Reklama

Reklama

​Reprezentacja Polski. Piątek: Przyszedłem do Herthy dla Klinsmanna

Po dłuższej ciszy medialnej odezwał się Krzysztof Piątek. Napastnik reprezentacji Polski był gościem programu „Face 2 face” emitowanego na antenie Canal+. Opowiedział w nim o swoich motywacjach i oczekiwaniach.

Pod koniec zimowego okienka transferowego Piątek przeniósł się z AC Milan do Herthy Berlin. Nie brakowało głosów, że wykonał zły ruch. On sam jest jednak odmiennego zdania i czeka na powrót formy, którą na włoskich boiskach imponował przed rokiem. 

- Jak strzelałem gole i wszystko wychodziło, to emocje były wielkie - wspomina. - Miałem jednak chłodną głowę, bo wiedziałem, że piłka uczy pokory. Jest wielka forma i zdarza się słabsza. Wiedziałem, że nie będę zawsze strzelał co mecz i że ten słabszy moment przyjdzie. Teraz czeka mnie katorżnicza praca, żeby wrócić do najlepszej dyspozycji.

Reklama

W letnich sparingach nie trafił do siatki ani razu. Jesienią też spisywał się w Serie A fatalnie. Ci sami kibice, którzy wiosną nie szczędzili mu wyrazów uwielbienia, domagali się jego odejścia. Zdecydował się na zmianę otoczenia. I ku zaskoczeniu wybrał Herthę.

- Wiedziałem, że mam przed sobą nadchodzące Euro - tłumaczy. - Musiałem grać, musiałem wrócić do formy, żeby coś znaczyć dla naszej reprezentacji. Była w Hercie szansa zostać niepodważalną jedynką w ataku. Dlatego się zdecydowałem.

Piątek ma już trzeciego trenera w Berlinie. Najpierw był Juergen Klinsmann, potem Alexander Nouri, od niedawna Bruno Labbadia.

- Na dłuższą metę takie zmiany nie są dla zawodnika dobre - przyznaje. - Nie ukrywam, że głównym powodem, dla którego przeszedłem do Herthy, był... Juergen Klinsmann. Rozmawiał ze mną długo przed podpisaniem transferu. Powiedział, że praca z nim pozwoli mi się odbudować i pozwoli mi wejść na taki poziom, na którym są obecnie najlepsi na świecie. Wiedziałem, że może mi w tym pomóc. Ale życie potoczyło się tak, że minęła chwila i już go nie było. Po jego odejściu straciliśmy na pewności siebie.

Reprezentacyjny snajper z zaufaniem podchodzi jednak do tego, co oferuje trener Labbadia. I z optymizmem patrzy w przyszłość.

- Mam potencjał, żeby stać się naprawdę klasowym napastnikiem - zapewnia. - Jak strzelasz gole, to ci powiedzą, że masz wszystko. Jak nie strzelasz, to słyszysz, że nie masz nic. Kocham zdobywać bramki i nie brakuje mi atutów. Mam nadzieję, że za niedługo ten słabszy okres minie i znowu będę trafiał regularnie.

Bundesliga - wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

UKi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne