Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Praca z psychologiem to już nie fanaberia

- W dzisiejszych czasach zawodnicy mają bardzo podobny sprzęt i trenują na zbliżonych obiektach. Coś, co decyduje o wygranej zależy od przygotowania mentalnego: kto wytrzyma presję, utrzyma koncentrację w ostatnich minutach, kto będzie pewniejszy siebie - mówi w rozmowie z Interią psycholog Anna Ussorowska, która współpracuje z Polskim Związkiem Piłki Nożnej.

Piotr Jawor, Interia.pl: Jak na przestrzeni lat zmieniła się świadomość zawodników, jeśli chodzi o psychologię sportu?

Anna Ussorowska: - Bardzo. Doskonale wiedzą, czego chcą i jak to osiągnąć. Potrafią powiedzieć o czym myślą i na czym się koncentrują. Wiedzą też, co się dzieje z ich ciałem, jakie odczuwają emocje.

Przez lata wśród sportowców panowało jednak przekonanie: "Nie skorzystam z porad psychologa, bo nie jestem wariatem". To podejście się zmieniło?

- Tak, całe szczęście już rzadziej spotykamy się z takim stereotypem. Aktualnie panuje podejście, że głowę możemy trenować w taki sam sposób jak ciało, że to jest równorzędny trening i niezbędny element przygotowania. Wszystko po to, żeby zawodnik był kompletny. By zarówno jego strefa mentalna, jak i taktyczna, motoryczna czy techniczna były na wysokim, optymalnym poziomie.

Reklama

Czy każdy duży klub szkolący młodzież ma psychologa?

- Praktycznie tak. To jest dobra perspektywa, bo jak rozmawiam z zawodnikami, to praktycznie każdy miał kontakt z psychologiem, a większość z nich regularnie z nim pracuje. Widać, że to już nie jest nowość czy fanaberia.

Czy podczas zgrupowań pani drzwi dla zawodników są cały czas otwarte?

- Tak, podczas "Talent Pro" mieliśmy trzy bloki zajęć dla wszystkich zawodników, ale poza tym cały czas byłam dostępna dla młodych piłkarzy. Jeżeli tylko ktoś miał taką potrzebę i chce pracować, coś omówić czy przegadać, to była taka możliwość.

Zawodnicy zgłaszają się z problemami?

- To jest bardzo indywidualne. Niektórzy zgłaszają się, bo mają jakąś trudność, czyli np. na treningach są pewni siebie, potrafią opanować emocje i skoncentrować się, a gdy przychodzi do meczu, to mają trudności z zaprezentowaniem potencjału. To jedna grupa. Natomiast druga to zawodnicy, którzy są zadowoleni z tego, jak trenują, jak grają, ale szukają jeszcze tych drobnych procentów, które odróżnią ich od najlepszych. Chcą stawać się coraz lepsi i wierzą, że strefa mentalna to cegiełka, która ich wyróżni, zbuduje przewagę.

I ta cegiełka znajduje się w głowie?

- Bardzo często tak, ponieważ w dzisiejszych czasach zawodnicy mają bardzo podobny sprzęt i trenują na zbliżonych obiektach. Coś, co decyduje o wygranej czy przegranej zależy od przygotowania mentalnego: kto wytrzyma presję, utrzyma koncentrację w ostatnich minutach, kto będzie pewniejszy siebie.

 A w jaki sposób młodych zawodników uczyć pokory? By nie myśleli, że są już wielkimi piłkarzami?

- Z jednej strony ważne jest chwalenie zawodników, ale też uświadomienie, iż przed nimi jeszcze długa i wymagająca droga. I że muszą być uważni na każdym jej etapie. Bo to dopiero początek, a nie koniec. Cały czas istotne jest budowanie świadomości, które pozwala zachować zawodnikom skromność i koncentrować się na rzeczach, które warto robić.

Rozmawiał w Esteponie Piotr Jawor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje