposób na wzrost poziomu zespołu.

Próby modyfikacji taktyki na 4-4-2 okazały się nieudane i szybko porzucone.

Fornalik także nie znalazł pomysłu, jak efektywnie wykorzystać w reprezentacji Lewandowskiego. Czołowy snajper Bundesligi nie strzelił w kadrze gola od 702 minut i miota się między obrońcami rywala odcięty od podań.

Listopadowy mecz z Urugwajem boleśnie obnażył wszystkie słabości naszej reprezentacji. Po raz kolejny okazało się, że nie potrafi ona grać z rywalem, który zdecydowanie przewyższa nas wyszkoleniem technicznym.

Na plus Fornalika należy zapisać fakt, że dawał w reprezentacji szansę grupie młodych, wyróżniających się zawodników, którzy - mogą kiedyś stanowić o sile reprezentacji.

Generalnie sytuacja w naszej grupie eliminacyjnej nie jest zła. Walka, nawet o bezpośredni awans. Kluczowy będzie marcowy mecz z Ukrainą. Jeśli go nie wygramy, to cały kapitał, jaki Fornalik wypracował swoim spokojnym i racjonalnym podejściem do pracy z kadrą może lec w gruzach. 

Mecze reprezentacji w 2012 roku

Polska - Portugalia 0-0

Polska - Łotwa 1-0

Polska - Słowacja 1-0

Polska - Andora 4-0

Polska - Grecja 1-1

Polska - Rosja 1-1

Polska - Czechy 0-1

Estonia - Polska 1-0

Czarnogóra - Polska 2-2

Polska - Mołdawia 2-0

Polska - Anglia 1-1

Polska - Urugwaj 1-3

Weź udział w plebiscycie i wybierz najważniejsze wydarzenie 2012 roku!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL