Reklama

Reklama

Reprezentacja Polski. Marek Koźmiński: Na mundialu kadra wyglądała słabo fizycznie

- Nie mówiłbym o klęsce, bo czymś takim byłby brak awansu do mistrzostw świata. Nasz wynik to raczej bolesna porażka – mówi na łamach „Przeglądu Sportowego” wiceprezes PZPN Marek Koźmiński i ostro rozprawia się z informacjami o dobrym przygotowaniu fizycznym naszych zawodników.

"Trener Remigiusz Rzepka stał się bardzo medialny, choć do tej pory nie był. Nagle ukazuje się wywiad, w którym przekonuje, jaki to on był wspaniały i jak wszystko dobrze zrobił. Przypomnijmy sobie: Remek odpowiadał za przygotowanie w 2012, 2016 i 2018 roku. Pierwszy i ostatni turniej łączy jedna rzecz - drużyna fizycznie wyglądała słabo" - mówi Koźmiński i przytacza przykład Łukasza Piszczka.

Reklama

"Jeżeli tak doświadczony, ukształtowany, doskonale znający swój organizm zawodnik mówi, że w meczu z Senegalem nogi mu "nie kręciły", to co? Nie chciało mu się? Przecież w tym przypadku ewidentnie było widać problem fizyczny. Mówienie teraz, dwa miesiące po turnieju, jak oni to fajnie wszystko zrobili, że pod kątem przygotowania fizycznego wszystko było super, odczytuję w ten sposób: ja jestem świetny, zrobiłem wszystko najlepiej, a to wy, zawodnicy, nie byliście na tyle fantastyczni, by wykonać to, co dla was zaplanowałem. To jawne zrzucenie odpowiedzialności za wynik wyłącznie na piłkarzy. A tak nie jest" - krytykuje Rzepkę wiceszef PZPN.

Jak mówi, "sam uczestniczył w niektórych treningach, kiedy na przykład z powodu kontuzji brakowało zawodnika do zajęć".

"Mundial w Rosji był moim czwartym turniejem - dwa razy brałem udział jako piłkarz, dwa razy jako działacz i mam dużo własnych spostrzeżeń, ale nie chcę o nich głośno opowiadać. Natomiast nie podoba mi się wychodzenie przed szereg i mówienie: ja jestem fantastyczny, to inni zawalili. Proszę zwrócić uwagę: trener Nawałka nic takiego nie powiedział, drugi trener podobnie. I nagle mamy kogoś, kto jest osobą współodpowiedzialną za przygotowanie drużyny, kto mówi, że z jego strony wszystko było dobrze. Skoro tak, to dlaczego zawodnicy mówili, że nie czuli się komfortowo? - pyta Koźmiński.

Przypomnijmy, Polacy zagrali fatalnie w pierwszym meczu na mundialu, przegrywając z Senegalem 1-2. Po drugiej porażce, jeszcze wyższej (0-3), z Kolumbią stało się jasne, że kadra Nawałki nie wyjdzie z grupy. W trzecim spotkaniu gol Bednarka przesądził o zwycięstwie z Japonią (1-0), ale po całym występie na mistrzostwach świata na reprezentację spadło wiele słów krytyki. Jednym z powodów było słabe przygotowanie fizyczne naszych zawodników.

RP

Dowiedz się więcej na temat: Marek Koźmiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje