Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Mateusz Borek zdradził, jak Robert Lewandowski fetował 30. urodziny

Orkiestra symfoniczna serwująca światowe covery i Justyna Steczkowska z koncertem - tak wyglądała "trzydziestka" najlepszego polskiego piłkarza Roberta Lewandowskiego.

Czołowy polski komentator Mateusz Borek z Polsatu Sport był jedynym dziennikarzem zaproszonym na okrągły jubileusz Lewandowskiego. Red. Borek zdradził kilka szczegółów z przebiegu uroczystości na youtubowym kanale swego kolegi Romana Kołtonia "Prawda futbolu".

Red. Borek poznał osobiście "Lewego" w czasach jego występów na zapleczu polskiej Ekstraklasy, w Zniczu Pruszków, gdy napastnika do Groclinu Grodzisk Wielkopolski chciał sprowadzić dyrektor sportowy tego klubu Tadeusz Fajfer.

- Jako komentator Bundesligi miałem z Robertem stały kontakt, rozmawialiśmy wiele razy, a później, w erze Bayernu nigdy nie miałem pretensji jako dziennikarz, że nie odbierze telefonu - opowiadał red. Borek.

Reklama

Urodzony 21 sierpnia Lewandowski świętował jubileusz w minioną sobotę, po piątkowym meczu Bundesligi z Hoffenheim, wygranym 3-1, w którym strzelił bramkę na 2-1.

- Wpadłem na te urodziny. Było tam, wielu ludzi, których Robert z Anią poznali na swej drodze sportowej i biznesowej. Ze środowiska sportowego pojawił się ich przyjaciel Sławek Peszko, Grzesiu Wojtkowiak. Była Joasia Jędrzejczyk, był Andrzej Wrona, wystąpiła Justyna Steczkowska - opowiadał komentator Polsatu Sport.

Szczególnie zachwycił go występ orkiestry symfonicznej.

- Odsłoniła się kotara, nagle pojawił się Radzimir Dębski z ciekawymi aranżacjami światowych przebojów hip-hopu i rapu - relacjonował red. Mateusz Borek.

- Podoba mi się, że Robert utrzymuje dobre relacje z kumplami z czasów, gdy "Lewy" nie miał jeszcze pierwszego samochodu i dopiero zaczynał grać. Fajnie, że oni nadal trzymają się razem. I to naprawdę nie jest udawane, ani sztuczne.

Nawet jeden kolega wyrwał mikrofon Robertowi i opowiedział, że gdy przyjeżdżał do niego w odwiedziny do Poznania, to Ania nie umiała nawet zupy ugotować i głodny wychodził (śmiech) - dodał.

Robert, który stroni od alkoholu, nie mógł świętować długo, gdyż wzywały go obowiązki przed sobotnim meczem Bayernu z VfB Stuttgart i spotkaniem reprezentacji Polski z Włochami, w ramach Ligi Narodów.



MiKi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje