Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Rzepka: To nie był nasz najgorszy mecz

Polscy piłkarze porażką z Holandią 1-2 w Chorzowie zakończyli kolejną edycję Ligi Narodów na trzecim miejscu. "To nie był nasz najgorszy mecz. Po klęsce we Włoszech nie spodziewałem się niczego dobrego" - powiedział były reprezentant kraju Marek Rzepka.

Biało-czerwoni po katastrofalnym występie w Regio Emilia, gdzie przegrali z Włochami 0-2, w środowy wieczór ulegli Holandii 1-2. Zdaniem 15-krotnego reprezentanta Polski, pojedynek w Chorzowie nie był zły w wykonaniu podopiecznych Jerzego Brzęczka.

Reklama

"To nie był najgorszy mecz. Wynik jest, jaki jest, ale po klęsce we Włoszech nie spodziewałem się niczego dobrego. +Weszliśmy+ w mecz całkowicie inaczej, zagraliśmy odważniej, niż to mało miejsce w niedzielę. Z drugiej strony Holendrzy nie zagrali tak agresywnie, jak Włosi, nie próbowali nas "łapać" na naszej połowie i tym ułatwili nam zadanie. Zdecydowanie lepiej wyglądało rozegranie, było kilka fajnych akcji. Wynik trochę mnie dobił, bo byłem zadowolony z postawy naszych piłkarzy" - mówił Rzepka.

Były obrońca m.in. Lecha Poznań podkreślił bardzo dobrą grę Piotra Zielińskiego. Jego zdaniem, selekcjoner cały czas szuka nowych piłkarzy i nowych rozwiązań, a odkryciem ostatnich spotkań był Przemysław Płacheta.

"Zieliński pokazał wczoraj, że jest z niego kawał piłkarza. Czasami się wręcz bawił z reprezentantami Holandii. Nie jestem fanem Mateusza Klicha, ale przeciwko Holendrom zagrał też dobre spotkanie. Myślę, że cała czwórka ofensywnych pomocników pokazała, że potrafi brać ciężar gry na siebie i niczego się nie boi. Trener Brzęczek cały czas szuka dublerów, nikt jest pewny miejsca w składzie. Pojawiają się nowi piłkarze jak Kamil Jóźwiak czy Płacheta, o którym jeszcze nie tak dawno mało kto słyszał. Szybkość, technika, widzę w nim spory potencjał. Dla mnie Płacheta to takie objawienie tych ostatnich meczów, widać, że chłopak gra bardzo odważnie, bez względu na klasę rywala" - podkreślił.

Rzepka nie jest zwolennikiem zmiany szkoleniowca, ale w jesiennych meczach zabrakło mu stabilizacji w składzie.

"Wiadomo, że kibic chce piękną grę i wyniki. Po meczu z Włochami sam trochę zwątpiłem, jeśli z Holandią by to się powtórzyło, to może faktycznie, należałoby coś zmienić. Wczorajszy mecz pokazał, że wciąż mamy w naszym zespole potencjał. Nie wiem, czy był to dobry pomysł, żeby teraz przyszedł nowy trener, ze swoimi nowymi wizjami. Zostało nam zaledwie pół roku, więc mimo wszystko, zaufałbym trenerowi Brzęczkowi. Tyle, że postawiłbym już na konkretny skład, a nie czekał na to, że za chwilę znów wyjdzie kolejny Płacheta. Dublerzy, zmiennicy są potrzebni i wdać, że trener ich szuka, ale w takich meczach jak z Włochami czy Holandią powinniśmy zagrać wykrystalizowaną drużyną. Jedna-dwie zmiany - ok, powinna być większa stabilizacja" - skomentował.

Były reprezentant Polski, który grał razem z Brzęczkiem w Lechu, zwrócił uwagę też na "szatnię" i relacje, jakie panują w reprezentacji.

"Nie wiem, jaka jest atmosfera w drużynie. Czy może są jakieś niesnaski, a może wszystko jest w porządku. Trudno mi to ocenić z pozycji kibica, ale wiadomo, że to jest też bardzo ważne" - podsumował. 

Marcin Pawlicki


Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | piłka nożna | Liga Narodów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje